fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Grunty kolejowe: wojewoda nie zawsze potwierdzi prawo gminy

Adobe Stock
Komunalizacja gruntów kolejowych to dziś duży problem. Rząd ma pomysł, jak go częściowo rozwiązać.

W wykazie prac legislacyjnych pojawiła się informacja o pracach nad zmianami do ustawy o transporcie kolejowym.

Rząd proponuje w niej uchylić ust. 3 w art. 17a przepisów wprowadzających ustawę o samorządzie terytorialnym i ustawę o pracownikach samorządowych. Uregulowanie wyłącza obligatoryjność wszczęcia przez wojewodę z urzędu postępowań w sprawie potwierdzenia nabycia przez gminy własności nieruchomości Skarbu Państwa w trybie tej ustawy. Zmiana ma zmniejszyć obciążenie urzędów wojewódzkich oraz zapobiegać procesom komunalizacji gruntów Skarbu Państwa, w szczególności zajętych pod infrastrukturę kolejową. Dziś to duży problem. Według danych Prokuratorii Generalnej RP toczy się ok. 55 postępowań komunalizacyjnych w tej sprawie. Samorządy posiłkują się korzystnym dla siebie orzecznictwem sądów administracyjnych.

Prezes Prokuratorii Generalna (dalej: PG) chciał, by NSA zrewidował swoje poglądy wyrażone w dwóch wcześniejszych uchwałach podjętych w składzie siedmiu sędziów w 2017 i 2018 r. Wynika z nich, że jeżeli PKP nie mają dokumentów potwierdzających tytuł prawny do gruntów kolejowych, doszło do ich komunalizacji. Chodzi konkretnie o dokumenty wymienione w art. 38 ust. 2 ustawy z 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości. Lista jest krótka, znajdują się na niej: decyzja o zarządzanie, umowa o oddanie w użytkowanie oraz umowa o nabycie nieruchomości.

Zdaniem PG wcześniejsze uchwały NSA wciągnęły PKP w pułapkę prawną. Przed laty nikt się nie spodziewał, że dojdzie do przemian społeczno-ustrojowych ani że grunty kolejowe mogą nie być w zarządzie PKP. Tych decyzji i umów PKP dziś nie mają. To nie znaczy jednak, że nie są to już grunty kolejowe.

NSA odmówił wydania uchwały. Według niego tryb podejmowania uchwał jest ściśle sformalizowany. Wnioskodawca, w tym wypadku prezes PG, powinien wykazać, że doszło do rozbieżności w orzeczeniach sądów administracyjnych. Chodzi o wyroki wydawane na podstawie tych samych przepisów i w podobnych stanach faktycznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA