fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Szpitale w sieci wciąż nie znają wysokości ryczałtu na 2019 r.

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Narodowy Fundusz Zdrowia wciąż nie ujawnia szpitalom w sieci, czy mogą liczyć na spłatę nadwykonań. Dlatego wiele z nich ogranicza zabiegi.

Na nieco ponad miesiąc przed rozpoczęciem nowego okresu rozliczeniowego (styczeń–czerwiec 2019 r.) szpitale w sieci wciąż nie znają wysokości ryczałtu, czyli kwoty, jaką dostaną na kolejne pół roku funkcjonowania. Największą niewiadomą stanowią pieniądze za świadczenia wykonane ponad wartość ryczałtu, które w poprzednim systemie nazywano nadwykonaniami. Zgodnie z algorytmem, na podstawie którego ustala się ryczałt w sieci, placówce najbardziej opłaca się wykonać go w 90 do 102 proc. To gwarantuje budżet na tym samym poziomie co w poprzednim okresie rozliczeniowym. Ten jednak jest zbyt niski, by pokryć koszty ewentualnych nadwykonań.

Wykonując więcej zabiegów, placówki podejmują ryzyko, które jednak może im się opłacić. Bo jeśli okaże się, że inne szpitale w województwie nie wykonają całego ryczałtu, a co za tym idzie – na rynku pozostaną wolne środki, przejdą one na szpitale z nadwykonaniami. Jeśli więc szpital w Ciechanowie wykona 60 proc. ryczałtu, a ten w Warszawie 140 proc., kwota się wyzeruje i NFZ będzie miał z czego zapłacić za nadwykonania.

Kłopot w tym, że dyrektorzy szpitali mogących wykonać dodatkowe zabiegi nie wiedzą, ile wolnych środków pozostanie na rynku.

– Gdyby w połowie okresu rozliczeniowego, np. w październiku, Fundusz choć w przybliżeniu określał, jakie nadwykonania notują placówki w województwie, moglibyśmy planować dodatkowe zabiegi – tłumaczy gen. prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. – A to przełożyłoby się na lepszy dostęp pacjentów do leczenia. Dziś nadwykonania planujemy trochę na ślepo, zakładając przekroczenie ryczałtu o 5–9 proc. Może się jednak okazać, że moglibyśmy ich wykonywać np. 15 proc. więcej. Niestety, choć z prośbą o przedstawianie takich szacunków wystąpiliśmy do NFZ już rok temu, nadal nie możemy się ich doczekać – dodaje gen. Gielerak.

Podobne uwagi mają dyrektorzy innych dużych szpitali w Warszawie, m.in. Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego. Ona również wolałaby mieć więcej danych, które pozwoliłyby jej efektywniej zarządzać szpitalem.

– Informacja Funduszu o poziomie niedowykonań w innych szpitalach pozwoliłaby w pełni korzystać z dobrodziejstw sieci. Nasze możliwości efektywnego zarządzania środkami publicznymi do finansowania świadczeń medycznych są dziś bowiem większe i lepsze niż przed wprowadzeniem sieci. Dziś to dyrektor szpitala podejmuje decyzję, jakie zakresy świadczeń realizuje. Jeśli więc np. remontowany jest oddział okulistyczny, środki na zabiegi okulistyczne można przesunąć na kardiologię bez konieczności proszenia o zgodę NFZ – tłumaczy gen. Gielerak. ©?

—Karolina Kowalska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA