Dolny Śląsk

Sacrum i profanum

Jan Bończa-Szabłowski
Fotorzepa / Kompala Waldemar
W Polsce w przeciwieństwie do innych krajów obiekty sakralne nie pustoszeją na tyle, by musiały zmieniać swe przeznaczenie. To zjawisko nie jest niczym nowym zarówno w Europie Zachodniej, jak i Wschodniej.

W ZSRR był to świadomy, przygotowywany z premedytacją zabieg ideologiczny. Świątynie dość konsekwentnie przerabiano na obiekty handlowe, turystyczne, sale muzyczne, a często wręcz profanowano, przeznaczając je na muzea ateizmu.

Na Zachodzie w pustoszejących kościołach tworzy się hotele, restauracje oraz galerie. U nas co najmniej trzy dawne obiekty sakralne świetnie służą sztuce. Tak jest w przypadku elbląskiej Galerii EL, gdańskiego kościoła św. Jana oraz wrocławskiego, jedynego w Polsce, Muzeum Architektury, które usytuowane jest w kościele i klasztorze bernardynów z końca XV w. Gdy bernardyni opuścili miasto w XVI w., kościół przekazano ewangelikom i w ich rękach pozostał do II wojny, w klasztorze zaś uruchomiono szpital. Potem popadał w ruinę, a po II wojnie światowej odbudowano go z przeznaczeniem na muzeum. Przymierzając się do zorganizowania tam wystawy o Brunonie Schulzu, miałem okazję bliżej zapoznać się z tą placówką, poznać jej barwną przeszłość i dostrzec świetlaną przyszłość. Województwo dolnośląskie ma szczęście do pereł architektury. Jest też, jak wykazuje nasz dodatek, regionem najbogatszym w Polsce w zabytki. Na szczęście wiele z nich jest w dobrym stanie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL