fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Koronawirus: pracownicy nie dostaną ulgi w składkach

AdobeStock
Zwolnienie z ZUS dla firm do 49 osób stanowi korzyść wyłącznie dla biznesu, mimo że część składek jest potrącana z wynagrodzenia zatrudnionych.

„Rzeczpospolita" wystąpiła do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o interpretację art. 31zo tarczy antykryzysowej przewidującego prawo do ulgi w składkach ZUS za marzec, kwiecień i maj. Obecnie z ulgi mogą korzystać przedsiębiorcy, którzy prowadzili działalność przed 1 lutego i na 29 lutego zgłaszali do ubezpieczeń społecznych nie więcej niż dziewięć osób. Już niebawem mają z niej skorzystać także przedsiębiorcy zgłaszający do ubezpieczeń do 49 osób. Łącznie nowe rozwiązania obejmą kilka milionów pracowników zatrudnionych w około 700 tys. przedsiębiorstw. Biznes zaoszczędzi na uldze około 30 mld zł.

Problem polega na tym, że część składek, jakie przedsiębiorcy zaoszczędzą, jest potrącana z wynagrodzenia pracowników. Związki zawodowe pytają więc, czy zwolnienie z obowiązku zapłaty składek nie powinno doprowadzić do zwiększenia wynagrodzenia wypłacanego pracownikowi.

Trzeba potrącić

Ministerstwo w stanowisku wydanym na prośbę „Rzeczpospolitej" przyjmuje, że zwolnienie adresowane jest do płatników składek i ma na celu pomoc w spłacie należności publicznoprawnych, do których zobowiązani są płatnicy składek. Zadłużenie z tytułu nieopłaconych składek wobec ZUS obciąża płatnika, a nie ubezpieczonego.

Czytaj także:

Resort rodziny szczegółowo uzasadnia swoje stanowisko, powołując się na art. 46 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Zgodnie z nim płatnik składek jest obowiązany obliczać, potrącać z dochodów ubezpieczonych, rozliczać oraz opłacać należne składki za każdy miesiąc. Z kolei art. 31zo ust. 1 tarczy antykryzysowej zwalnia płatnika wyłącznie z obowiązku opłacenia nieopłaconych składek. Żaden z przepisów nie uchyla pozostałych obowiązków określonych w art. 46 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

e stanowiska Ministerstwa Finansów wynika zaś, że ulga nie będzie miała wpływu na rozliczenia podatkowe za pracownika. Na podstawie art. 26 ust. 1 pkt 2 ustawy o PIT odliczeniu od podstawy opodatkowania podlegają składki na ubezpieczenia społeczne potrącone z jego wynagrodzenia. Dla przepisów podatkowych nie ma znaczenia, czy te składki zostały wpłacone do ZUS, czy też nie. Wystarczy, że zostały potrącone.

Nie można wykluczyć, że odpowiedzią na pytanie o interpretację przepisów będą musiały się zająć w przyszłości sądy. U pracownika z przeciętnym wynagrodzeniem kwota składek potrącanych z jego wynagrodzenia wynosi około tysiąca złotych miesięcznie. Łącznie sporne może być nawet 3 tys zł.

Pytanie, jak te pieniądze powinny być rozliczone przez przedsiębiorcę w CIT. Przepisy antykryzysowe przewidują, że są one zwolnione z podatku.

Ryzyko dla pracodawców

– Wydaje się, że nowe przepisy nie dają podstawy do wypłaty na rzecz pracownika wynagrodzenia powiększonego o składki, ponieważ wynagrodzenie nadal stanowi podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie. Pracodawca objęty zwolnieniem wprawdzie nie opłaca składek na konto ZUS, ale nadal ma obowiązek potrącić je z wynagrodzenia zatrudnionej osoby – mówi Magda Słomska, adwokatka w Zespole Prawa Pracy w Kancelarii Dentons. – Nie widzę też podstaw do roszczenia pracownika, który domagałby się wypłaty od pracodawcy równowartości składek, które pozostały na koncie pracodawcy jako potrącone z wynagrodzenia, ale nieprzelane do ZUS. Gdyby taka sprawa trafiła do sądu, stanowiska ZUS, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwa Finansów stanowią silne argumenty przemawiające na korzyść pracodawców w takim sporze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA