fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Zniesienie limitu składek: w 2020 roku 370 tys. osób może zapłacić więcej do ZUS

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Na zmianie przepisów stracą nie tylko prezesi, informatycy, farmaceuci, ale także śląscy górnicy.

Do czasu powołania nowego rządu przedsiębiorcy niespecjalnie chcą wierzyć Jarosławowi Gowinowi, deklarującemu, że jego ugrupowanie Porozumienie, które wprowadziło do nowego Sejmu 18 posłów, nie poprze zniesienia limitu składek na ZUS. Podobnie traktują słowa Piotra Müllera, rzecznika obecnego rządu, który mówi, że być może rząd się wycofa z takiej zmiany.

„Rzeczpospolita" dotarła do wyliczeń ZUS, które wskazują, co w praktyce oznaczałoby zniesienie limitu składek od najwyższych wynagrodzeń.

Kto straci?

Okazuje się, że w rachubę wchodzi kwota około 8–9 mld zł, jaką może zapłacić około 370 tys. osób z najwyższymi zarobkami i zatrudniający ich przedsiębiorcy. Tyle pieniędzy wpływałoby rocznie do ZUS, gdyby limit, tak jak pierwotnie planował rząd Mateusza Morawieckiego, został zniesiony już w zeszłym roku. To dlatego jeszcze kilka dni temu Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, w oficjalnym piśmie do Konfederacji Lewiatan podkreślił, że zarówno w wieloletnim planie finansowym państwa, jak i w projekcie ustawy budżetowej na 2020 r. rząd przewiduje zniesienie limitu i ściągnięcie dodatkowych miliardów już w 2020 r. Podobną opinię wyraził Jacek Sasin, wicepremier w obecnym rządzie Mateusza Morawieckiego.

Limit zarobków, powyżej którego nie płaci się składek ZUS, z roku na rok rośnie. W 2018 r. wynosił on 133 290 zł rocznie, czyli 11 107,50 zł brutto miesięcznie. W 2019 r. limit przychodów wzrósł do 142 950 zł (11 912,50 zł miesięcznie), a z wyliczeń ZUS wynika, że tylko w pierwszej połowie roku został on przekroczony przez 64,2 tys. osób, którzy wpłaciliby do ZUS 1,6 mld zł więcej. Biorąc pod uwagę rosnące ciągle zarobki, do końca tego roku grupa płacących więcej przekroczyłaby zeszłoroczne wskaźniki, a wpływy z podwyższonych składek zbliżyłyby się do 9 mld zł.

Czytaj także:

Zmianom jest przeciwna NSZZ Solidarność, która podkreśla, że po zmianach wyższe składki zapłaci także wielu najlepiej zarabiających śląskich górników. Przede wszystkim jednak zmiany najmocniej uderzą w przedsiębiorców działających w innowacyjnych branżach: informatycznej, farmaceutycznej. Tylko w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu obniżkę wynagrodzenia po zapłacie wyższych składek odczuje 40 proc. pracowników.

Zniesienie limitu składek ZUS oznaczać będzie obniżenie ich wynagrodzeń nawet o 11 proc. oraz wzrost kosztów pracy do 16 proc.

– Dodatkowe obciążenia dla pracowników to prosta droga do ich utraty – mówi Jolanta Jaworska, wiceprezes ABSL. – Wykształceni specjaliści mogą dziś pracować na całym świecie. Pogorszenie warunków ekonomicznych dla przedsiębiorstw, które od lat inwestują w Polsce, wnoszą know-how, technologie, szkolą pracowników, nie jest zachętą dla nowych projektów i inwestorów. Dlatego możemy się spodziewać obniżenia konkurencyjności Polski na rzecz innych krajów naszego regionu. Zależy nam na rozwoju polskiej gospodarki i chcemy rozmawiać z przedstawicielami rządu o rozwiązaniach, które temu sprzyjają. Zapowiedź pana premiera Morawieckiego o chęci prowadzenia takich rozmów przyjęliśmy z satysfakcją.

Może 40-krotność?

Efektów rozmów przedsiębiorców z rządem może być kilka. Najlepszym rozwiązaniem dla biznesu jest pozostawienie dotychczasowych przepisów bez zmian. Z kolei zniesienie limitu tuż przed końcem roku oznaczałoby prawdziwe trzęsienie ziemi w wielu spółkach, które praktycznie z dnia na dzień musiałyby znaleźć spore pieniądze w swoich budżetach.

Trzecim możliwym rozwiązaniem jest podniesienie limitu zarobków, od których są płacone składki do ZUS.

– Cały czas zgłaszamy postulat podniesienia limitu do 40-krotności przeciętnego wynagrodzenia – dodaje Marek Kowalski, prezes FPP. – Dałoby to wpływy do budżetu w wysokości około 3 mld zł.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan

Zniesienie limitu składek na ZUS zwiększy koszty działalności firm. Wielu inwestorów zagranicznych zrezygnuje więc z nowych inwestycji w Polsce i wybierze inne rynki, np. Rumunię. Firmy ograniczą wzrost wynagrodzeń i mogą zlikwidować część etatów. Nawet 60 proc. pracowników w innowacyjnych branżach otrzyma niższe wynagrodzenie. Z badania Monitor Rynku Pracy, wykonywanego przez Randstad, wynika, że 33 proc. inżynierów rozważa wyjazd do pracy za granicę. Dla 63 proc. osób powodem takiej decyzji jest możliwość uzyskania w krajach Unii Europejskiej wyższych zarobków i lepszych warunków zatrudnienia. Po zniesieniu limitu składek na ZUS wynagrodzenie netto m.in. inżynierów w branżach innowacyjnych zmniejszy się nawet o 10 proc. To jeszcze bardziej zniechęci ich do pracy w kraju i spowoduje wzrost zainteresowania pracą za granicą. Wzmocni to odpływ wysoko kwalifikowanych pracowników, działających m.in. na rynku nowych technologii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA