fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

ZUS chce składek od 40-latków - kolejna przymiarka do pełnego oskładkowania zleceniobiorców

Adobe Stock
Milion pracujących na kilku umowach płaci zaniżone składki, choć zarobki większości przekraczają 7,5 tys. zł miesięcznie.

Obecny system oskładkowania zleceniobiorców stworzył grupę ubezpieczonych przekraczającą milion osób, którzy z tego powodu są gorzej traktowani na rynku pracy. W większości to obecni 40-latkowie. W przyszłości będą mieli niższe emerytury wynika z raportu z Fundacji Instrat Zdaniem ekspertów z tej fundacji przepisy należy jak najszybciej zmienić, gdyż naruszają konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej. O zmiany apeluje nie tylko ZUS, ale także Ministerstwo Rodziny.

Idą zmiany

– Obecne ubezpieczenia społeczne zleceniobiorców mogą negatywnie odbić się na wysokości ich świadczeń emerytalnych i rentowych. Kłóci się to z polityką prospołeczną rządu Zjednoczonej Prawicy. Dlatego rozmawiamy o reformie, szukamy jak najlepszych rozwiązań, które przyniosą korzyść Polakom – mówi Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej. – Dążymy do tego, by Polacy otrzymywali jak najwyższe świadczenia emerytalne, które pozwolą godnie przeżyć jesień życia. Obecne rozwiązania tego nie gwarantują, dlatego analizujemy różne warianty i rozmawiamy z naszymi partnerami społecznymi.

To już kolejna przymiarka do pełnego oskładkowania zleceniobiorców, bo prace nad tym trwają już od kilku lat. Wszystko wskazuje, że zmiany mogą wejść w życie od 2022 r., ciągle jednak brakuje wyraźnej deklaracji ze strony rządu, który obawia się niezadowolenia społecznego po nałożeniu składek na zleceniobiorców. Z raportu Instratu wynika jednak, że ponad połowa osób opłacających niższe składki to pracownicy zatrudnieni na etacie, najczęściej z minimalnym wynagrodzeniem, a kolejna jedna trzecia z miliona zleceniobiorców dorabia bez składek do działalności gospodarczej.

– Zapisana w polskim prawodawstwie możliwość odprowadzania niższych składek w sytuacji osiągania dochodów z dwóch lub więcej form zatrudnienia pogłębia niesprawiedliwość na rynku pracy i jest rozwiązaniem niespotykanym w skali europejskiej – mówi Michał Hetmański, ekonomista i współautor raportu.

Niewielka ochrona

Najczęściej takie umowy są stosowane w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej, w której występuje 160,3 tys. przypadków zbiegu tytułów do ubezpieczeń. Nie mniej takich przypadków, bo aż 152,4 tys., jest w usługach administrowania. Kolejne 109,7 tys. osób z kilkoma umowami pracuje w handlu, 101,1 tys. zajmuje się działalnością naukową, profesjonalną i techniczną, a 97,5 tys. działalnością finansową i ubezpieczeniową. Z tych samych statystyk wynika także, że w ten ułomny sposób są najczęściej ubezpieczone osoby w wieku powyżej 40. roku życia z zarobkami przekraczającymi 7,5 tys. zł. Niższe składki powodują niższe świadczenia chorobowe czy wypadkowe, a w przyszłości także niższe emerytury czy renty przysługujące takim osobom.

Szacuje się, że pełne oskładkowanie zleceń może oznaczać zwiększenie wpływów do ZUS nawet o 4 mld zł rocznie.

– Należy pamiętać o tym, że firmy, które nie stosują zbiegów, mogą być mniej konkurencyjne od firm, które obniżają koszty zatrudnienia pracowników w ten sposób. Z kolei przedsiębiorcy, którzy zdecydują się na stosowanie takich praktyk, narażają się na kontrole ZUS, co rodzi spore ryzyko takiej działalności i pozbawia ich pewności prawa – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS

Obowiązujące zasady opłacania składek na ubezpieczenia społeczne są skomplikowane, generują koszty administracyjne dla firm oraz państwa, a także przyczyniają się do błędów i ułatwiają nadużycia. Są też osobliwością na skalę europejską. Nigdzie indziej na Starym Kontynencie nie jest możliwe, aby umowa, która daje zatrudnionemu największy dochód, nie pracowała na jego emeryturę. Od lat jest jasne, że potrzeba kompleksowej reformy upraszczającej system, która zwiększyłaby pewność prawa i rozliczenia z ZUS oraz ukróciła wiele schematów unikania oskładkowania. Jedną z głównych zalet raportu Fundacji Instrat jest to, że odkłamuje powszechny pogląd, iż reforma składkowa uderzyłaby w osoby młode oraz osoby o niskich zarobkach. Aż dwie trzecie osób, które mają więcej niż jeden tytuł do ubezpieczeń społecznych, to osoby powyżej 40. roku życia. Przeciętny dochód wynosi zaś 7,5 tys. zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA