fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ZUS

Mały ZUS to kolejny bubel prawny

123RF
Większość drobnych przedsiębiorców nie skorzysta z niższych składek, bo nawet nie wie o krótkim terminie na wniosek.

Powodów do krytyki nowych przepisów jest co najmniej kilka. Z założenia miały pomóc przetrwać na rynku najmniejszym przedsiębiorcom, których nie stać na płacenie co miesiąc 1300 zł składek do ZUS i NFZ. Osoby z przychodami w 2018 r. poniżej 63 tys. zł zyskały prawo do zapłaty niższych składek, liczonych od ich faktycznych zeszłorocznych przychodów według zasady im niższe, tym mniejsze składki ZUS.

Za mało czasu

Problem pierwszy to nieprzekraczalny termin siedmiu dni, w jakim trzeba złożyć wniosek o zmianę kodu ubezpieczenia w ZUS. W tym roku mija on 8 stycznia i jego przekroczenie powoduje, że przedsiębiorca spełniający warunki do skorzystania z niższych składek będzie mógł o to wystąpić dopiero za rok.

Czytaj też:

Mały ZUS: do kiedy można skorzystać z ulgi

Mały ZUS to nie reforma

– Należy podkreślić, że termin siedmiu dni jest rozwiązaniem systemowym, nie dotyczy też tylko małego ZUS. Obejmuje wszelkie zmiany danych dotyczących ubezpieczonych (np. nazwisko ubezpieczonego czy, jak w wypadku małego ZUS, kod tytułu ubezpieczenia – informuje Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii w informacji przesłanej redakcji „Rzeczpospolitej". – Wynika to z ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (art. 36 ust. 13). Zarówno resort przedsiębiorczości, jak i rodziny przeprowadziły szerokie akcje informujące przedsiębiorców uprawnionych do ulgi o tym, że w życie wchodzą nowe przepisy. MPiT wysłało do wszystkich zarejestrowanych w CEiDG maile w tej sprawie. Pierwszy 28 grudnia, drugi 3 stycznia. Swoją akcję informacyjną wśród przedsiębiorców prowadził ZUS. O jej skuteczności ma świadczyć liczba zgłoszeń, jak i obecność klientów na salach obsługi. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że już 20 tys. osób złożyło wniosek o objęcie niższymi składkami. To ciągle mało – biorąc pod uwagę, że potencjalnie uprawnionych może być 17–-200 tys. przedsiębiorców.

Drugi problem to liczenie przychodu za zeszły rok. Przepisy mówią, że z ulgi może skorzystać wyłącznie ten przedsiębiorca, którego przychody nie przekroczyły w poprzednim roku 30-krotności minimalnego wynagrodzenia. Obecnie jest to kwota 63 tys. zł.

Biorąc pod uwagę, że przedsiębiorcy mają czas tylko do 8 stycznia 2019 r. na złożenie wniosku do ZUS o objęcie niższymi składkami, będzie im bardzo trudno tak szybko podsumować zeszły rok. Tym bardziej że faktury za usługi świadczone w grudniu i wliczane do zeszłorocznego przychodu mogą wystawiać jeszcze do 15 stycznia 2019 r.

Widać nikt przygotowując nowe przepisy, nie sprawdził, jak to będzie wyglądało w praktyce. Wielu przedsiębiorców będzie musiało złożyć wniosek w ciemno i dopiero później sprawdzać, czy ich przychody mieszczą się w limicie.

Na szczęście ZUS uznał, że w takiej sytuacji przedsiębiorca, który po podliczeniu zeszłorocznych przychodów nie spełni jednak warunków do zapłaty niższych składek, będzie mógł bez problemu wycofać wniosek o zmianę kodu ubezpieczenia i pozostać przy dotychczasowych składkach.

Więcej swobody

Zdaniem Związku Rzemiosła Polskiego wydłużenie terminu na składanie wniosków to za mało i należy iść o krok dalej. Możliwość zmiany sposobu rozliczania powinna być dostępna przez cały rok. Wtedy przedsiębiorcy mogliby swobodnie ustalać, kiedy chcą płacić wyższe składki, a kiedy ich na to nie stać i chcą skorzystać z ulgi.

Teraz nie jest to takie proste.

ZRP chciałby, aby z małego ZUS mogły korzystać też niewielkie zakłady rzemieślnicze opodatkowane kartą podatkową. Choć mają niewielkie przychody, nie mogą korzystać z małego ZUS.

Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców

Jeśli coś jest dobre, to dajmy ludziom z tego skorzystać. Stąd mój wniosek do premiera o wydłużenie terminu na składanie wniosków o objęcie małym ZUS. Pierwotnie prawo do niższych składek miało przysługiwać za każdym razem, gdy przychody przedsiębiorcy spadły poniżej limitu. ZUS tłumaczył, że system informatyczny nie będzie w stanie tego obsłużyć. Zdecydowano się więc na obecne rozwiązania. Miejmy nadzieję, że do 8 stycznia wnioski złoży większość uprawnionych. Liczę na to, że premier zdecyduje o wydłużeniu terminu, jeżeli okaże się, że wniosków jest dużo mniej niż uprawnionych. Uważam, że wyłom, jaki zrobiły nowe przepisy, to i tak ogromny sukces. Pierwszy raz odstąpiono od wieloletniego dogmatu stałego ryczałtu bez względu na możliwości płatnicze przedsiębiorcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA