fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Biznes bez rejestracji nie pozwoli uniknąć składek ZUS

Adobe Stock
Umowa zlecenia wykonywana przez przedsiębiorcę nie jest odrębnym tytułem do ubezpieczeń w ZUS i nie jest oskładkowana. Ta zasada nie działa jednak przy zleceniu zawartym z osobą prowadzącą działalność nieewidencjonowaną.

W ubiegłym roku wprowadzono szereg rozwiązań mających na celu ułatwienie – kolokwialnie mówiąc – rozpoczęcia i prowadzenia biznesu. Szczególnie tego w mniejszej skali. Jedną z nowości jest możliwość funkcjonowania w sferze tzw. działalności nieewidencjonowanej. Okazuje się, że nowe przepisy ciągle budzą wiele wątpliwości, a realne korzyści odczujemy tylko w szczególnych przypadkach.

Szlachetne cele

Od 30 kwietnia 2018 r., tj. wraz z wejściem w życie ustawy z 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (DzU poz. 646), do porządku prawnego wprowadzono zupełnie nowe pojęcie – działalności nieewidencjonowanej, zwanej również działalnością nierejestrowaną.

W założeniach miało to być rozwiązanie znacząco ułatwiające wykonywanie działalności gospodarczej o bardzo małej skali. Celem było również ograniczenie zjawiska prowadzenia takich najmniejszych biznesów w tzw. szarej strefie. Przypomnijmy, do czasu wejścia w życie tej zmiany (tj. pod rządami ustawy o swobodzie działalności gospodarczej), w zasadzie każda aktywność ekonomiczna wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły, bez względu na jej skalę, podlegała obowiązkowej rejestracji w CEIDG jako działalność gospodarcza. To z kolei rodziło obowiązek opłacania comiesięcznych składek na ubezpieczenia społeczne. Przy niskich dochodach było to po prostu nieopłacalne. Mogło się bowiem okazać, że przychód z takiego mikro biznesu nie pokrywał nawet składek ZUS. W konsekwencji, takie małe firmy po prostu nie były rejestrowane, osoby je prowadzące formalnie zasilały szeregi bezrobotnych, a budżet nie był zasilany należnym podatkiem dochodowym.

Niewielki zarobek

Wychodząc naprzeciw tym zjawiskom, wprowadzono określone ułatwienia. Obok już wcześniej funkcjonującego tzw. małego ZUS-u, pojawiła się ulga na start oraz właśnie wspomniana działalność nieewidencjonowana. Ta ostatnia to tak naprawdę wyjątek od definicji działalności gospodarczej. Mianowicie, zgodnie z art. 5 Prawa przedsiębiorców, za działalność gospodarczą nie jest uważane prowadzenie mikro biznesu, z którego przychód w każdym miesiącu nie przekracza połowy kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Oznacza to, że jeżeli ktoś prowadzi taką mini działalność biznesową, to nie ma obowiązku jej rejestrowania w CEIDG. Przede wszystkim nie powstaje wówczas obowiązek opłacania comiesięcznych, zryczałtowanych składek ZUS, charakterystycznych dla osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

Skąd wątpliwości

Z dobrodziejstw nowych przepisów chciały również pośrednio skorzystać większe firmy, zawierając umowy zlecenia z osobami prowadzącymi nierejestrowaną działalność lub korzystającymi z tzw. ulgi na start.

W normalnych okolicznościach przedsiębiorca, który zatrudnia zleceniobiorcę, co do zasady ma obowiązek naliczać i opłacać za niego składki ZUS. Jeżeli jednak zatrudni do jakichś prac osobę prowadzącą działalność gospodarczą, to ona sama jest płatnikiem składek na własne ubezpieczenia społeczne. Poza zapłatą umówionego wynagrodzenia, na zleceniodawcy nie ciążą wówczas inne obowiązki.

W związku z tym pojawiły się głosy, że jeżeli do zasadniczo okazjonalnych i niskopłatnych prac zatrudnimy osobę korzystającą z tzw. ulgi na start lub wykonującą działalność nieewidencjonowaną, to po pierwsze firma – zleceniodawca nie opłaca za nią składek ZUS. W końcu jest to współpraca przedsiębiorcy z przedsiębiorcą. Po drugie, osoba wykonująca pracę również nie płaci ZUS-u, bo korzysta z jednego ze wspomnianych preferencyjnych, ulgowych rozwiązań. Takie rozwiązanie to niższe koszty zatrudnienia i wyższe realne wynagrodzenie netto.

Każdy w takiej sytuacji byłby wygrany. Naturalnie każdy, oprócz ZUS...

Korekta stanowiska...

Nie trzeba było długo czekać na rozwój sytuacji. Już w połowie lipca 2018 r. Oddział ZUS w Gdańsku wydał interpretację, zgodnie z którą osoba korzystająca z ulgi na start lub wykonująca działalność nieewidencjowaną powinna być traktowana na potrzeby ubezpieczeń społecznych jak zleceniobiorca, a nie jak przedsiębiorca. Oznaczało to, że zlecając takiej osobie wykonanie określonych prac firma musiałaby opłacić za nią składki ZUS, jak za każdego innego zleceniobiorcę.

Wywołało to duże poruszenie, żeby nie powiedzieć burzę wśród przedsiębiorców. Widmo zaległości składkowych zaczęło krążyć nad firmami. Na szczęście, jak szybko tę interpretację wydano, tak szybko została ona skorygowana. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz sam ZUS zajęły oficjalne stanowisko, że w okresie korzystania z ulgi na start przedsiębiorcy nie podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym w  ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Odrębnego tytułu do takich ubezpieczeń nie będą również stanowiły wykonywane w zakresie tej działalności umowy zlecenia czy agencyjne. Inna interpretacja byłaby sprzeczna z ideą, która przyświecała wprowadzeniu tej instytucji.

... tylko w części

Sytuacja została wyjaśniona, lecz jedynie połowicznie. Kontrowersyjna interpretacja gdańskiego ZUS-u dotyczyła bowiem nie tylko ulgi na start. Organ wypowiedział się również w zakresie obowiązków ubezpieczeniowych wobec osób wykonujących działalność nieewidencjonowaną. Z kolei „sprostowanie" dotyczyło tylko pierwszego z tych przypadków. Na chwilę obecną nie zostało zakwestionowane stanowisko w pozostałym zakresie.

W takich okolicznościach nie pozostaje nic innego jak uznać, że interpretacja ZUS w zakresie rozliczania współpracy z osobami prowadzącymi działalność nieewidencjonowaną jest ciągle aktualna. Oznacza to, że jeżeli dana firma chce zatrudnić – np. na podstawie umowy zlecenia – osobę, która taką działalność prowadzi, to w zakresie ubezpieczeń społecznych powinna ją traktować jak zwykłego zleceniobiorcę. Konieczne jest więc zgłoszenie takiej osoby do ZUS oraz comiesięczne obliczanie, potrącanie i opłacanie składek. Takie podejście znajduje potwierdzenie m.in. w wypowiedziach Prezes ZUS.

Kuriozalne skutki

W mojej opinii, niezupełnie uzasadnione są głosy, jakoby taka interpretacja „wywracała do góry nogami" całą koncepcję działalności nieewidencjonowanej. Gdyby celem ustawodawcy było zupełne zwolnienie z obowiązku opłacania składek w sytuacji uzyskiwania niskiego przychodu (bez względu na jago źródło), to pewnie stosowne przepisy znalazłyby się w ustawie. Tak się jednak nie stało.

Podejście ZUS – choć może budzić niezadowolenie – zdaje się znajdować uzasadnienie w obecnym brzmieniu przepisów. Trzeba jednak przyznać, że łatwo sobie wyobrazić, iż może ono prowadzić do sytuacji wręcz kuriozalnych. Zobrazujmy to na przykładzie.

Przykład

Pani Magda ma dwójkę małych dzieci. Nie ma więc wiele czasu na wizyty u kosmetyczki. Jak się okazało, jej sąsiadka, Ula, prowadzi mikro biznes – świadczy usługi kosmetyczne w domach klientek. Ze względu na małą skalę, jest to działalność nieewidencjonowana. Za manicure Magda zapłaciła 100 zł. Pomiędzy paniami doszło do zawarcia niespisanej umowy o świadczenie usług. Biorąc pod uwagę obowiązującą interpretację ZUS, Magda stała się płatnikiem składek wobec Uli. Powinna była w ciągu 7 dni zgłosić ją do ubezpieczeń społecznych i opłacić składki.

Jak widać, w takich sytuacjach motywacja pani Uli do wyjścia z tzw. szarej strefy jest iluzoryczna. Czy są więc sytuacje, gdzie działalność nieewidencjonowana będzie dawała realne korzyści?

Beneficjentem tego rozwiązania mogą być osoby, które w ramach prowadzonej działalności nieewidencjonowanej nie świadczą żadnych usług lub pracy. Podręcznikowym przykładem jest wykonywanie i sprzedaż własnoręcznie wykonywanych dzieł, np. ozdób świątecznych czy zabawek. Jeżeli przychód należny z takiej działalności nie przekroczy w żadnym miesiącu połowy kwoty minimalnego wynagrodzenia, to nie będzie obowiązku rejestrowania prowadzonego biznesu. Pamiętajmy, że nie ma to jednak wpływu na obowiązki podatkowe. Podatek dochodowy trzeba zapłacić bez względu na brak rejestracji w CEIDG.

Krzysztof Gąsior adwokat, partner w Zawirska Gąsior – radcowie prawni i adwokaci

Co można poradzić przedsiębiorcom, którzy chcieliby nawiązać współpracę z osobą prowadzącą działalność niezewidencjowaną? Biorąc pod uwagę obecny stan prawny i aktualną interpretację przepisów, taką osobą należy traktować jak „zwykłego" zleceniobiorcę. Obowiązki w zakresie zgłoszenia do ubezpieczeń i opłacania składek powinny być analogicznie wypełnione. Przynajmniej do czasu zmiany przepisów lub do wydania odmiennej, jednoznacznej interpretacji, tylko takie postępowanie nie narazi na ryzyko zaległości składkowych. Oczywiście, każdy przedsiębiorca ma prawo wystąpić do ZUS o wydanie indywidualnej interpretacji w tym zakresie. Jeżeli będzie ona – z punktu widzenia przedsiębiorcy – niekorzystna, może ją zaskarżyć do sądu. ?

>Zasady prowadzenia działalności nieewidencjonowanej

Bizensu nie musi rejestrować w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej osoba:

- która nie prowadziła działalności gospodarczej w okresie ostatnich 60 miesięcy

oraz

- której przychody z planowanego biznesu nie przekroczą w żadnym miesiącu 50 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia (w 2019 r. wynosi ono 2250 zł, więc miesięczny przychód nie może przekroczyć 1125 zł ).

Działalności nierejestrowej nie może prowadzić:

- wspólnik spółki cywilnej,

- osoba, która chce wykonywać działalność reglamentowaną, tj. wymagającą uzyskania koncesji, zezwoleń, licencji lub wpisu do rejestru działalności regulowanej.

Prowadzący działalność nierejestrową (nieewidencjonowaną, nierejestrowaną) nie musi:

- zgłaszać biznesu w rejestrze przedsiębiorców (CEIDG),

- płacić składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne w ZUS ani składać deklaracji do ZUS,

- rejestrować się w urzędzie skarbowym (nie potrzebuje NIP ani REGON),

- płacić comiesięcznych (albo kwartalnych) zaliczek na podatek (uzyskane w ciągu roku zarobki należy wykazać w rozliczeniu rocznym),

- prowadzić skomplikowanej księgowości (tylko uproszczoną ewidencję sprzedaży, dzięki której można kontrolować, czy przychód nie przekracza 1125 zł miesięcznie).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA