fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kujawy i Pomorze

Autostrada Wisła

Pchacz z barką pełną kontenerów mija Grudziądz.
Urzad Marszałkowski, Mikołaj Kuraś
Województwo kujawsko-pomorskie popularyzuje transport wodny i gospodarcze wykorzystanie Wisły, która może być dla regionu żyłą złota.

19 kwietnia z Gdańska wyruszył ponad 70-metrowy zestaw rzeczny złożony z pchacza oraz barki załadowanej 20 kontenerami. W ciągu dziewięciu dni pokonał 450-kilometrowy odcinek Wisły przez Tczew, Grudziądz, Bydgoszcz, Solec Kujawski, Toruń, Włocławek, Płock i Nowy Dwór Mazowiecki – Modlin do Warszawy.

– Chcieliśmy pokazać, że Wisła może być użyteczna. Chodzi nam o to, żeby żegluga po rzece, która jest w tej chwili zaniedbana, była możliwa. Wisła miała nieszczęście być w rękach zaborców, którzy ją źle uregulowali. Później komuniści wybudowali tamę we Włocławku, nie kończąc Kaskady Dolnej Wisły, co teraz blokuje pełne wykorzystanie rzeki – mówi prof. Zygmunt Babiński, kierownik Katedry Rewitalizacji Dróg Wodnych na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy i członek Krajowej Rady Gospodarki Wodnej. Wisła jest fragmentem międzynarodowych dróg wodnych E40 i E70, choć obecnie jej znaczenie dla transportu jest praktycznie zerowe.

Rejsowi załadowanej barki towarzyszyły panele dyskusyjne ekspertów zajmujących się ekologicznymi i ekonomicznymi aspektami wykorzystania transportu rzecznego. – W Kujawsko-Pomorskiem działamy aktywnie na rzecz popularyzacji transportu wodnego i gospodarczego wykorzystania rzek. Wisła może stać się wodną autostradą, która da nawet 100 tysięcy miejsc pracy w naszym województwie. Impulsem dla gospodarki będzie z pewnością utworzenie w regionie platformy multimodalnej, czyli przeładunkowego węzła transportowego, w którym krzyżują się i uzupełniają różne systemy przewożenia towarów. Nasz promocyjny rejs ma pokazać, że transport ładunków Wisłą jest możliwy w pewnym zakresie nawet przy niekorzystnych warunkach nawigacyjnych – wyjaśnia marszałek Piotr Całbecki. A prof. Adam Bolt z Politechniki Gdańskiej dodaje, że na Wiśle może powstać kilka takich obiektów, z parametrami przeładunkowymi odpowiadającymi portom morskim. W regionie takie centrum multimodalne może powstać na odcinku Bydgoszcz–Solec.

Wzbudzić popyt

Eksperci od dawna wskazują, że porty gdański i gdyński są przeciążone. Szacuje się, że z Gdańska na autostradę A1 samochód ciężarowy wyjeżdża co kilkanaście sekund. Transport rzeczny jest zatem konieczny, by odciążyć infrastrukturę. Kujawsko-Pomorskie mogłoby znaleźć specjalizację związaną właśnie z wykorzystaniem Wisły jako drogi wodnej.

– To są dla województwa niesamowite korzyści gospodarcze. Podobny obiekt funkcjonuje w Dortmundzie, są tam centra logistyczne, składy, kolej. Przenoszą się również zakłady produkcyjne. Powstaje dodatkowe miasto, następuje bowiem koncentracja działalności i zaczynają działać coraz to nowe firmy. Centrum funkcjonuje jak klaster transportowy. Przedsiębiorcy w naszym regionie chcieliby się zaangażować w podobny projekt, ale sami nie zainicjują procesu. W ekonomii i marketingu ekonomicznym to, co chcemy zrobić, nazywa się popytem wzbudzonym. Na razie nikt nie pływa, bo nie ma infrastruktury. To budowa wzbudza popyt. Transport rzeczny w stosunku do kolei nie jest taki długi, średnia kolei towarowej to jest ok. 30 km na godzinę. Transport wodny wykorzystuje darmową energię, jest niskoemisyjny. Cały świat transportuje wodą, a my nie – mówi „Rzeczpospolitej" Stanisław Wroński, pełnomocnik marszałka województwa kujawsko-pomorskiego ds. dróg wodnych.

Potrzeba wyższej wody

Jednak żeby Wisła miała charakter śródlądowej drogi wodnej międzynarodowej klasy, konieczne jest podniesienie jej poziomu. Nie da się tego zrobić bez dokończenia Kaskady Dolnej Wisły, czyli systemu stopni piętrzących wodę na rzece. Takie przedsięwzięcie planowano w PRL. Niestety, ukończono jedynie zaporę włocławską. Wroński uważa, że koszty budowy kaskady nie są wcale duże, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że projekt realizować należy przez 15–30 lat, daje to sumę 1–2 mld zł rocznie. – A przecież wiemy, że będziemy mieli korzyści w postaci energii z elektrowni wodnych, zatem rzeczywisty koszt jest dużo niższy. Odliczmy od tego kosztu również straty gospodarcze powodowane powodziami – tłumaczy pełnomocnik.

Podobne zdanie ma prof. Zygmunt Babiński. Profesor uważa, że budowa kaskady jest koniecznością. – Teraz jesteśmy zobowiązani do zapewnienia odpowiedniej żeglowności Wisły na podstawie konwencji AGN (Europejskiego Porozumienie w sprawie Głównych Śródlądowych Dróg Wodnych o Znaczeniu Międzynarodowym – przyp. red.), czyli tej, której ratyfikację w styczniu umożliwił prezydent Andrzej Duda. Województwo mogłoby się specjalizować w obsłudze transportu multimodalnego. Port w Duisburgu na Renie generuje 30 tys. miejsc pracy, górnicy pracujący w kopalni przeszli do pracy w sektorze transportu wodnego. My obliczaliśmy, że 10–20 tys. ludzi znalazłoby pracę w związku z samą Wisłą, zarówno w energetyce, jak i w transporcie, turystyce i rekreacji wodnej czy hotelarstwie. Oczywiście musimy pamiętać, żeby nie zniszczyć środowiska. Austriacy poradzili sobie z tym na Dunaju, u nas też jest to możliwe – wyjaśnia prof. Babiński.

Województwo jest w trakcie wykonywania studium lokalizacyjnego dla platformy multimodalnej. Zarezerwowało na ten cel 170 ha. Władze chcą, by obsługiwała transport lądowy, wodny i kolejowy. W ramach studium marszałek chce poznać szacowany koszt i sposoby finansowania inwestycji. Centrum może powstać wcześniej niż Kaskada Dolnej Wisły, obsługując mniejsze barki. Wroński dodaje, że widzi szansę na finansowanie przedsięwzięcia w ramach planu Junckera czy instrumentów finansowych Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Złożono już stosowne memorandum do EBI.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA