fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Księgowi nie chcą drastycznie wysokich składek ZUS dla firm

Fotolia
Kalkulacja należności do ZUS jest już nieaktualna, więc trzeba to zmienić – uważają księgowi.

Do minister rodziny, pracy i polityki społecznej ma trafić apel o zmianę zasad liczenia składek przed ich rekordowym wzrostem w 2020 r. Petycję w tej sprawie do minister Bożeny Borys-Szopy przygotowało wielkopolskie środowisko księgowych. „Nie zgadzamy się z obecnie obowiązującym systemem ustalania wysokości drastycznie wysokich składek ZUS dla przedsiębiorców" – piszą na portalu change.org.

– Uważamy, że obowiązujący sposób kalkulacji składek jest już nieaktualny i powinien być zmieniony – mówi Cezary Szymaś, księgowy z poznańskiego ASCS-Consulting. – Przeciętne płace w gospodarce, które stanowią podstawę wyliczenia składek z działalności, zwiększyły się w ostatnim czasie nieproporcjonalnie do wzrostu przychodów takich firm, dlatego zasady naliczania składek ZUS powinny być bezwzględnie zmienione.

Proponują obniżenie podstawy naliczania składek: na ubezpieczenia społeczne z 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia do 40 proc., a na ubezpieczenia zdrowotne z 75 proc. przeciętnego wynagrodzenia do 50 proc.

– Wówczas podstawowe składki płacone przez większość osób prowadzących działalność gospodarczą wyniosłyby w przyszłym roku tylko 970 zł miesięcznie zamiast prognozowanych 1450 zł miesięcznie.

Miszmasz w przepisach

Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" pod koniec czerwca, rząd zakłada rekordowy wzrost przeciętnego wynagrodzenia w przyszłym roku, co pociągnie za sobą także rekordowy wzrost składek płaconych przez 1,5 mln osób prowadzących działalność gospodarczą. Wszystko wskazuje, że w 2020 r. zapłacą oni składki wyższe o przeszło 100 zł miesięcznie. Wzrosną one bowiem aż do około 1450 zł miesięcznie. To najwyższy skok wysokości składek z działalności gospodarczej w ciągu ostatnich siedmiu lat. Nic dziwnego, że prowadzący działalność zastanawiają się, czy taki skokowy wzrost obciążeń to dobry pomysł, szczególnie gdy ekonomiści coraz głośniej zapowiadają recesję. Trudniej będzie zarobić na wyższe składki.

A zasady ich obliczania są oparte na zupełnie fikcyjnych założeniach. Składki na ubezpieczenia społeczne oblicza się bowiem od podstawy wynoszącej 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia na przyszły rok. Z kolei składka na ubezpieczenie zdrowotne jest liczona od podstawy w wysokości 75 proc. przeciętnego wynagrodzenia z ostatniego kwartału poprzedniego roku.

Skąd te różne stawki procentowe i kwoty przeciętnego wynagrodzenia, raz prognozowane, raz rzeczywiste? Mało kto już pamięta.

– Faktycznie od lat nikt nie zastanawiał się nad tym, jak powinny być liczone składki płacone przez większość prowadzących działalność gospodarczą. Podstawa do wyliczenia składek na ubezpieczenia społeczne została przeniesiona z przepisów dotyczących rzemieślników, obowiązujących przed 1999 r. – tłumaczy dr Tomasz Lasocki z Katedry Ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim. – Z kolei podstawa do obliczenia składki zdrowotnej miała zapewnić większe wpływy do Narodowego Funduszu Zdrowia. W finale mamy różne zasady naliczania tych składek. Ten skomplikowany system należałoby ujednolicić.

Zdaniem Lasockiego składki powinny być tak skalkulowane, żeby z pieniędzy zebranych w ten sposób starczyło na świadczenia należne tym osobom z systemu ubezpieczeń społecznych.

– Patrząc z tej perspektywy, to składki na ubezpieczenia społeczne powinny być dużo wyższe, bo rząd musi co roku dokładać do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dziesiątki miliardów złotych, aby starczyło pieniędzy na wypłatę świadczeń, w tym także dla osób prowadzących działalność – dodaje Lasocki. – Inaczej jest z opłatą na NFZ. Tu wszyscy stoją w tej samej kolejce, bez względu na to, ile zapłacą na ubezpieczenie zdrowotne.

Niższe emerytury

Przedsiębiorcy postulujący obniżenie składek powinni pamiętać, że odbije się to na wysokości przysługujących im z ZUS świadczeń. Dostaną niższe zasiłki chorobowe, renty, a w przyszłości także emerytury. Chociaż już teraz emerytowani przedsiębiorcy należą do najuboższych grup świadczeniobiorców ZUS.

Cezary Kaźmierczak prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Uważam, że zmiana obowiązujących od lat zasad liczenia składek jest skrajnie niebezpieczna, bo może przynieść zupełnie odwrotny skutek, szczególnie dla osób z wysokimi zarobkami z działalności, które płacą obecnie stosunkowo niską składkę. Wraz ze zmianami mogłyby pojawić się np. składki progresywne i kilkakrotnie podnieść te obciążenia. Uważam, że problem wysokości składek został w dużej mierze rozwiązany, a to za sprawą ulg dla osób rozpoczynających działalność, czy po wprowadzeniu tzw. małego ZUS dla osób osiągających niewielkie przychody. Te ostatnie przepisy wymagają doprecyzowania, tak by większa grupa przedsiębiorców z nich skorzystała. Dla większości prowadzących działalność gospodarczą zapłata 1400 czy 1500 zł miesięcznie nie powinna być jednak problemem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA