fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Gdy rak zagraża męskości

25 proc. nowotworów stanowią te urologiczne, w tym rak prostaty (na zdjęciu). Połowa 50-latków może mieć łagodny rozrost gruczołu krokowego, który jednak nie zawsze daje objawy
Adobe Stock
Co czwarty nowotwór w Polsce atakuje układ moczowy. Dlatego tak ważne są regularne wizyty u urologa.

O ile menopauza dotyczy tylko kobiet, o tyle także mężczyźni doświadczają przykrych objawów związanych ze zmniejszaniem się męskiego hormonu – testosteronu. Niedobór „hormonu męskości” przyczynia się do rozrostu prostaty, nazywanej też sterczem lub gruczołem krokowym, który uciska na cewkę moczową, powodując problemy z oddawaniem moczu, a w skrajnych przypadkach także nietrzymanie moczu.

Urolog jako lekarz pierwszego kontaktu

Zmienia się sposób myślenia o profilaktyce chorób urologicznych. Polskie Towarzystwo Urologiczne stara się przełamać tabu związane z badaniem urologicznym, które obrosło niezdrowym tabu.

– Jako wstydliwe można traktować objawy chorób urologicznych, a nie samo badanie – przekonuje prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego. Jego zdaniem takiemu badaniu każdy mężczyzna powinien poddawać się raz w roku, a lekarz powinien zlecić oznaczenie we krwi swoistego antygenu sterczowego PSA (Prostate-Specific Antygen), który pozwala określić zagrożenie rakiem prostaty.

Urolodzy namawiają także na samobadanie jąder, o którym od kilku lat przypomina listopadowa akcja „Movember”, gdy mężczyźni zapuszczają wąsy na znak solidarności z chorymi na nowotwór tego narządu.

Jak podkreśla prof. Piotr Chłosta, urolog ma być dla mężczyzn jak ginekolog dla kobiet – powinni odwiedzać go regularnie i pamiętać, że gdy osiągną wiek podeszły, stanie się on dla nich wręcz lekarzem pierwszego kontaktu.

Objawy rozrostu prostaty

Rozrost prostaty zaczyna się po 45.–50. roku życia i dotyczy nawet co drugiego pana po pięćdziesiątce, 75 proc. po 80. roku życia i 90 proc. po dziewięćdziesiątce. Najczęstszym objawem, który pojawia się już u pięćdziesięciolatków, są trudności w oddawaniu moczu. Na początku strumień staje się mniej intensywny, a oddawanie moczu trwa dłużej. Parcie na pęcherz może się też pojawiać kilka razy w ciągu nocy. Zdarza się, że mimo parcia chory musi długo czekać na samą mikcję, czyli wypływ moczu.

W miarę rozrastania się prostaty objawy się nasilają. Może też dojść do zatrzymania moczu albo przeciwnie – jego niekontrolowanego wypływu. Jak tłumaczy prof. Piotr Chłosta, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego (PTU), nietrzymanie moczu występuje w równym stopniu u mężczyzn, co u kobiet. – Nietrzymanie moczu wpływa na życie pacjenta w trzech obszarach – zdrowotnym, bo wypływ moczu powoduje, że okolice krocza stają się bardziej podatne na infekcje, psychospołecznym, powodując wycofywanie się z życia towarzyskiego, ponieważ przykry zapach jest krępujący zarówno dla samego pacjenta, jak i jego otoczenia, a także ekonomicznym, bo zmusza do znaczących wydatków na środki absorpcyjne – tłumaczy prof. Chłosta. Dodaje, że przerost prostaty może powodować problemy z erekcją, co dodatkowo obniża nastrój chorego, a niekiedy powoduje wycofanie się z życia rodzinnego czy towarzyskiego.

Podkreśla jednak, że urologia radzi sobie z wszystkimi tymi problemami. – Każdy mężczyzna powinien odwiedzać urologa co najmniej raz w roku, tak jak kobiety odwiedzają ginekologa. I nie zapominać, że w pewnym momencie urolog stanie się dla nich lekarzem pierwszego kontaktu, bo mężczyźni w wieku podeszłym zmagają się głównie z problemami, które leczy specjalista właśnie tej dziedziny – podkreśla prof. Chłosta.

Rak prostaty nie zawsze rośnie powoli

Już dziś co czwarty nowotwór rozpoznawany w Polsce to nowotwór urologiczny. Według danych Europejskiego Towarzystwa Urologicznego (European Association of Urology) w całej Europie diagnozuje się rocznie 417 tys. nowych przypadków raka prostaty, na którego co roku umiera 92,3 tys. Europejczyków. Rak pęcherza moczowego dotyka 151 tys. osób, z których umiera 52,4 tys., a rak nerki 115 tys. osób, z których umiera 49 tys. Na stosunkowo najrzadszy nowotwór jądra zapada rocznie 21,5 tys. Europejczyków, a 1,6 tys. przegrywa walkę z chorobą.

W Polsce rak prostaty to drugi nowotwór od względem częstości zachorowań i trzeci pod względem umieralności. – Podobnie jak w przypadku innych nowotworów urologicznych jego ryzyko wzrasta wraz z wiekiem i gwałtownie rośnie po 70. roku życia i u mężczyzn, u których rak prostaty wystąpił w rodzinie. O nowotworze dziedzicznym mówi się, gdy chorowali na niego przynajmniej trzej krewni w pierwszej linii (ojciec – syn, brat – brat) lub dwaj krewni poniżej 55. roku życia – tłumaczy prof. Chłosta. Jak rozpoznać tę groźną chorobę, która dzięki postępowi medycyny przestała być śmiertelna, a stała się przewlekła, ale tylko pod warunkiem że zostanie szybko zdiagnozowana i prawidłowo leczona? Podstawowym badaniem jest oznaczenie we krwi swoistego antygenu sterczowego PSA (Prostate-Specific Antygen). Badanie bezwzględnie powinni wykonać mężczyźni po sześćdziesiątce i ci, u których występuje poważne podejrzenie raka. Wcześniej i częściej PSA powinni badać mężczyźni zagrożeni nowotworem dziedzicznym.

Chociaż rak prostaty to choroba osób dojrzałych, polscy specjaliści rozpoznają ją u coraz większej grupy młodych pacjentów. Zwykle pojawia się jednak po pięćdziesiątce i rozwija powoli, a guz może być wyczuwalny dopiero po dziesięciu latach. Mimo to wciąż wielu mężczyzn jest przez chorobę zaskakiwanych. Jak tłumaczy prof. Chłosta, od momentu wykrycia do pierwszych przerzutów mija zwykle ok. pięciu lat, ale są chorzy, u których pierwsze przerzuty pojawiają się nawet po dwóch miesiącach. W niektórych przypadkach zaś nawet rak wcześnie wykryty potrafi przechytrzyć lekarzy.

Jeżeli choroba nie daje przerzutów, stosuje się leczenie operacyjne lub radioterapię. Chorzy z przerzutami poddawani są leczeniu hormonalnemu, które obniża aktywność androgenów pobudzających rozwój raka. Dzięki odpowiednio wcześnie wdrożonemu leczeniu wielu mężczyzn udaje się wyleczyć całkowicie, a innym przedłużyć życie o kilka–kilkanaście lat.

Przede wszystkim nie palić

Niechlubny udział w dziesiątkowaniu populacji polskich mężczyzn mają też dwa nowotwory nikotynozależne, znacznie częściej rozwijające się u palących papierosy. Czynniki kancerogenne mogą zadziałać nawet po 30 latach, co oznacza, że u osoby, która przez kilka lat paliła papierosy w wieku lat 30, rak może się rozwinąć około sześćdziesiątki. A ponieważ wielu dzisiejszych 50- i 60-latków miało w przeszłości epizod palenia papierosów, w niedalekiej przyszłości można się spodziewać wzrostu zachorowań.

Rak pęcherza moczowego, występujący u mężczyzn o wiele częściej niż u kobiet, zajmuje drugie miejsce po raku prostaty, który stanowi ponad 50 proc. nowotworów urologicznych. Dotyka ok. 30 proc. chorych na nowotwory układu moczowo-płciowego. Jest też trzecim nowotworem pod względem zapadalności w Polsce – rocznie atakuje 8 tys. mężczyzn.

Podobnie jak w przypadku innych nowotworów tak i tu największe znaczenie ma odpowiednie leczenie. Jak tłumaczą urolodzy, wiele badań w Polsce i na świecie potwierdziło, że największe szanse ma chory, który trafi do specjalisty układowego bądź narządowego, a takim w tym przypadku jest urolog. Istotne jest także, by diagnostykę i leczenie prowadzić w ośrodku wyspecjalizowanym w tego rodzaju nowotworach, który zapewnia kompleksową opiekę.

Podobnie niebezpieczny jest rak nerki, który rozwija się u ok. 1,5 tys. polskich mężczyzn rocznie. Jest podstępny, bo potrafi długo się rozwijać, nie dając żadnych dolegliwości. Zagrażający głównie panom po 45. roku życia, najczęściej atakuje palaczy, ponieważ toksyny zawarte w dymie tytoniowym uszkadzają komórki, z których zbudowana jest nerka.

Według statystyk dym tytoniowy jest bezpośrednią przyczyną raka nerki aż u 30 proc. mężczyzn. Najczęściej wykrywa się go przypadkowo, bo objawy nazywane przez lekarzy klasyczną triadą, czyli krwiomocz, ból i wyczuwalny guz, występuje tylko u 7–15 proc. chorych. Najczęściej do lekarza zgłaszają się późno, kiedy trzeba już wyciąć całą nerkę. Dlatego urolodzy zalecają coroczne profilaktyczne badania USG i rzucenie palenia.

Stosunkowo najrzadziej występujący rak jądra stanowi 1 proc. wszystkich nowotworów u mężczyzn i częściej atakuje osoby młode, przed 40. rokiem życia. Również on często nie daje objawów, które występują tylko u co czwartego chorego w chwili diagnozy.

Liczby już dziś przerażają, a będzie jeszcze gorzej. – Ponieważ ryzyko większości nowotworów urologicznych rośnie wraz z wiekiem, a społeczeństwo się starzeje, chorych będzie przybywać – ostrzega prof. Piotr Chłosta.

Zgodnie z raportem „Nowotwór złośliwy gruczołu krokowego – rekomendacje w zakresie kompleksowej opieki nad pacjentem”, do 2029 r. liczba chorych z rakiem prostaty zwiększy się o 30 proc. w stosunku do roku 2016.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA