fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Nowy podatek zdrowotny zastąpi składkę na NFZ

Fotorzepa/Bartek Sadowski
Minister zdrowia twierdzi, że nie zwiększy obciążeń finansowych. Pół miliona osób na umowach o dzieło dołoży się jednak do utrzymania szpitali.

Minister Konstanty Radziwiłł zapewnia, że składka zdrowotna, zamieniona na podatek zdrowotny, nie ulegnie zwiększeniu. Zaznacza jednocześnie, że zmiany w zasadach finansowania szpitali to plany, które się dopiero zarysowują. Gotowy projekt PiS prawdopodobnie przedstawi w połowie przyszłego roku, a w 2017 r. przystąpi do likwidacji NFZ.

– Wprowadzenie podatku zdrowotnego w miejsce składki uprości ściąganie pieniędzy na służbę zdrowia – mówi Bolesław Piecha, eurodeputowany, były wiceminister zdrowia. – Obecnie od składki odliczany jest podatek dochodowy, dopiero w połowie kolejnego roku wiadomo, ile pieniędzy na służbę zdrowia wpłacili ubezpieczeni.

Ile zapłacimy?

– Obecnie wysokość składki na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 9 proc. przychodu, ale ze względu na możliwość pomniejszenia zaliczki na podatek o 7,75 proc. podstawy jej wymiaru faktycznie wynosi 1,25 proc. – tłumaczy Grzegorz Grochowina, menedżer w firmie doradczej KPMG w Polsce.

Wszystko wskazuje więc na to, że nowy podatek zdrowotny powinien wynieść 1,25 proc. Tylko w takim przypadku zmiana nie będzie dotkliwa finansowo dla osób pracujących na umowie o pracę i na podstawie zlecenia, a rozliczenia ulegną uproszczeniu. Zmiana dotknie jednak około pół miliona osób, których źródłem utrzymania są umowy o dzieło, od których nie opłacają obecnie żadnych składek, tylko podatki.

Pracujący na podstawie umowy o dzieło nie będą musieli dodatkowo ubezpieczać się w NFZ, by mieć prawo do publicznej służby zdrowia. Obowiązkowo zapłacą jednak nowy podatek.
Rzeczpospolita

Więcej zapłaci też część z około półtora miliona osób prowadzących działalność gospodarczą. Dziś wysyłają co miesiąc do NFZ zryczałtowaną składkę zdrowotną w wysokości 279,41 zł, bez względu na faktyczną wysokość dochodu. Po odliczeniu podatku koszt tego ubezpieczenia wynosi dla nich tylko 38,81 zł zł miesięcznie. Po zmianach dobrze prosperujące firmy muszą się więc spodziewać podwyżki obciążeń. Ze względu jednak na niską stawkę podatku raczej nie przełożą się one na znacznie wyższe kwoty.

Zastąpienie składki podatkiem będzie miało inny poważny skutek. Spowoduje, że Sejm przy planowaniu budżetu przejmie kontrolę nad wydatkami na służbę zdrowia. A to spora kwota, która w tym roku wynosi prawie 70 mld zł.

Uwolnienie pieniędzy

– Nowy podatek zdrowotny w odróżnieniu od składki nie musi być przeznaczony w całości na leczenie – zauważa Andrzej Radzisław, radca prawny. – Może się więc okazać, że po zmianach część pieniędzy nie trafi do służby zdrowia. Z drugiej strony zmiana systemu da możliwość wprowadzenia powszechnego prawa do opieki medycznej.

Wprowadzenie podatku pozwoliłoby na rezygnację z obecnego dość skomplikowanego systemu potwierdzania prawa do bezpłatnego leczenia. Widać to szczególnie w przypadku bezrobotnych, za których składki płaci urząd pracy. Zanim bezrobotny zostanie ubezpieczony, pieniądze na ten cel muszą przejść z budżetu przez kilka kont, a na koniec wracają przez ZUS do NFZ. System, w którym prawo do opieki medycznej przysługiwałoby np. na podstawie dowodu osobistego, byłby tańszy w obsłudze. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można by wydać na opiekę medyczną osób, które obecnie, zanim zgłoszą się do lekarza, muszą najpierw załatwiać mnóstwo papierkowej roboty. Tymczasem art. 68 konstytucji gwarantuje wszystkim Polakom, bez względu na ich sytuację materialną, prawo do równego dostępu do służby zdrowia.

—współpraca Katarzyna Nowosielska, i Mateusz Maj

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA