Kujawy i Pomorze

Tu można dotknąć przeszłości

W Biskupinie znajduje się jeden z najbardziej znanych w Europie Środkowej rezerwatów archeologicznych.

Na jego terenie corocznie odbywa się wielki Festyn Archeologiczny. Pierwsza edycja odbyła się 22 lata temu.

– Kiedy profesor Aleksander Bursche wrócił z podróży do Niemiec, opowiedział o festiwalu poświęconym średniowieczu, który tam widział – wspomina Wiesław Zajączkowski, dyrektor muzeum i festynu. – Zrobił na nim wielkie wrażenie – wzięło w nim udział bardzo wielu wykonawców i przyjechał tłum gości. Popatrzyliśmy sobie w oczu i powiedzieliśmy: „To co, może zorganizujemy to jeszcze lepiej?". Tak doszło do pierwszej edycji, w której w centrum zainteresowania był człowiek i środowisko. Potem były kolejne epoki i tematy: Bałtowie, Skandynawowie, Wikingowie, Celtowie, Grecy, Rzymianie. Były także kraje zamorskie jak: Japonia, Egipt.

Prawdziwi wodzowie

– No i Indianie z Ameryki Północnej, których początkowo chcieliśmy porównać z kulturą mezolitu i neolitu, ale potem feeria ich kolorów i ubiorów, a szczególnie to, że sprowadziliśmy autentycznych wodzów szczepów Lakota i Czarnych Stóp spowodowało takie zainteresowanie środowisk amerykanistycznych, że w pewnym momencie przestaliśmy panować nad sytuacją – kontynuuje dyrektor Zajączkowski. – Wyrastały na łące całe szeregi tipi, w których milośnicy kultury indiańskiej spali, jedli, odprawiali modły. A na arenie głównej królował niepodzielnie barwny taniec Powwow. To był bardzo oblegany festiwal, przyjechało na niego 89 tysięcy ludzi. Mamy tę przewagę nad innymi tego typu imprezami, że u nas każdy chce wystąpić, a my możemy dokonywać wyboru. Występ jest niejako certyfikatem jakości.

Zdaniem dyrektora zadaniem kierowanej przez niego placówki jest przede wszystkim edukacja.

Najliczniej przyjeżdżają tu IV i V klasy szkoły podstawowej. Połowa spośród 230 tysięcy gości, a tylu jest ich w tym roku, to właśnie grupy szkolne, pozostali to najczęściej rodziny. Na pierwszej imprezie, już wtedy ogólnopolskiej, pojawiło się 39 tysięcy gości, ich liczba rosła z roku na rok. Dziś to największa tego typu impreza w Europie Środkowej. – Działamy w światowej organizacji stowarzyszającej takie rezerwaty archeologiczne jak nasz, w której mamy wysokie notowania, bo ciągle poszerzamy naszą ofertę. W tym roku królowała u nas moda. Zaprosiliśmy gości na Festiwal „Biskupin Archeo fashion week", na którym zaprezentowaliśmy hity, trendy i style archeo mody, były jej pokazy – opowiada Wiesaw Zajączkowski. – Pozostała też spora wiedza, bo były wykłady na temat strojów np. na Litwie i Białorusi, pokazy najróżniejszych technik zdobniczych. Co się nosiło i jak opowiadali także goście z Belgii, Holandii, Niemiec, nawet jedna Peruwianka i to wszystko razem dało pełny koloryt. Było świetne stoisko, na którym pokazywane było powstawanie stroju od a do z, czyli przędzenie, tkanie, farbowanie, szycie i można nawet było taki strój przymierzyć w osadzie wczesnośredniowiecznej.

Były też zaskakujące prezentacje, jak „Historia mydła" autorstwa Muzeum Mydła i Brudu w Bydgoszczy. Duże zainteresowanie wzbudziła inscenizacji chrztu Mieszka I.

Za największy sukces imprezy Wiesław Zajączkowski uważa przełamanie stereotypowego myślenia o przeszłości i archeologii jako zwietrzałej dziedzinie tylko dla wybranych.

Nowi archeolodzy

– Najbardziej cieszy, że dzięki naszej imprezie ludzie zaczynają się interesować czymś, co do tej pory nie wydawało im się zbyt atrakcyjne. Odwiedzający nas widzą, że jest to wizyta uczestnicząca, w czasie której mogą o wszystko zapytać, spróbować ulepić naczynie, zrobić paciorki czy ozdobę z drutu, postrzelać z łuku, przejechać się na tarpanie. I nawet fakt, że przybywa nam gości. nie obniża jakości ich obsługi. Od dawna współpracujemy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu. Ciągle dołączają do nas nowi archeolodzy, którzy poszerzają swoje myślenie i chcą się z innymi podzielić swoją wiedzą, pokazywać kuchnię zawodu – cieszy się dyrektor Zajączkowski. – Oczywiście są też tacy, którzy twierdzą, że tylko nauka jest ważna, a reszta to są rzeczy niepoważne, ale myślę, że młodsze pokolenie patrzy na to całkiem inaczej.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: m.piwowar@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL