fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Umowa o dzieło z wykonawcą inwestycji budowlanej a obowiązki ZUS

Fotolia.com
Umowa cywilnoprawna zawierana przez wykonawcę inwestycji budowlanej z jej podwykonawcami, zmierzająca do współwykonania robót budowlanych w jednym procesie technologicznym dla współosiągnięcia określonego obiektu, z kosztorysowym wynagrodzeniem za osiągnięty rezultat nie jest umową starannego działania, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o zleceniu. Współwykonawcy umowy rezultatu nie podlegają więc obowiązkowi ubezpieczenia społecznego w charakterze zleceniobiorców.

Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 25 października 2016 r. (I UK 471/15).

Stan faktyczny

Robotnik był zatrudniany przez podwykonawcę budowlanego na umowy o dzieło w celu wykonania wykopów pod gazociąg na określonym terenie. Wynagrodzenie przysługiwało mu za metr bieżący wykonanego wykopu. Swoją pracę wykonywał w tych samych godzinach co pracownicy zatrudniani przez podwykonawcę, gdyż dostosowywał swoje czynności do prac związanych z kładzeniem rur. Majster wskazywał zainteresowanemu, jaki odcinek jest do wykopania, jakiego rodzaju podsypkę należy stosować, a następnie zlecał wykonanie prac i sprawdzał, czy robotnik prawidłowo wykonał zadanie.

W wyniku kontroli przeprowadzonej u podwykonawcy ZUS wydał decyzję, w której stwierdził, że robotnik w rzeczywistości wykonywał pracę na podstawie umów o świadczenie usług (a nie umów o dzieło), co wiązało się z koniecznością odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne. Podwykonawca wniósł odwołanie do sądu.

Orzeczenia sądów

Sądy obu instancji potwierdziły prawidłowość decyzji ZUS, wskazując, że sposób wykonywania spornych umów jednoznacznie wskazywał, że były to umowy o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o umowie zlecenia.

Sąd Najwyższy nie zgodził się jednak z takim stanowiskiem sądów i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi apelacyjnemu. Stwierdził przy tym, że przedmiotowe umowy powinny być zakwalifikowane jako umowy o roboty budowlane, a nie jako umowy o dzieło czy umowy zlecenia. Wskazał również, że umowa, w której strony zmierzały do osiągnięcia konkretnych rezultatów, uzależnionych od wykonania przez robotnika wykopów o konkretnych wymiarach pod sieć gazową, współdziałania przy jej układaniu przez wykonanie podsypki gazociągu, a następnie zasypania ułożonych rur gazowych i uporządkowania terenu, jest tzw. umową rezultatu. Stąd współwykonawcy tej umowy nie podlegają obowiązkowi ubezpieczenia społecznego w charakterze zleceniobiorców.

Zdaniem eksperta

Łukasz Chruściel, radca prawny, partner kierujący Biurem Kancelarii Raczkowski Paruch w Katowicach

Prawidłowość zawierania umów o dzieło i umów zlecenia jest obecnie jednym z głównych przedmiotów kontroli przeprowadzanych przez ZUS. Podważając umowy o dzieło ZUS często wysuwa wobec pracodawców zarzuty, iż charakter i sposób wykonywania zadań powierzanych na ich podstawie wykazuje cechy stosunku pracy bądź jest typowy dla innego rodzaju umów, zwłaszcza umów zlecenia.

Szczególnie istotne są przywołane w komentowanym wyroku uwagi Sądu Najwyższego dotyczące charakterystycznych cech umowy o dzieło. Wskazał on, iż zalicza się ją do kategorii umów rezultatu, a nie umów starannego działania. Oznacza to, iż umowa o dzieło wymaga uzyskania konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu w postaci dzieła. Dzieło to nie musi mieć jednak cech twórczych (jak utwór w prawie autorskim) i do jego wykonania nie są wymagane specjalne umiejętności. SN wskazuje, że powinno być wyrazem kreatywności bądź myśli technicznej, choć jak pokazuje ten wyrok wskazówki tej nie traktuje w sposób absolutny, skoro za dzieło uznał kopanie rowów, w którym to dziele trudno dostrzec element kreatywności czy myśli technicznej. Przedmiot umowy powinien zostać zindywidualizowany w samej umowie. Dodatkowo jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług czy umowy zlecenia jest również możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych.

Powyższe uwagi mają charakter uniwersalny i powinny być brane pod uwagę przez podmioty zatrudniające na podstawie umowy o dzieło. Nie sposób bowiem nie zauważyć, że ZUS bardzo intensywnie szuka argumentów, by kwestionować umowy o dzieło, nierzadko dochodząc do absurdów. Tytułem przykładu w różnych postępowaniach ZUS wskazuje, że dana umowa nie może być umową o dzieło, bo przy jej wykonywaniu wykonawca dokładał staranności, a skoro tak, to umowa jest umową starannego działania (zleceniem), a nie umową rezultatu (dziełem). Oczywiście o tym, czy umowa jest umową starannego działania czy umową rezultatu, nie decyduje sposób jej wykonywania, a zakres odpowiedzialności wykonawcy i przesłanki nabycia wynagrodzenia. W umowie starannego działania wykonawca zwolni się od odpowiedzialności, jeżeli wykaże, że wykonując umowę dochował należytej staranności – niezależnie od tego, czy umowa zmierzała do jakiegoś rezultatu i czy ten rezultat został osiągnięty. W umowie rezultatu wykonawca zwolni się od odpowiedzialności, jeżeli wykaże, że osiągnął rezultat – niezależnie od tego, czy osiągnął go dokładając należytej staranności. W omawianej sprawie wykonawca otrzymywał wynagrodzenie tylko za rezultat (wykop), a nie za samo kopanie. Gdyby nie wykonał wykopu, byłby odpowiedzialny odszkodowawczo za niewykonanie umowy i to nawet wówczas, gdyby wykazał, że wykonując ją, dochował należytej staranności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA