Lubelszczyzna

Pięć skarbów z Czermna

Ten skarb sprzed tysiąca lat znalazł poszukiwacz amator
materiały prasowe
W ciągu czterech lat na terenie średniowiecznego grodziska znaleziono pięć skarbów. Ostatni – garnek wypełniony kosztownościami – zaledwie kilka tygodni temu. Ile padło łupem poszukiwaczy skarbów?

Czermno to niewielka wioska w gminie Tyszowce, blisko granicy polsko-ukraińskiej. Naukowcy są przekonani, że to dawny Czerwień, stolica Grodów Czerwieńskich, ogromnego średniowiecznego kompleksu grodów.

Pozostałości grodziska znajdujące się we wsi fascynują nie tylko archeologów, ale też łowców skarbów. – Rabunek tego miejsca trwa już wiele lat – wzdycha Mariusz Zając, burmistrz Tyszowiec.

– Wykrywacz metali można kupić za grosze, a nie ma sił ani środków, aby terenu pilnować – dodaje Wiesław Koman z zamojskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Doszło do tego, że samorządowcy z Tyszowiec powołali straż społeczną, która patrolowała teren grodziska, a burmistrz Tyszowiec poprosił o pomoc naukowców z Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie.

Jesienią 2011 roku kilkudziesięcioosobowa ekipa kierowana przez prof. Andrzeja Kokowskiego z UMCS wyposażona w nowoczesny sprzęt przeprowadziła na terenie grodziska badania zabezpieczające. Efekt przerósł oczekiwania. Znaleziono ponad 1,5 tysiąca zabytków. Wśród nich przepięknie zdobione pierścienie ze srebra, pieczęcie książęce, kilkaset ołowianych plomb typu drohiczyńskiego ze znakami członków rodu Rurykowiczów, ponad dziesięć enkolpionów (krzyży składających się z dwóch połówek noszonych przez wysokich dostojników kościelnych).

W garncu znalezione

Sensacją okazały się dwa skarby książęce lub bojarskie. Znajdowały się zaledwie 20 m od siebie. Pierwszy leżał w garnku, a drugi bezpośrednio w ziemi zawinięty w jakiś materiał organiczny, który uległ biodegradacji. Łącznie odnaleziono około 40 pięknych wyrobów – pierścieni, zausznic, naramienników, bransolet różnego typu oraz kołtów (wisiory noszone przy skroniach). Biżuterię wykonano ze srebra wysokiej próby. Na niektórych są złocenia i zdobienia z innych metali. Znalezisko zostało uhonorowane prestiżową nagrodą „National Geographic Traveler".

Trzy lata później na terenie dawnego grodu skarb złożony z kosztowności ukrytych przez średniowiecznego jubilera znalazł poszukiwacz amator. Na szczęście powiadomił archeologów, wskazując miejsce znaleziska. To pozwoliło dr. Sylwestrowi Sadowskiemu z UMCS dokonać odkrycia pozostałej części posiekanych ozdób srebrnych najwyższej jakości artystycznej z X/XI wieku.

W tym roku głośno było o kolejnych dwóch znaleziskach. Ekipa prof. Marcina Wołoszyna z Uniwersytetu Rzeszowskiego, badając w lipcu wały grodziska, w jednym z grobów, w sakwie znajdującej się przy zmarłej kobiecie odkryła kilkanaście sztuk srebrnej biżuterii do ozdoby głowy. Artyzm i forma wykonania biżuterii wskazują, że Słowianka zmarła w XII–XIII w. musiała pochodzić z bardzo bogatego rodu.

– Pochówek miał miejsce już po tym, gdy Czermno straciło swoje funkcje osadniczo-obronne i zaczęło pełnić funkcje cmentarzyska – mówi prof. Marcin Wołoszyn.

Ale prawdziwą sensacją stał się skarb odnaleziony przez poszukiwacza militariów. Znalezisko dzięki zaangażowaniu urzędników z Tyszowiec przekazano do muzeum regionalnego w Tomaszowie Lubelskim.

– To jedno z najważniejszych odkryć ostatnich lat. Jego wartość historyczna i naukowa jest ogromna, wartość artystyczna bardzo wysoka, stan zachowania doskonały – wylicza Eugeniusz Hanejko, dyrektor tomaszowskiego muzeum. Dzięki ostatnim znaleziskom to niewielkie powiatowe muzeum ma jedną z największych w kraju kolekcji biżuterii wczesnośredniowiecznej.

Ostatni skarb liczy 96 przedmiotów datowanych na X wiek. Ukryty został w garnku pozostawionym półtora kilometra od grodziska. Zawiera misternie wykonaną srebrną biżuterię wczesnośredniowieczną. Zausznice, wisiory, paciory, naszyjniki, bransolety, srebrne lunule, typowe słowiańskie ozdoby w kształcie półksiężyca – symbol płodności. W garncu były też dwa naszyjniki z paciorków szklanych oraz karneolu, półszlachetnego kamienia, a także blisko metrowy srebrny pas. Do kogo należał skarb? Na pewno do kogoś dobrze sytuowanego. Może kobiety wysoko urodzonej w ówczesnej społeczności, która uciekając z grodu przed napadem, ukryła skarb?

– Może wtedy, kiedy ruski książę Włodzimierz poszedł na Lachy w 981 roku i zajął Przemyśl i Grody Czerwieńskie. Lachy, uciekając, zabrały swój skarb. To są moje przypuszczenia. W każdym razie znalezisko to niezły prezent dla badaczy na 1050-lecie chrztu Polski – mówi Eugeniusz Hanejko.

Ziemia nieodkryta

O tym, że Czermno to gratka archeologiczna, wiadomo od dawna. O Czerwieniu, jako domniemanej stolicy Grodów Czerwieńskich, pierwszy napisał ponad 190 lat temu Dołęga-Chodakowski, znany pionier badań archeologicznych ziem polskich i Rusi. W XIX wieku gród Czerwień badali rosyjscy archeolodzy, a potem polscy. Siedem lat po wojnie z pierwszą ekspedycją archeologiczną przyjechał do Czermna Konrad Jażdżewski z Łodzi. W latach 1974–1979 wykopaliska prowadził docent z UMCS Jan Gurba. Grodzisko badali też zamojscy archeolodzy w latach 80. i 90. Każda ekipa odkrywała coś nowego i wydobywała z ziemi kolejne zabytki.

Od dwóch lat w ramach międzynarodowego grantu „Grody Czerwieńskie – Złote jabłko polskiej archeologii" wykopaliska w Czermnie prowadzą naukowcy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego (prof. Marcin Wołoszyn) oraz Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie (dr Tomasz Dzieńkowski).

Burmistrz Tyszowiec ma nadzieję, że kolejne znalezisko spowoduje, że w końcu pojawią się pieniądze na kompleksowe badania grodziska w Czermnie.

– Mam nadzieję, że obecność archeologów spowoduje, iż tych poszukiwaczy amatorów będzie mniej – mówi Mariusz Zając, deklarując pomoc logistyczną archeologom.

Czermno to dziś jedno z najbardziej atrakcyjnych stanowisk archeologicznych nie tylko w Polsce.

– Potwierdzają to kolejne odnalezione skarby. Wydawałoby się, że już nic nie można znaleźć, a jednak. To wszystko świadczy o tym, że Czermno to był bardzo ważny i bogaty ośrodek władzy. Na przebadanie całego terytorium potrzeba ogromnych środków i co najmniej kilkunastu lat badań – mówi Eugeniusz Hanejko.

Stworzyć rezerwat

Naukowcy przyznają, że mimo dotychczasowych znalezisk stan wiedzy archeologicznej o Czermnie jest nadal niewielki. Ten ogromny wczesnośredniowieczny kompleks osadniczy zajmujący blisko 60 ha rozpoznany jest wciąż w znikomym stopniu. Aby przebadać go kompleksowo, potrzebny jest międzynarodowy zespół badawczy złożony z archeologów, historyków, przyrodników, chemików, numizmatyków, historyków sztuki, geologów i geomorfologów. W badania w Czermnie angażują się już środowiska naukowe spoza Polski. Na przykład niemieckie Centrum Badawcze Historii i Kultury Krajów Europy Środkowo-Wschodniej z Lipska od lat finansuje konserwacje i badania związane z datowaniem odnalezionej w Czermnie biżuterii.

– Studia nad pograniczami Europy Środkowo-Wschodniej, w tym właśnie nad Grodami Czerwieńskimi, są niezwykle interesujące. Realizacja tych prac w perspektywie międzynarodowej pozwala zobaczyć grody nad Huczwą i Bugiem w szerszej perspektywie: relacji Piastów i Rurykowiczów, Słowian zachodnich i wschodnich czy wreszcie łacińskiej i prawosławnej Europy – mówi prof. dr hab. Christian Lübke, szef Centrum.

Prof. Marcin Wołoszyn ma nadzieję, że w przyszłości uda się doprowadzić do tego, że na terenie grodziska w Czermnie powstanie rezerwat archeologiczny. Takie rezerwaty znajdujące się pod ścisłą ochroną państwa działają w Europie, podlegają ochronie na podstawie europejskiej konwencji o ochronie dziedzictwa archeologicznego ratyfikowanej także przez Polskę. Obecne przepisy krajowe nie dają narzędzi, aby taki sformalizowany rezerwat archeologiczny utworzyć.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL