fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Chcemy być przejrzyści

materiały prasowe
To, jak Polska uregulowała działalność firm pożyczkowych, coraz częściej stawiane jest za wzór za granicą, ponieważ udało nam się znaleźć złoty środek, pomiędzy ochroną interesu konsumentów a dostępnością kredytów - mówi Beata Szwankowska, prezes firmy Miloan Polska i członek komisji rewizyjnej Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

Dlaczego Polska jest tak atrakcyjnym rynkiem dla firm pożyczkowych?

Według ekspertów KPMG, Polska posiada jeden z najwyższych w Europie potencjałów do rozwoju alternatywnych sposobów pożyczania pieniędzy. Ich zdaniem to efekt wysokiego oprocentowania i wymagań banków.

Węgry, Słowenia, Rumunia, Grecja, Irlandia oraz Polska – to kraje które, w opinii KPMG, charakteryzują się najlepszymi perspektywami rynku pożyczkowego dla sektora pozabankowego. W stworzonym przez firmę doradczą Indeksie Alternatywnego Rynku Pożyczkowego (ALI) nasz kraj z wynikiem 5,8 pkt. (w skali od 0 do 10) zalicza się do ścisłej czołówki jeśli chodzi o środowisko dla rozwoju pozabankowych usług finansowych, jest też jednym z najbardziej obiecujących miejsc w Europie dla firm fintechowych, czyli mających na celu świadczenie usług finansowych przy użyciu oprogramowania i nowoczesnej technologii. Wg danych PZIP z usług sektora pozabankowego korzysta rocznie prawie 3 mln osób, natomiast wartość niskokwotowych pożyczek - do 4 tys. złotych – wg BIK wyniosła w zeszłym roku 10 mld zł, z czego jedna czwarta przypada na firmy oferujące chwilówki. W przypadku finansowania do kwoty 1 tys. zł udział rynkowy „chwilówek" zbliża się do połowy łącznego finansowania banków i firm pożyczkowych.

Pożyczki pozabankowe to często jedyna opcja dla grupy ponad miliona osób, nie mających formalnej zdolności otrzymania kredytu w bankach, ale zdolnych poprawnie spłacić zobowiązanie, tzw. „wykluczonych finansowo''. Surowe wymagania, brak pracy „na etat" czy raczkująca własna działalność gospodarcza jest poważną przeszkodą dla uzyskania kredytów bankowych w Polsce. Z jednej strony - dzięki niskiemu wskaźnikowi niespłaconych kredytów, związanemu z wysokimi wymaganiami – polskie banki należą do najsprawniej działających w Europie; z drugiej strony spora grupa osób jest odcięta od możliwości wsparcia się kredytem bankowym.

Ubiegłoroczne zmiany - mowa o obniżce limitów kosztowych w szybkich pożyczkach, które obowiązują od marca 2016 r. – sprawiły, że z rynku zniknęło kilka najdroższych firm. W lipcu weszły w życie zmiany w Ustawie o kredycie konsumenckim, które określiły m.in. limity kosztów pozaodsetkowych pożyczki. Chodzi głownie o: koszty ubezpieczenia, koszty prowizji, opłatę przygotowawczą i koszty związane z obsługą domową. Teraz mówi się o kolejnych zmianach. Co to oznacza dla rynku?

To prawda, że rynek został rygorystycznie uregulowany. Poza wspomnianymi limitami, pojawił się obowiązek rejestrowy w Komisji Nadzoru Finansowego, sprawozdawczość do Rzecznika Finansowego, objęcie dużych instytucji pożyczkowych podatkiem bankowym, szerokie prawa dla konsumenta do odstąpienia od umowy, obowiązek pełnego zwrotu kosztów, gdy nie dojdzie do zawarcia umowy, szerokie obowiązki informacyjne, zakaz rolowania zadłużenia i wiele innych. W zeszłym roku z rynku zniknęło 17 proc. firm pożyczkowych, a wiele kolejnych jest na granicy opłacalności przez działanie programu 500+. Niemniej, firmy które prowadzą odpowiedzialną politykę kredytową i wdrożyły regulacje w pełni mogą działać na jasnych zasadach. Obecnie branża jest w pełni uregulowana i nie ma potrzeby dalszej interwencji, co potwierdza spadający wskaźnik skarg i reklamacji raportowany do Rzecznika Finansowego. To, jak Polska uregulowała działalność firm pożyczkowych, coraz częściej stawiane jest za wzór za granicą, ponieważ udało nam się znaleźć złoty środek, pomiędzy ochroną interesu konsumentów, a dostępnością kredytów.

Obecnie branża zatrudnia łącznie 20 tys. osób, a dynamika wzrostu z ostatnich lat wyhamowała. W przypadku nowych regulacji, może dojść do masowych zwolnień. Należy przypomnieć, że dobrze funkcjonująca branża pożyczkowa to spory zastrzyk środków dla budżetu państwa. Branża corocznie zasila budżet miliardem złotych z tytułu podatków, a dla konsumentów to średnio rocznie 6 mld zł środków poprawiających bieżącą płynność finansową. Bez legalnych firm pożyczkowych ten popyt przeniósłby się do szarej strefy. Na szczęście ostatnie regulacje „wyczyściły" rynek z lichwy, czyli pożyczkodawców, którzy byli nastawieni na maksymalny zysk nawet kosztem komfortu dla klienta.

No właśnie, czym jest lichwa?

Zjawisko lichwy to nie oprocentowanie. To wyzyskanie trudnego położenia drugiej strony i nakładanie na nią nadmiernych kosztów. To przestępstwo zdefiniowane w kodeksie karnym. Jeżeli konsument samodzielnie wchodzi na stronę, ma nieograniczony czas na zapoznanie się z ofertą, wyraźnie widzi pełny, kompletny koszt pożyczki i zasady jej udzielenia oraz zwrotu, może pobrać wzór prostej umowy z tabelarycznym rozpisaniem wszystkich zasad, a z mocy prawa w ciągu 14 dni od umowy bez kosztów odstąpić, to nie ma mowy o lichwie.

Odpowiedzialne firmy pożyczkowe nie prowadzą agresywnego marketingu i nie szukają klientów, którzy mogą mieć problemy ze spłatą na czas. Tylko zadowolony klient, który pożyczył i oddał na czas, wróci w przyszłości, aby dobrowolnie ponownie skorzystać z usługi. Nasi klienci to osoby stosunkowo młode, dość dobrze choć czasami nieregularnie zarabiające, które z reguły wniosek składają ze smartfona i z pełną świadomością ceny. Na pewno nie uważają się za klientów lichwiarskich pożyczek.

Ale jeśli np. w przypadku pożyczki zawartej na rok koszty pozaodsetkowe nie mogą być obecnie wyższe niż 55 proc. kwoty kredytu, to przecież i tak jest bardzo dużo. Wciąż można powiedzieć, że to wykorzystywanie tych, którzy nie mają szans na uzyskanie pożyczki gdzie indziej...

Te same zasady i limity obowiązują banki i instytucje pożyczkowe. Z tą różnicą, że banki pożyczają pieniądze swoich klientów, a firmy pożyczkowe własne. Na rynku finansowym jest coś takiego, jak koszt pozyskania kapitału i dla przedsiębiorcy wynosi przeciętnie 10-15 proc. Banki na lokatach płacą tymczasem 1,5-2 proc. i korzystają przy tym szeregu ulg, jak na przykład możliwość zaliczenia pożyczek niespłaconych w koszty. Firmy pożyczkowe nie mają żadnych przywilejów i płacą podatek nawet od tego, czego im nie oddano. Każda pożyczka stracona to realny koszt, a średnio 30 proc. osób nie chce oddać pieniędzy na czas. To też koszt, który wyraża się w końcowej cenie pożyczki. Czy 55 proc. w skali roku to dużo, na pewno tak, ale przecież to górne ograniczenie i na rynku są inne oferty na lepszych warunkach. Czy ograniczenie tego pułapu przyniesie cokolwiek dobrego? Tylko tyle, że osoby „najbardziej ryzykowne" zamiast do nadzorowanej instytucji pożyczkowej, będą musiały udać się do pożyczkowego podziemia, gdzie umów się nie podpisuje, koszty są dużo wyższe, a egzekucji nie prowadzi komornik.

Kto jest klientem firm pożyczkowych? Czy – jak się powszechnie uważa, głównie emeryci i osoby bezrobotne, które wpadły w pętlę zadłużenia?

To utarty punkt widzenia ale całkowicie nieprawdziwy. Jesteśmy odpowiedzialnym sektorem. Chcemy udzielać pożyczek wyłącznie osobom odpowiedzialnym. Naszym celem jest ułatwiać życie, osobom wypłacalnym, którym zależy na czasie, czytaj które chcą zapłacić za szybkość w dostępie do gotówki. W tym zakresie jesteśmy ciekawym uzupełnieniem produktów bankowych, a ich „substytutem dla wykluczonych". Badania przeprowadzone przez Federację Konsumentów dowodzą, że 37 proc. badanych korzysta z pożyczek online na sfinansowanie podstawowych potrzeb, 20 proc. na spłatę zaległych rat pożyczek, 20 proc. – na koszty leczenia, 18 proc. na spłatę rachunków. Jak wynika z raportów BIK, klientami firm pożyczkowych są głównie osoby młode, potrzebujące najczęściej natychmiastowego zastrzyku gotówki. Dlatego klienci zwracają szczególną uwagę na proces ubiegania się o pożyczkę, który powinien być możliwie przejrzysty oraz szybki. A to przekłada się na wdrażanie nowoczesnych technologii także i w naszej branży. Nawet 25 proc. pożyczek udzielanych jest już przez internet lub telefon. Wiarygodność klienta weryfikowana jest w oparciu o dane uzyskane z Biura Informacji Kredytowej czy Krajowego Rejestru Długów. Polacy za pośrednictwem kanału internetowego pożyczają przeciętnie ok. 1500 – 2000 zł., co plasuje produkty w segmencie mikropożyczek.

Jaka jest rola Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych w zmianie wizerunku branży na rynku?

Polski Związek Instytucji Pożyczkowych ma bardzo istotną rolę, zarówno w poprawie wizerunku, jak i faktycznych standardów branży pożyczkowej. Są to działania samoregulacyjne oraz aktywny udział w regulacji ustawowej, jako reprezentant branży. Fundamentem PZIP są bardzo rygorystyczne warunki członkostwa, których każda firma pożyczkowa, chcąca należeć do Związku, musi przestrzegać. Wizją leżącą u podstaw Związku jest to, aby korzystanie z produktów jego członków było dla konsumenta bezpieczne, wygodne i satysfakcjonujące. Dzięki temu i licznym projektom branżowym Związku, jego logo na stronach firm członkowskich stało się gwarancją odpowiedzialnego pożyczania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA