fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Skarga nadzwyczajna Prokuratora Generalnego ws. zawyżonej składki ZUS

Fotorzepa / Andrzej Bogacz
Prokurator Generalny skierował do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną dotyczącą wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne.

Jak podaje Prokuratura Krajowa, 12 sierpnia 2010 roku powódka zawarła z przyszłym pracodawcą umowę, mocą której miał on w przyszłości zawrzeć z nią umowę o pracę na czas nieokreślony, na stanowisku dyrektora operacyjnego, za wynagrodzeniem 42 959 złotych miesięcznie na 3/4 etatu.

W dniu zawarcia umowy o pracę, to jest 1 lutego 2011 roku kobieta była w ciąży bliźniaczej, o czym wiedział pracodawca. Przed przystąpieniem do pracy, kobieta nie została skierowana do lekarza medycyny pracy. Firma zgłosiła ją do ubezpieczenia społecznego w dniu zawarcia umowy. Powódka wykonywała pracę od 1 lutego 2011 roku do 14 lutego 2011 roku, po czym od 15 lutego 2011 roku przebywała na zwolnieniu lekarskim w związku z chorobą. Od 25 maja 2011 roku przebywała na zasiłku macierzyńskim. Natomiast w 2012 roku, kobieta pozostawała na zasiłku chorobowym, z uwagi na kolejną ciążę, a następnie na zasiłku macierzyńskim.

Zdaniem ZUS wynagrodzenie w wysokości 42 959 złotych brutto zostało ustalone wyłącznie w celu uzyskania wysokich świadczeń z tytułu choroby, zatem umowa w tym zakresie jest nieważna. W związku z tym wydano decyzję, na mocy której ustalone, że kobieta od dnia 1 lutego 2011 roku podlegała ubezpieczeniom społecznym z tytułu zatrudnienia, na podstawie umowy o pracę, w wymiarze 3/4 czasu pracy z podstawą wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne w wysokości 7 464 złotych. ZUS przyjął, że wynagrodzenie w tej kwocie odpowiadało wynagrodzeniu pracownika zatrudnionego na porównanym stanowisku pracy.

Kobieta w odwołaniu wskazała, że posiada wysokie kwalifikacje, doświadczenie zawodowe, a stanowisko na którym została zatrudniona miało strategiczne znaczenie dla dochodów pracodawcy.

Wyrokiem z 29 stycznia 2014 roku Sąd Okręgowy w Warszawie zmienił zaskarżoną decyzję w ten sposób, że ustalił od 1 lutego 2011 roku podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne powódki w wysokości 42 959 zł.

Z tą decyzją nie zgodził się ZUS, który wniósł apelację. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 5 maja 2016 roku przyjął za słuszne zarzuty podniesione w apelacji i oddalił odwołanie powódki.

Jak podaje Prokuratura Krajowa, w ocenie sądu przyjęte w umowie wynagrodzenie przekraczało granice godziwości, nie zachowywało cech ekwiwalentności do pracy oraz miało na celu świadome osiągniecie nieuzasadnionych świadczeń z systemu ubezpieczeń społecznych, kosztem innych uczestników tego systemu. Sąd zauważył, że nakład pracy w ramach stosunku pracy przy zatrudnieniu na 3/4 etatu na stanowisku dyrektora operacyjnego, nie mógł być znaczny skoro w tym samym czasie kobieta pozostawała zatrudniona na cały etat w innej firmie również na dyrektorskim stanowisku. Ponadto jej stan zdrowia ograniczał intensywność pracy. Co więcej, jej wynagrodzenie pozostawało  w rażącej dysproporcji w stosunku do wynagrodzenia innych pracowników zatrudnionych w tej firmie, w tym prezesa zarządu. Sąd zwrócił uwagę, że firma na koniec 2009 roku osiągnęła zysk netto w kwocie 338 701,52 złotych, a w 2010 roku w wysokości 544 132,47 złotych, co oznacza, że wynagrodzenie ustalone dla powódki w umowie o pracę przewyższało możliwości finansowe pracodawcy.

W wyniku rozpoznania skargi kasacyjnej pełnomocnika kobiety, wyrokiem Sądu Najwyższego z 14 grudnia 2017 roku sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Warszawie.

Prawomocnym wyrokiem z 11 lipca 2018 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który nie wniósł w ustawowym terminie skargi kasacyjnej i którego wniosek o przywrócenie terminu został odrzucony.

Skargę nadzwyczajną od tego wyroku z upoważnienia Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro wniósł jego zastępca, Robert Hernand.

Nie ma on wątpliwości, że wynagrodzenie w wysokości 42 959 złotych miesięcznie, zostało ustalone wyłącznie w celu umożliwienia kobiecie uzyskania wysokich świadczeń przysługujących z tytułu choroby i macierzyństwa. Wynagrodzenie nie spełniało kryteriów ekwiwalentności i godziwości. Rodzaj wykonywanej pracy przez powódkę nie pokrywał się z zakresem jej obowiązków. Ponadto wynagrodzenie to nie było adekwatne do wykonywanej pracy, także w porównaniu do innych zatrudnionych w spółce pracowników. W tym samym czasie prezes zarządu w tej firmie zarabiał nieco ponad 12 tysięcy złotych. Obowiązująca w firmie siatka wynagrodzeń oraz średni poziom wynagrodzeń, jak i osiągane przez spółkę dochody, które w przypadku wypłaty wynagrodzenia powódce zostałyby pochłonięte, prowadzą do konkluzji, że wynagrodzenie to było niegodziwe.

Prokurator Generalny wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie i oddalenie odwołania od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Źródło: Prokuratura Krajowa
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA