fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Już wiadomo, co kryje się w e-papierosach

Aerozol z e-papierosów w którym nie ma substancji rakotwórczych i mutagennych kontra kilkadziesiąt kancerogenów z dymu tytoniowego. Nowa ustawa tytoniowa reguluje rynek alternatywnych produktów dla palaczy.

8 września weszły w życie przepisy nowej ustawy tytoniowej, która nakłada na producentów papierosów elektronicznych obowiązek wykonywania rygorystycznych testów. Każdy e-papieros i liquid musi przejść szczegółowe testy emisji oraz testy toksykologiczne. W myśl nowych przepisów w liquidach do e-papierosów nie można stosować substancji, które mogą negatywnie wpłynąć na zdrowie użytkowników. Dlatego w płynach nikotynowych znajdziemy składniki jedynie wysokiej czystości, przede wszystkim glikol propylenowy i glicerynę, ale także nikotynę i substancje aromatyzujące. Producenci nie mogą w produkcji używać dodatków rakotwórczych, mutagennych, czy działających szkodliwie na rozrodczość człowieka, ani też składników, które w formie podgrzanej lub niepodgrzanej zagrażają ludzkiemu zdrowiu. Substancje te bez problemu znajdziemy w dymie tytoniowym, który zawiera kilkadziesiąt składników odpowiedzialnych za rozwój licznych nowotworów.

Palacze, którzy nie chcą lub nie mogą rzucić palenia, dzięki nowym regulacjom mogą mieć pewność, co znajduje się w liquidzie – mówi Estera Józefowicz z polskiego stowarzyszenia eSmoking Association. W Polsce pali około 8 milionów osób, dla wielu z nich argumentem do ograniczenia palenia papierosów tradycyjnych jest właśnie mniejsza szkodliwość e-papierosów – dodaje.

Dzięki nowym przepisom Polska jest jednym z najbardziej uregulowanych rynków w Europie. Mimo to, pod względem liczby użytkowników e-papierosów (ok. 1,5 miliona osób) nadal jesteśmy w światowej czołówce.

Papierosy elektroniczne na rynku dostępne są od niecałej dekady, jednak już teraz w międzynarodowej bazie PubMed znajdziemy ponad 2 tysiące publikacji poświęconych tematowi e-papierosów. Wielu specjalistów podkreśla potencjał e-papierosów w redukcji szkodliwych następstw palenia tytoniu, który w Polsce zabija rocznie ok. 70 tys. osób.

Mamy nadzieję, że wkrótce pojawią się aktualne badania prowadzone przez polskich specjalistów, którzy w swoich pracach uwzględnią produkty objęte nowymi regulacjami – komentuje Józefowicz.

 

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA