Zdrowie

Zmiany w służbie zdrowia według rządu PiS

Fotorzepa, Beata Zaborowska
Nowy płatnik zagwarantuje fundusze placówkom skupionym w sieci szpitali.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, przedstawiając założenia dokumentu „Strategia zmian systemu ochrony zdrowia", zapewnił, że dostęp do świadczeń zdrowotnych w publicznej służbie zdrowia będzie uprawnieniem obywatelskim. Dodał też, że zmiany będą realizowane w postaci całego szeregu ustaw.

Całkiem inny fundusz

– Pieniądze na Państwowy Fundusz Celowy „Zdrowie" zastąpią Narodowy Fundusz Zdrowia, który jest państwem w państwie – zapowiedział minister.

Zdaniem dr Jerzego Gryglewicza z Uczelni Łazarskiego zmiana nazwy to zabieg propagandowy:

– Choć nowy fundusz nie będzie się od niego wiele różnić, rząd likwiduje instytucję przez wszystkich krytykowaną, a to zawsze dodaje poparcia.

Nowy fundusz ma być „gwarantowaną zakładką w budżecie państwa", co sprawi, że będzie stabilna i nie stanie się przedmiotem przetargów między resortami. Od 2018 r. środki na ochronę zdrowia mają się też systematycznie zwiększać, by w 2025 r. dojść do średniej europejskiej, czyli 6 proc. PKB.

Zmieni się też finansowanie świadczeń zdrowotnych, którym na poziomie centralnym administrować ma minister zdrowia, a na poziomie regionalnym agendy przy wojewodach.

Szpitale mają być opłacane w systemie mieszanym: ryczałtowo-konkursowym. 78 proc. z 30 mld zł, jakie dziś wydaje się na hospitalizacje, stworzą ryczałt na koszty stałe, czyli utrzymanie i działalność czterech podstawowych oddziałów – internistycznego, pediatrycznego, ginekologiczno-położniczego i chirurgicznego. O pozostałe 22 proc., czyli 6,6 mld zł, szpitale będą walczyć na zasadzie konkursu. Tak kontraktowane będą oddziały specjalistyczne, np. ortopedia, dermatologia czy reumatologia.

Inaczej ma być finansowana bliska ministrowi Radziwiłłowi podstawowa opieka zdrowotna (POZ), której rewolucję opisze specjalna ustawa. Minister stawia na koordynację opieki podstawowej i współpracę w zespołach złożonych z lekarza rodzinnego, pielęgniarki, położnej, a także specjalistów takich jak dietetycy. Poza leczeniem mieliby zajmować się edukacją i profilaktyką. Znikną stawki kapitacyjne powierzane oddzielnie każdej z tych osób. Otrzymają oni dodatkową stawkę motywacyjną za profilaktykę, opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi i sukcesy w leczeniu niektórych chorób. Zespoły POZ dostaną dodatkowy budżet na badania specjalistyczne i opiekę.

Krótsze kolejki

Zespoły POZ mają zawiadywać leczeniem. Nie tylko będą infiormować o stanie zdrowia pacjenta szpital i specjalistów, ale i otrzymywał od nich informację zwrotną.

– Koordynacja opieki skróci kolejki – uważa minister Radziwił.

Jerzy Gryglewicz twierdzi, że będzie dokładnie odwrotnie:

– Ta reforma nie idzie w kierunku dostępu do lekarzy, ale go ogranicza, zwłaszcza jeśli chodzi o szpitale i specjalistów. Jeśli ma do nich kierować lekarz POZ, w naturalny sposób będzie reglamentował pacjentom badania i skierowania. To naraża na opóźnienie prawidłowej diagnozy.

Gryglewiczowi podoba się za to plan stworzenia sieci szpitali opartej na mapach potrzeb zdrowotnych, nad którymi wojewodowie i ministerstwo pracowali przez kilka ostatnich miesięcy. Pozwoliły one określić dokładną liczbę łóżek szpitalnych na danym terenie i ich wykorzystanie.

Szpitale podzielone zostaną na kilka kategorii, w zależności od stopnia referencyjności – od małych placówek powiatowych, po wielkie wojewódzkie i kliniczne, z pełnym zapleczem kadry i specjalistycznego sprzętu.

– Kategoriom mają odpowiadać określone zakresy świadczeń, które zagwarantujemy w budżetowym powierzeniu określonych kwot, opartych na historycznych budżetach z poprzednich lat – tłumaczył minister. Dodał, że gwarancją uzyskania kontraktu na określony zakres świadczeń będzie zapewnienie przez szpital ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czyli otwarcie przychodni.

Zdaniem Jerzego Gryglewicza może to oznaczać rejonizację, od której uciekano w 1999 r.

Opinia dla „Rz"

Marek Balicki, były minister zdrowia, psychiatra

Program został przedstawiony na takim poziomie ogólności jak w kampanii wyborczej. Pozytywne zmiany to sieć szpitali czy osobne finansowanie kosztów stałych i bezpośrednich szpitala oraz wzmocnienie podstawowej opieki zdrowotnej. By tego dokonać, nie trzeba likwidować NFZ, co będzie się wiązało z tak ogromnym wysiłkiem organizacyjnym, że może nie starczyć sił na inne działania. PiS chce dotrzymać zapowiedzi wyborczych, ale pacjenci nie oczekują likwidacji NFZ, lecz naprawy służby zdrowia. Brakuje mi raportu oceniającego skutki reformy z 1999 r., który opisywałby przyczyny obecnej sytuacji i proponował kilka rozwiązań. Wielokrotnie o to wnioskowałem jako członek zespołu ds. zmian systemowych. Bez skutku. O reformie dowiaduję się z mediów.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL