fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Samorządy targują się z kuriami o lekcje religii w szkołach

Fotorzepa, Robert Wójcik
Ze względu na problemy finansowe i brak sal próbuje się zmniejszyć liczbę godzin religii. Inny kłopot, to brak katechetów.

Burmistrz Ustrzyk Dolnych zwrócił się do metropolity przemyskiego o zgodę na zmniejszenie liczby lekcji religii z dwóch do jednej w tygodniu. Chciałby też połączyć zajęcia w klasach, w których liczba uczniów jest mniejsza niż 13. Prośba dotyczyła trzech najbliższych lat. Samorząd szuka oszczędności. W tym tygodniu powinien dostać od kurii odpowiedź. Do tego czasu rzecznik prasowy metropolity nie udziela komentarzy.

Czasem się udaje

Takie pomysły mieli już wcześniej inni samorządowcy i dyrektorzy szkół, głównie ze względu na problemy lokalowe spowodowane reformą oświaty. Mniej godzin religii mają np. poznańscy maturzyści. Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej tygodniowy wymiar zajęć z religii może być obniżony tylko za zgodą biskupa diecezjalnego.

– Decyzja została podjęta na prośbę władz oświatowych w Poznaniu w związku ze zwiększoną liczbą oddziałów w szkołach średnich. Decyzja dotyczy tylko roku szkolnego 2019/2020 – przyznaje ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik kurii metropolitalnej w Poznaniu.

Kurie zazwyczaj jednak odmawiały samorządowcom (m.in. w Krakowie, Gdańsku i Warszawie). Zgody na zmniejszenie liczby godzin religii udzielały tylko poszczególnym szkołom, jeśli rzeczywiście miały problemy lokalowe.

Jak podaje warszawski magistrat, 109 dyrektorów szkół wystąpiło do biskupów diecezjalnych obu warszawskich diecezji o wyrażenie zgody na zmniejszenie tygodniowego wymiaru godzin religii. W tym roku szkolnym 83 szkoły otrzymały zgodę na zmniejszenie wymiaru godzin lekcji religii. W Gdańsku ośmiu dyrektorów złożyło w kurii wnioski o zmniejszenie liczby godzin religii i ośmiu uzyskało zgodę na zmniejszenie łącznie o 106 godzin.

Czytaj także:

Kuria metropolitalna w Krakowie w komunikacie o zmniejszeniu godzin religii przytoczyła art. 10 ust. 1 ustawy – Prawo oświatowe. To organ prowadzący szkołę odpowiada za zapewnienie odpowiednich warunków funkcjonowania szkoły.

– Jeśli wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie udało się tego dokonać organom samorządowym na czas zmian systemowych w oświacie, to parafie i zakony są w stanie wyjść naprzeciw zaistniałym potrzebom i zapewnić właściwe warunki edukacji – zaznaczył w komunikacie ks. dr Andrzej Kielian, dyrektor wydziału katechetycznego kurii. Zaproponował, że szkoły będą mogły skorzystać z pomieszczeń udostępnionych przez parafie lub zakony.

Poszukiwanie chętnych

Okazuje się, że problemem są nie tylko sale i finanse, ale też sami katecheci. Zgodnie z tegorocznym raportem „Przewodnika Katolickiego" katechetów zaczyna brakować w 18 z 24 przeankietowanych diecezjach. W kolejnych dwóch już ich brakowało. Zaledwie w czterech diecezjach podano, że katechetów było tylu, ilu potrzeba lub więcej.

Diecezje sygnalizowały również dużą liczbę katechetów w wieku przedemerytalnym – w 11 stanowili oni połowę albo większość pracujących.

Chociaż rok szkolny trwa już ponad trzy miesiące, katecheci są wciąż poszukiwani. Na przykład w bazie ofert pracy kuratorium oświaty w Krakowie widnieje sześć ofert pracy dla katechetów. Dla porównania – ofert dla polonistów jest tyle samo. Na stronie internetowej mazowieckiego Kuratorium Oświaty jest osiem ogłoszeń dla katechetów, dla nauczycieli polskiego – dziesięć.

Do tego roku szkolnego można było uczyć religii bez przygotowania pedagogicznego. Poprzednie porozumienie pomiędzy Konferencją Episkopatu Polski oraz ministrem edukacji narodowej z 2016 r. w sprawie kwalifikacji zawodowych wymaganych od nauczycieli religii dawało czas na uzupełnienie kwalifikacji do końca sierpnia 2019 r.

– Cieszę się, że katecheci zostali zobligowani do posiadania przygotowania pedagogicznego. Jako dyrektor szkoły miałem zastrzeżenia do poziomu lekcji religii, co wielokrotnie zgłaszałem proboszczowi – komentuje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

– Rzeczywiście trudno o katechetę, tak samo jak o innych specjalistów. To problem strukturalny. Nauczyciele odchodzą z zawodu, i to nawet teraz, w trakcie roku szkolnego – mówi Marek Pleśniar, dyrektor Biura Ogólnego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA