fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Tomasz Lasocki: zniesienie limitu ZUS - najdroższa chwilówka, jaką rząd wziął w ostatnich latach

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
W nowym systemie każdy płaci składki na swoje konto. To, że bieżące wpłaty pójdą na sfinansowanie zwiększonych po reformie wieku emerytalnego wydatków, spowoduje tylko tyle, że w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych powiększy się deficyt w następnych latach - mówi dr Tomasz Lasocki, z Uniwersytetu Warszawskiego.

Rz: Od 1 stycznia 2018 r. zatrudniający zapłacą więcej składek od wynagrodzeń osób z najwyższymi zarobkami. Co pan sądzi o tej nowelizacji?

Tomasz Lasocki: Uważam, że to najdroższa chwilówka, która będzie drogo kosztowała nasze dzieci. Rząd szybko zyska teraz stosunkowo spore pieniądze potrzebne na sfinansowanie reformy wieku emerytalnego. Jak pokazują szacunki ZUS, na to świadczenie przeszło więcej osób, niż zaplanował rząd. Te składki trzeba będzie oddać z nawiązką.

Dlaczego najbogatsi mieliby dostać więcej, niż wpłacą?

Wszystko bierze się z tego, że bogaci ludzie żyją dłużej, niż wynika ze statystyki branej do obliczania wysokości emerytury. Osoby, które zapłacą teraz większe składki, w przyszłości będą dłużej pobierały wyższe świadczenia, niż obecnie zakłada system emerytalny.

Rząd tłumaczył, że zmiana to wyraz sprawiedliwości społecznej, że bogaci dołożą do emerytur biedniejszych osób.

W nowym systemie każdy płaci składki na swoje konto. To, że bieżące wpłaty pójdą na sfinansowanie zwiększonych po reformie wieku emerytalnego wydatków, spowoduje tylko tyle, że w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych powiększy się deficyt w następnych latach. I to właśnie osoby, które zapłacą wyższe składki, skorzystają na tym w przyszłości. Wystarczy spojrzeć na efekty reformy. Po zmianach do ZUS ma wpłynąć o 7,4 mld zł więcej składek. Z tej kwoty około 4 mld zł zapłacą spółki, urzędy i inne podmioty zatrudniające. Pozostałe 3 mld zł zostaną potrącone z pensji pracowników. Faktycznie ta reforma będzie ich kosztowała tylko 1 mld zł, bo pozostałe 2 mld zł to podatki i składki na NFZ, które i tak zapłaciliby od swoich zarobków, gdyby rząd nie zmienił przepisów. Ale składkę w odróżnieniu od podatku trzeba oddać w przyszłości. Najbogatsi zyskają na kontach emerytalnych cztery razy więcej, niż zmniejszą się ich zarobki.

Czy możliwe będą „kominy emerytalne", gdy świadczenie z ZUS wyniesie 50 tys. zł?

Po zniesieniu limitu wszystko będzie możliwe. Takie świadczenie dostanie osoba opłacająca składki od miesięcznego wynagrodzenia w wysokości około 100 tys. zł przez 40 lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA