fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Zarabiałeś na umowie o dzieło? Płać teraz składkę na zdrowie - NFZ kontroluje umowy

NFZ składki
Adobe Stock
NFZ kontroluje tysiące umów zawieranych przez Polaków, nawet przed laty, i żąda od nich składek.

Z danych, jakie NFZ ujawnił na wniosek „Rzeczpospolitej", wynika, że w ostatnich latach Fundusz zakwestionował prawie 15 tys. umów o dzieło i zażądał od nich składek na opiekę zdrowotną.

Decyzje NFZ dotyczyły wyłącznie osób posiadających pełne ubezpieczenie z tytułu zatrudnienia na etacie, zleceniu czy prowadzenia pozarolniczej działalności. Swoje dodatkowe zarobki osiągały na podstawie umowy o dzieło, które oddziały NFZ w całej Polsce zamieniały na zlecenia, od których należy się wtedy składka zdrowotna. Co ciekawe, część z tych spraw dotyczyła umów zawieranych przed 10, a nawet 15 laty.

Czytaj też:

Marek Kobylański: Dzieło na cenzurowanym

Nie zawsze wygrywają

– Zdecydowanie najwięcej wydanych przez NFZ decyzji dotyczyło w ostatnich latach objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym z tytułu zawartych umów o dzieło, uznawanych zarówno przez ZUS, jak i NFZ za umowy zlecenia. Liczne kontrole ZUS często stwierdzają nieprawidłowości w tym zakresie. Liczba stwierdzonych nieprawidłowości pociąga za sobą wszczęcie postępowania przez prezesa Funduszu – tłumaczy Sylwia Wądrzyk z centrali NFZ w Warszawie.

Jakimi umowami zajmuje się NFZ? Z wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego, który już od początku tego roku wydał blisko 30 orzeczeń w takich sprawach, można się dowiedzieć, że NFZ kwestionuje umowy nawet sprzed wielu lat. Tak było w sprawie dotyczącej wykładów z angielskiego, udzielanych na kursach językowych, które zarówno zdaniem NFZ, jak i sądów administracyjnych powinny być prowadzone na podstawie oskładkowanego zlecenia.

Podobnie NSA potraktował wykłady na szkoleniach organizowanych przez firmy farmaceutyczne, które zgodnie z przepisami branżowymi należy traktować jako reklamę i nie można ich uznać za dzieło podlegające pod prawa autorskie.

Bywa jednak, że NFZ przegrywa w sporach. Tak było w sprawie rzeczoznawcy, który na zlecenie banku jeździł po całej Polsce i przygotowywał dokumentację zdjęciową budynków i ich wycenę do umowy kredytu hipotecznego z bankiem. NSA uznał, że takie powtarzające się umowy można było uznać za nieoskładkowane dzieło (II GSK 908/18).

NSA nie zostawił też suchej nitki na NFZ w dwóch innych sprawach (II GSK 1080/18 i II GSK 1301/18) dotyczących decyzji o oskładkowaniu wynagrodzenia za udział w debacie. NFZ uznał, że dyskusja panelowa z udziałem czterech uczestników oraz prowadzącego, a także z udziałem publiczności jest wynikiem pracy wielu osób, a nie wyłącznym i samodzielnym rezultatem pracy, oraz że to organizator debaty ponosi odpowiedzialność za całe ryzyko osiągnięcia/nieosiągnięcia zamierzonego skutku.

W odpowiedzi NSA przypomniał, że o prawidłowym zakwalifikowaniu umowy cywilnoprawnej nie decyduje wyłącznie jej nazwa i jej formalne postanowienia, ale także sposób jej wykonywania.

Wysoka skuteczność

Z danych Funduszu wynika jednak, że w zdecydowanej większości sporów urzędnicy wygrywają z ubezpieczonymi. W 2018 r. z 394 skarg na decyzję NFZ, jakie trafiły do sądu, tylko 19 rozstrzygnięć Funduszu zostało uchylonych lub zmienionych. W 2019 r. w 390 procesach sądy administracyjne zakwestionowały 32 decyzje NFZ, a w zeszłym roku tylko 41 na 232 spraw.

Informacje z ZUS

Jak tłumaczy NFZ, on sam nie ma uprawnień do kontrolowania przedsiębiorców, i informacje o wątpliwościach co do umów o dzieło pochodzą z ZUS.

– ZUS nie jest uprawniony do wydawania decyzji o podleganiu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Właściwy jest prezes Narodowego Fundusz Zdrowia. W tego typu sprawach jesteśmy uprawnieni do kierowania wniosków do NFZ m.in. na podstawie ustaleń kontroli płatników składek. Wynika to wprost z przepisów ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych – tłumaczy Paweł Żebrowski z centrali ZUS w Warszawie.

Od początku tego roku ZUS zyskał zaś nowe narzędzie do kwestionowania umów o dzieło, które przedsiębiorcy muszą zgłaszać do specjalnego rejestru w ciągu siedmiu dni od zawarcia. Do tej pory do ZUS wpłynęło już 168 tys. takich zgłoszeń.

Cezary Kaźmierczak prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Był czas, kiedy umowy o dzieło były mocno nadużywane, bo na ich podstawie zatrudniano nawet sprzątaczki i budowlańców. W ostatnich latach bardzo dużo przedsiębiorców zrezygnowało jednak ze stosowania tego typu umów, nawet gdy jest to w pełni uzasadnione i zgodne z prawem. Stosunkowo niewielkie korzyści z zapłaty niższego podatku czy zwolnienia z obowiązku zapłaty składek zostały zniwelowane przez kłopoty, jakie może mieć taki przedsiębiorca. Wizja długotrwałego procesu z urzędem o interpretację niejasnych przepisów skutecznie odstrasza od stosowania tego typu umów. Ja sam wydałem zakaz ich zawierania we wszystkich podmiotach, nad którymi sprawuję kontrolę. Myślę, że przepisy w tym zakresie powinny być jasne i dawać jednoznaczną odpowiedź, kiedy można stosować umowy o dzieło, a kiedy nie. Także po to, by urzędy nie ścigały przedsiębiorców o kilkaset złotych po latach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA