fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Dzięki mitowi Grabskiego zapomnieliśmy o hiperinflacji

WiseEuropa
Piotr Koryś historyk i ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert w Instytucie Sobieskiego

Rz: W Wenezueli hiperinflacja osiągnęła rekordowy poziom, ceny w ciągu roku rosną o 40 tys. procent. Zjawisko hiperinflacji znamy z autopsji, w Polsce zmagaliśmy się z nim dwukrotnie.

Dr Piotr Koryś: Pierwsza z hiperinflacji swój szczyt osiągnęła w 1923 r. Wśród jej przyczyn wewnętrznych wymienić można problemy związane z kształtowaniem państwa po 123 latach nieistnienia: zniszczeniami wojennymi i kosztami trwających wojen granicznych, procesem integracji gospodarczej dzielnic Polski, w tym integracji systemów monetarnych, brakiem efektywnego systemu podatkowego czy prowadzeniem kosztownej jak na możliwości państwa polityki społecznej. Skutkowało to trwałą nierównowagą budżetową. Deficyt pokrywała nadmierna emisja marki polskiej, która wiązała się z ryzykiem zjawisk inflacyjnych. W krótkim okresie kontrolowana inflacja wydawała się korzystnie pobudzać koniunkturę, w dłuższym – doprowadziła do gwałtownego pogorszenia sytuacji gospodarczej. Szczególnie dotkliwie odczuli ją robotnicy. Hiperinflacyjny kryzys, a zwłaszcza spadek siły nabywczej płac, doprowadził do gwałtownych protestów, które wymusiły powstanie konserwatywnego w polityce ekonomicznej, „technicznego" gabinetu Władysława Grabskiego.

A czynniki zewnętrzne?

Konsekwencje wojny, która zniszczyła Europę. Hiperinflacja w Niemczech. Zresztą inflacja dotknęła wszystkich krajów w regionie, które gospodarczo były powiązane z Niemcami; mieliśmy hiperinflację na Węgrzech, w Austrii, Polsce. Zresztą izolująca się od świata, zniszczona wojnami Rosja rewolucyjna, a potem bolszewicka, też w tym okresie doświadczyła hiperinflacji.

Nasza trauma, związana z hiperinflacją, była jednak mniejsza niż w Niemczech...

Nad Renem hiperinflacja była swego rodzaju ostatnim rozdziałem historycznego dramatu. Najpierw była kapitulacja i przeniesienie na Niemcy całości kosztów wojny, a potem – w rezultacie niemieckiej polityki finansowania wojny oraz jeszcze reparacji – wybuchła hiperinflacja. Wszystko to dotknęło społeczeństwa przemysłowego i miejskiego. Tu gdzieś można by szukać wczesnych przyczyn sukcesów nazizmu: w ciągu katastrof nie tylko militarnych i politycznych, ale i gospodarczych, które dramatycznie spauperyzowały klasę średnią. Potem doszedł kryzys lat 30. W Polsce skala obiegu pieniądza była mniejsza, podobnie jak rozmiary przemysłu i gospodarki miejskiej. Mimo to hiperinflacja przyniosła kryzys, który skutkował gwałtownie narastającymi protestami robotniczymi. Jednak – może dzięki mitowi Grabskiego – w społecznej pamięci doświadczenie hiperinflacji nie przetrwało.

U schyłku lat 80., na skutek rozpadu gospodarki komunistycznej, ponownie zetknęliśmy się z hiperinflacją.

Przez nią Polacy nie byli w stanie uzyskać realnych dochodów z normalnej pracy, więc szukali innych rozwiązań. Wielu jeździło do Berlina Zachodniego, Wiednia, sprzedając tam np. wciąż tanie u nas – w stosunku do cen zachodnich – papierosy, a kupując np. mandarynki, które w Polsce były dobrem rzadkim i można je było sprzedać z dużym zyskiem. W tamtym czasie znacznie tracili pożyczkodawcy (głównie państwo), a zyskiwali pożyczkobiorcy. No i oczywiście tracili ci, którzy zależeli od wynagrodzeń wypłacanych w złotówkach – znaczna część społeczeństwa. Bezwzględna wartość średniej pensji spadła do znikomego ułamka poziomu wynagrodzeń w krajach zachodnich. To wtedy wyjeżdżając na kilka miesięcy, można było zarobić bardzo duże pieniądze nawet przy prostych pracach. Korzystali więc ci najbardziej przedsiębiorczy. Reformy Balcerowicza, komercjalizacja przedsiębiorstw państwowych i wprowadzenie tzw. popiwku zahamowały hiperinflacyjną spiralę na początku transformacji systemowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA