fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Odszkodowanie za błąd medyczny: Doktor pomoże uzyskać pieniądze

Fotorzepa, Guzik Piotr Piotr Piotr
Lekarz niewskazywany jako winny błędu medycznego mógłby wesprzeć pacjenta w walce o odszkodowanie.

Pacjent będzie mógł otrzymać odszkodowanie za uszkodzenie ciała czy zakażenie bez wskazywania, czy lekarz lub pielęgniarka popełnili błąd medyczny. Taką wizję funkcjonowania wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych ma nowy minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Chciałby też zmienić ustawę o prawach pacjenta i rzeczniku prawa pacjenta.

– Marzę, by chorzy mogli dostać rekompensatę finansową za doznany uszczerbek na zdrowiu w drodze pozasądowej i bez konieczności udowadniania, że doszło do błędu – mówi „Rz" Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia.

Taki system odszkodowań działa w Szwecji, a narodził się w Nowej Zelandii.

– Polakom może się to wydać zaskakujące, ale w tych krajach to lekarze i pielęgniarki zwracają chorym uwagę, że doznali szkody, i instruują, jak uzyskać odszkodowanie. W konsekwencji wszyscy wspólnie minimalizują ryzyko zdarzeń niepożądanych – dodaje minister Radziwiłł. To jego ideał.

100 tys. zł maksymalnie może dostać pacjent na drodze pozasądowej za błąd medyczny

Tymczasem obowiązujące przepisy ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta wskazują, że komisja, w skład której wchodzą lekarze i prawnicy, orzeka, czy doszło do zdarzenia medycznego. Czyli czy pacjent ma uszkodzone ciało lub rozstrojone zdrowie przez błąd, jaki personel medyczny popełnił w szpitalu. To rozwiązanie nie podoba się lekarzom. Bo chociaż komisja nie sprawdza, czy z ich winy doszło do błędu medycznego, to w praktyce deliberuje, jak ten błąd mógł zostać popełniony.

– Pacjent musi dowieść przed komisją, że był leczony niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Owszem, nie wskazuje palcem winnego, ale korzystne dla niego orzeczenie komisji, na podstawie którego przyznaje mu się odszkodowanie od szpitala, kładzie się cieniem na całą placówkę – mówi Jolanta Budzowska, radca prawny z kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy i specjalistka od procesów o błędy medyczne.

Lekarzom na tyle nie podobały się przepisy o funkcjonowaniu komisji, że Naczelna Rada Lekarska w 2013 r. zaskarżyła regulację do Trybunału Konstytucyjnego. Doktorzy chcieli mieć prawo uczestnictwa w postępowaniach w tych komisjach, skoro orzekają one, czy któryś z nich popełnił błąd w sztuce. Trybunał odmówił im racji.

Niezadowoleni z funkcjonowania komisji są też pacjenci. Dlatego pewnie ucieszyłby ich sprawniejszy system przyznawania odszkodowań pozasądowych na wzór szwedzki. Dziś nawet jeśli komisja uzna, że powinien dostać odszkodowanie od szpitala, ten proponuje mu rażąco niskie kwoty. Na przykład 1 tys. zł za uszkodzenie ciała. Szpitalowi nie grozi żadna sankcja za oferowanie odszkodowań na żenująco niskim poziomie.

– Wprowadzenie modelu szwedzkiego znacznie upowszechniłoby przyznawanie pacjentom odszkodowań, ale prawdopodobnie w jeszcze niższych kwotach – mówi Jolanta Budzowska. Zastanawia się tylko, kto by miał za to zapłacić. Czy nadal szpitale, czy budżet państwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA