fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Pacjenci z szerszym dostępem do refundowanych leków

Fotorzepa, Bartłomiej Żurawski
Pacjenci mogą dostać znacznie szerszy dostęp do refundowanych leków, ale budżet NFZ tego nie wytrzyma.

Prawo do refundowanych leków uwarunkowane tylko wskazaniami medycznymi oraz uwolnienie od obowiązku określania na recepcie poziomu dopłaty pacjenta to jedne z głównych zmian, które zakłada obywatelski projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej.

W czwartek w Sejmie odbędzie się jego pierwsze czytanie. Projekt autorstwa lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego (PZ) trafił już do Sejmu poprzedniej kadencji, ale Platforma Obywatelska nie popierała go.

Teraz nowy minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podkreśla, że jest za zmianami, jakie proponuje obywatelski projekt noweli.

Propozycja przewiduje, że refundacja leku zależałaby od wiedzy medycznej lekarza. Obecnie pacjent ma prawo do zniżki tylko w takich schorzeniach, które wskazał producent w dokumentach rejestracyjnych. Są umieszczone przy każdym leku na liście refundacyjnej mocą decyzji urzędników.

– Po zmianach pacjent cierpiący od lat na alergię objawiającą się wysypką na skórze dostałby receptę ze zniżką na lek, który teraz może być refundowany tylko w alergicznym nieżycie nosa – tłumaczy Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny z PZ.

Takie zmiany zwiększyłyby dostęp do leków ze zniżką. Medal ma jednak dwie strony.

– Nie wiadomo, czy budżet NFZ by to wytrzymał. Refundacja według wiedzy medycznej lekarza byłaby dużym wyzwaniem dla ministra, ponieważ musiałby od nowa sporządzić listę leków refundowanych – mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. zdrowia Uczelni Łazarskiego. Biorąc pod uwagę, że PiS chce zapewnić seniorom darmowe leki, NFZ musiałby zwiększyć wydatki na refundację apteczną. Przeznacza na nią co roku ok. 8 mld zł, ale od lat nie wydaje całej kwoty.

Lekarze chcą też uwolnić się od obowiązku określania, jaki procent ceny refunduje choremu NFZ. Teraz zaznaczają na recepcie, czy zainteresowany ma prawo do ryczałtu, 30 proc. lub 50 proc. refundacji.

Według projektu lekarz wpisywałby kod choroby i nazwę leku. Później aptekarz, posługując się programem komputerowym skorelowanym z systemem Ministerstwa Zdrowia, sprawdzałby zasady refundacji. PZ w obywatelskim projekcie proponuje także, by NFZ rozpoczął stałe monitorowanie wydatków pacjentów na leki refundowane w ciągu roku. Chce też wprowadzić limit wydatków na leki. NFZ zwracałby to, co chory wyda ponad trzykrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Oznacza to, że w aptece zostawilibyśmy maksymalnie ok. 5 tys. zł rocznie.

Przedstawiciele PZ podkreślają, że rozwiązanie to powinno służyć ochronie osób, które wydają na leki ponad 300 zł miesięcznie.

– To krok propacjencki. Problem polega na tym, że nie wiadomo, jak NFZ miałby weryfikować, ile każdy pacjent wydał na leki. Moim zdaniem na razie systemy informatyczne nie są aż tak rozwinięte, aby to nie prowadziło do nadużyć. Nie znamy też relacji tego przepisu z koncepcją darmowych leków 75+ – mówi Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat z kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA