fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Spory o dotacje oświatowe przed sądami administracyjnymi - wyrok Sądu Najwyższego

Fotorzepa, Robert Gardziński
Roszczenia niepublicznych placówek o pieniądze za edukację za 2017 r. i lata następne rozpatrują tylko sądy administracyjne.

To sedno najnowszego orzeczenia Sądu Najwyższego, które powinno przeciąć trwający lata spór, czy roszczeń o te dotacje trzeba dochodzić przed sądem administracyjnym czy cywilnym.

Przepisy i życie

Mimo że art. 90 ust. 11 ustawy o systemie oświaty mówił do niedawna, że przyznanie takich dotacji to czynność administracji publicznej, nie było jasności, jaki sąd ma je badać, w dodatku przepisy się zmieniały. Sporów nie zakończyło wprowadzenie 1 stycznia 2017 r. art. 47 ustawy o finansowaniu oświaty, że czynności podejmowane przez organ dotujący, w celu ustalenia wysokości lub przekazania dotacji, należą do administracji publicznej. Można więc było przypuszczać, że ich rozstrzyganie trafi do sądów administracyjnych.

Tak było w sprawie spółki z Łodzi prowadzącej m.in. szkołę policealną w Olsztynie, która pozywała to miasto, domagając się zapłaty 125 tys. zł dotacji rocznej za prowadzenie szkoły w 2017 r. Miasto jej odmówiło z powodu zastrzeżeń formalnych do wniosku o dotacje – o samą jej wysokość sporu nie było. Wniosek złożono jeszcze w 2016 r., a więc pod rządami starych, mniej jednoznacznych przepisów.

Sądy Okręgowy i Apelacyjny w Łodzi odrzuciły pozew (tj. nie badały meritum), uznając, że sprawa podlega kompetencji sądów administracyjnych, a nie cywilnych, czyli nie przysługuje tzw. droga sądowa.

Spółka oświatowa odwołała się do Sądu Najwyższego, gdzie jej pełnomocnik adwokat Witold Owczarek argumentował, że nie chodzi o zobowiązanie miasta do przyznania dotacji, ale po prostu o zapłatę pieniędzy, których wysokość nie jest sporna – to zaś sąd cywilny może uczynić.

Tym bardziej że art. 177 konstytucji ustanawia ogólną kompetencję sądu powszechnego, tu: cywilnego.

Pełnomocnik miasta Marzena Sulikowska mówiła z kolei, że istnieje swego rodzaju domniemanie sądu cywilnego, ale ten sam przepis konstytucji pozwala ustawodawcy skierować określone kategorie spraw do innych sądów.

– I tu tak uczyniono: skierowano je do administracyjnych – mówiła.

Wygodniejsze, ale niemożliwe

Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska i odrzucenie pozwu przeciwko miastu utrzymał.

– SN nie kwestionuje, że roszczenie o dotację oświatową ma charakter cywilny, i dla placówek dochodzących dotacji to droga wygodniejsza, ale nie można ignorować ingerencji ustawodawcy, który z początkiem 2017 r. zadecydował, że te sprawy mają być rozstrzygane w sądach administracyjnych. Była to celowa zmiana, która miała przeciąć trwające latami spory o właściwy sąd w tych sprawach – wskazała w uzasadnieniu postanowienia sędzia SN Beata Janiszewska.

Sądy cywilne są właściwe do rozpatrywania spraw o dotacje dotyczące lat wcześniejszych, tj. do 2016 r. włącznie.

Sygnatura akt: II CSK 425/18

Maciej Kiełbowski adwokat zajmujący się sporami administracyjnymi w kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Dochodzenie dotacji oświatowych to skomplikowane zagadnienie. Regulacja ustawowa obowiązująca do 31 grudnia 2016 r. pozostawiała szerokie pole do interpretacji, ale prowadzący np. przedszkola niepubliczne częściej wybierali cywilną drogę dochodzenia swoich roszczeń do niewypłaconych części dotacji. Obecnie obowiązująca – od 2017 r. – wyraźna, moim zdaniem, regulacja o administracyjnym trybie dochodzenia tych środków ma dla prowadzących placówki wiele zalet. Postępowanie administracyjne – w przeciwieństwie do cywilnego – jest co do zasady bezpłatne dla stron, strony są także chronione przez wiele zasad ogólnych, jak chociażby zakaz interpretowania przepisów na niekorzyść obywatela. Te zasady w procesie cywilnym nie obowiązują.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA