fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

ZUS za mundurowych odchodzących przed uzyskaniem praw emerytalnych obciąża komendy

Funkcjonariusza lepiej przesunąć, niż zwolnić, bo wtedy trzeba zwrócić ZUS
Fotorzepa, Robert Gardziński
Składki za mundurowych odchodzących przed uzyskaniem praw emerytalnych to dla komend duży wydatek. Dlatego niechętnie zwalniają.

Gdy jednostka zwalnia strażaka, strażnika granicznego czy policjanta ze służby, musi za niego zapłacić składki do ZUS i na Fundusz Pracy za wszystkie przesłużone lata. Zdarza się więc, że niewygodnych funkcjonariuszy się przesuwa.

Na przykład w zeszłym roku ze straży pożarnej z własnej woli przed uzyskaniem praw emerytalnych odeszło 13 funkcjonariuszy. Z innych przyczyn zwolniono zaledwie sześciu. W 2018 r. z PSP odeszło 27 strażaków. Zwolniono sześciu. Podobnie jest w Straży Granicznej. W zeszłym roku ze służby zrezygnowało 51 funkcjonariuszy. Zwolniono 12. Dwa lata temu dobrowolnych odejść było 102. Zwolniono 16.

– Przez rok byłem przełożonym strażaka, który miał problemy ze sformułowaniem najprostszego pisma. Nie mogliśmy go jednak zwolnić, bo jednostka nie miała w budżecie pieniędzy na jego składki. Przeniesiono go gdzie indziej – mówi anonimowo kapitan straży pożarnej z Warszawy.

Problem jest podnoszony od lat, choć nie do końca znana jest jego skala.

– Pojedyncze przypadki przesuwania funkcjonariuszy na inne stanowisko zapewne się zdarzają, ale nie należy wyciągać z tego wniosku, że cała straż pożarna tak funkcjonuje. Strażaków jest ponad 30 tys. Ktoś może też rozminąć się z powołaniem lub z powodu sytuacji losowych chcieć odejść ze służby. A zapłacenie składek ZUS rozkłada finansowo komendę – mówi Krzysztof Oleksak, przewodniczący Zarządu Krajowego Związku Zawodowego Strażaków. I dodaje, że niewątpliwie trzeba znaleźć rozwiązanie systemowe dla takich przypadków, ale to już leży w gestii ministerstwa. Można by np. utworzyć specjalny fundusz przy ministerstwie lub komendzie głównej.

– Zwalnianie się policjantów przed nabyciem praw emerytalnych to rzeczywiście obciążenie finansowe dla policji. Przełożony musi zwolnić ze służby funkcjonariusza, który złożył wniosek i chce odejść, w ciągu trzech miesięcy – przyznaje Sławomir Koniuszy.

Tylko w zeszłym roku wydatki na składki społeczne i Fundusz Pracy za funkcjonariuszy Straży Granicznej wyniosły 2,6 mln zł. Rok wcześniej – 3,78 mln zł.

Zgodnie z prawem funkcjonariusza Straży Granicznej zwalnia się obowiązkowo ze służby, gdy komisja lekarska orzeknie o jego trwałej niezdolności do jej pełnienia, w przypadku nieprzydatności do służby, stwierdzonej w opinii służbowej w okresie służby przygotowawczej, wymierzenia kary dyscyplinarnej wydalenia ze służby, zrzeczenia polskiego obywatelstwa lub skazania prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub przestępstwo skarbowe umyślne. W niektórych sytuacjach można zwolnić funkcjonariusza, ale obowiązku takiego już nie ma. Na przykład za niewywiązywanie się z obowiązków służbowych stwierdzone w dwóch kolejnych opiniach, między którymi upłynęło co najmniej sześć miesięcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA