fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Błędy medyczne - decyzje sądów

Fotolia.com
Pacjenci skuteczniej walczą o odszkodowania od szpitali. W 2017 r. sądy przyznały im 13 mln zł rekompensaty, to dużo więcej niż rok wcześniej. Powód? Ludzie wiedzą, o co i jak pozywać.

Najczęstsze błędy medyczne, którymi zajmują się najpierw prokuratorzy, a potem sądy, to nieprawidłowa diagnoza, przedwczesny wypis i niewykonanie badań. Liczba spraw zgłaszanych do prokuratury rośnie w szybkim tempie. Dowód? W 2017 r. było ich w prokuraturze o 45 proc. więcej niż rok wcześniej. Coraz hojniejsze są też sądy dla poszkodowanych przez służbę zdrowia. Z najnowszych statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w latach 2014–2017 w sumie kwota zadośćuczynień i odszkodowań wzrosła o 70 proc. Skąd ten wzrost? Poszkodowani wiedzą, że mogą walczyć o swoje, coraz więcej prawników specjalizuje się w tej trudnej dziedzinie, a i sądy są przychylniejsze poszkodowanym.

Wiedzą, jak walczyć

W 2017 r. pieniądze za szkody wyrządzone przez służbę zdrowia dostało 81 osób. Było to w sumie 13, 5 mln zł, trzy lata wcześniej – niespełna 8 mln zł. Coraz więcej płacą też prywatne szpitale. W 2017 r. sądy nałożyły na nie obowiązek wypłaty 56 tys. zł odszkodowań i ponad 770 tys. zadośćuczynienia. To o 30 proc. więcej niż w 2016 r.

Jolanta Budzowska, radca prawny, specjalizująca się w takich sprawach, ocenia, że choć globalnie wzrost widać, to wcale nie jest tak różowo.

Przyznaje, że na wyższe kwoty wpływ może mieć wzrost świadomości poszkodowanych i duża aktywność kancelarii zajmujących się błędami medycznymi. Co do hojności sądów jest ostrożna.

– Nawet jeśli jest wzrost, to nie rewolucyjny, tylko ewolucyjny – uważa. Przyznaje, że kwoty rosną w sprawach najpoważniejszych, kiedy dochodzi do bardzo poważnego uszczerbku na zdrowiu. W tych drobniejszych utrzymują się na stałym poziomie – zadośćuczynienia często nie wykraczają powyżej 100 tys. zł, a dziś bywają nawet niższe.

– Zadośćuczynienia powinny rosnąć. Żyjemy w Unii Europejskiej, obserwujemy różnice w poziomie życia, kosztach życia. Jeżeli chcielibyśmy dorównać kwotom unijnym, oczywiście z korektą wynikającą z niższych kosztów życia w Polsce, to za czterokończynowe porażenie dziecka zadośćuczynienie powinno wynosić ok 4,5 mln zł, a u nas najwyższe to 1 mln 200 tys. zł – uważa mec. Budzowska.

Pacjenci mówią dość

Adwokat Przemysław Rosati zmian upatruje nie tylko w większej świadomości poszkodowanych, ale i końcu pobłażliwości dla nietrafionych diagnoz lekarskich, głównie w małych miastach.

– Ludzie nie chcą już milcząco przyjmować bycia ofiarą błędów lekarskich czy diagnostycznych. Widoczne stają się też bardziej kompensacyjne zadośćuczynienia. Sądy zmierzają w kierunku, że odszkodowanie ma być in plus odczuwalne dla poszkodowanego.

Patrząc na praktykę, szpitale często przyznają, że doszło u nich do błędu w sztuce lekarskiej, ale rzadko się zgadzają, by od razu ustalić kwotę odszkodowania, jakie zostanie wypłacone pacjentowi. Żądają procesu, który długo trwa i sporo kosztuje. Trzeba przesłuchiwać świadków, zasięgać opinii biegłych i czekać latami. Robią tak, by odłożyć w czasie wypłatę odszkodowania. Nikt im wtedy nie będzie mógł zarzucić, że bez potrzeby wydali pieniądze.

Ugód nie chcą głównie dyrektorzy publicznych szpitali. Szefowie prywatnych godzą się na nie chętniej. Powód?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA