fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Lekarstwo z Lublina może znacząco zmniejszyć śmiertelność Covid-19

materiały prasowe
Dowodów na skuteczność leczenia osoczem jest więcej niż kiedykolwiek przedtem. Zamierzamy też wykorzystać produkowany przez Biomed polski lek na Covid-19 do profilaktyki – zapowiada Grzegorz Czelej, senator RP.

Udało się wystartować z produkcją leku na Covid-19. Jaki jest teraz harmonogram?

GRZEGORZ CZELEJ: Pod koniec zeszłego tygodnia do Biomedu Lublin trafiły ostatnie niezbędne partie osocza i jest już wystarczająca ilość, żeby uruchomić produkcję. Jeśli chodzi o harmonogram, to pierwszym etapem jest określenie, ile konkretnie w otrzymanym osoczu jest przeciwciał. Spółka potrzebuje na to około dwóch tygodni. Informacja o liczbie przeciwciał pozwoli określić precyzyjnie liczbę dawek leku możliwego do wyprodukowania z otrzymanego osocza. Kolejnym etapem jest izolowanie przeciwciał, na co potrzeba około sześciu tygodni. Potem, po wytworzeniu serii leku, zostanie on przekazany do Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie i pozostałych konsorcjantów w celu wykonania niezbędnych badań. Szacujemy, że za około osiem tygodni będziemy w stanie podać lek pierwszemu pacjentowi.

Jaka będzie skuteczność leku? Czy leczenie osoczem ma pozytywną rekomendację WHO?

Tak, otrzymało ją już kilka miesięcy temu. Jeśli chodzi o skuteczność polskiego leku na Covid-19, to na tym etapie trudno podawać konkretne liczby, ale zakładamy, że może być ona na poziomie 50–80 proc., czyli o tyle może zmniejszyć liczbę zgonów wśród osób, które – niestety – dzisiaj umierają. Ostatnie wyniki badania, które omówiono w piśmie „Amercian Journal of Pathology" potwierdzają, że leczenie osoczem jest skuteczne i bezpieczne. Naukowcy udowodnili, że podanie osocza ozdrowieńców, bogatego w przeciwciała, znacznie obniżyło śmiertelność w porównaniu z grupą, która nie otrzymała osocza. Dowodów na skuteczność leczenia osoczem jest więcej niż kiedykolwiek przedtem. Zamierzamy też wykorzystać produkowany przez Biomed lek na Covid-19 do profilaktyki.

Na czym miałoby to polegać?

Do tej pory mówiliśmy o podawaniu leku osobom, które już zachorowały. Natomiast bardzo ważne jest też podjęcie szybkich kroków wobec osób, które jeszcze nie zachorowały, ale są narażone na kontakt z Covid-19. Mowa tu m.in. o personelu medycznym czy o członkach rodzin stykających się z chorymi. Podanie leku na wczesnym etapie spowoduje, że przeciwciała znajdujące się w leku od razu unieszkodliwią wirusa. Jest to bardzo ważne, bo lepiej w ogóle nie dopuścić do zachorowania z uwagi na powikłania, jakie mogą pojawić się już po wyleczeniu. Jest spora grupa osób, u których wirus powoduje uszkodzenia płuc, serca, nerek i innych narządów.

Po co produkować lek, skoro można leczyć samym osoczem?

Lek ma wyższą skuteczność i uniwersalny charakter. Osocze możemy podać tylko zgodnie z grupą krwi danego pacjenta. Przy leku nie ma tego ograniczenia. Ponadto w przypadku leku mamy wystandaryzowane dawki przeciwciał. W osoczu ilość przeciwciał jest różna. Co istotne, w osoczu znajdują się też różne białka, które u niektórych osób mogą powodować komplikacje. W przypadku leku tego ryzyka nie ma. To tylko niektóre z przykładów.

Jak długo można będzie przechowywać lek?

Kilka lat.

Wspomniał pan, że za kilka tygodni lek może zostać podany pierwszemu pacjentowi, a co ze standardową długotrwałą drogą proceduralną?

Mówimy tutaj o dwóch różnych ścieżkach – ta, o której ja wspomniałem, ma charakter niekomercyjny. Realizujemy projekt, który jest finansowany przez Agencję Badań Medycznych. Jego budżet wynosi 5 mln zł. Z tej kwoty pokryte zostanie m.in. sfinansowanie osocza (500 zł za litr + 120 zł za przebadanie) i koszty ponoszone przez konsorcjantów. Samo podanie leku pacjentom będzie oczywiście bezpłatne. Procedura, w której wytwarzany będzie lek, jest już sprawdzona i stosowana przez Biomed, nie ma więc potrzeby przeprowadzania wieloletnich badań.

Inną sprawą jest komercyjna sprzedaż leku. Przed Biomedem otwiera się duża szansa. To jedyna firma, która w regionie dysponuje technologią do wytwarzania takiego leku. Nie kupioną od innych, ale własną, opatentowaną. Parametry tej technologii sprawiają, że Biomed może ruszyć z produkcją bardzo szybko.

Dlaczego?

Z uwagi na rozmiar urządzeń. W Biomedzie do uruchomienia produkcji wystarczy ok. 150 litrów osocza. W przypadku zagranicznych konkurentów z Japonii czy USA ta minimalna wymagana objętość jest dziesięciokrotnie wyższa. Dlatego zbieranie osocza trwa tam dłużej, a przecież każdy dzień to śmierć konkretnych osób. Wszystkim powinno zależeć, żeby produkcja ruszyła jak najszybciej – z tego punktu widzenia Biomed posiada naprawdę duże atuty. Ma dużą szansę być pierwszą lub wśród pierwszych firm na świecie, które wyprodukują lek na bazie osocza.

Może sprzedawać go za granicę?

Nasz kraj ma pierwszeństwo zakupu – rząd to zagwarantował. Prawa własności do badań klinicznych też są po naszej stronie, a konkretnie po stronie ABM. Wracając do pytania – na razie nie sposób stwierdzić, czy Biomed będzie w stanie wyprodukować nadwyżki. Natomiast, jak już wspomniałem, firma ta dysponuje autorską technologią, a to sprawia, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sprzedawała innym krajom licencję. Z tego, co wiem, nasi sąsiedzi – jak Czechy, Słowacja czy Węgry – jej nie mają, a przecież nie ma już żadnych wątpliwości co do tego, że leczenie osoczem działa. W tym kontekście to może być międzynarodowy sukces Polski. W tym miejscu chciałbym też wystosować apel do organów UE i do władz poszczególnych krajów.

Czego miałby dotyczyć ten apel?

Podjęcia decyzji o utworzeniu banków osocza z przeciwciałami w poszczególnych krajach europejskich. Zwracam się też do UE i do parlamentów poszczególnych krajów o zwiększenie środków na zbieranie i przechowywanie osocza z przeciwciałami. 50 mln euro, które Unia przeznaczyła na ten cel, jest dalece niewystarczające i poza budżetem centralnym dobrze byłoby, aby poszczególne kraje również znalazły na ten cel środki w swoich budżetach. To może być kluczowe, bo Covid-19 nie zna granic, a na jesieni wszyscy spodziewają się wzrostu zachorowań.

Był pan jednym z pomysłodawców tego projektu – nakreślił pan jego ramy już w marcu. Dlaczego uruchomienie produkcji trwało tak długo?

Zderzyłem się z wieloma murami, przede wszystkim administracyjno-proceduralnymi. Wydawać by się mogło, że tam, gdzie w grę wchodzi ludzkie życie, wszyscy powinni wykazać się dobrą wolą. Tak niestety nie było. Trudno mi to zrozumieć. Patrzę na tę sprawę przede wszystkim jako lekarz: mamy okazję wyprodukować lek na Covid-19, przyczynić się do znaczącego zmniejszenia śmiertelności, tymczasem zderzam się ze ścianą. Zgodnie z urzędniczym podejściem, że lepiej nic nie robić i się nie wychylać – bo tak jest najwygodniej i bezpieczniej...

Na szczęście ostatnio ta sytuacja jest lepsza. Jednak wymagało to dużo pracy. W grę wchodzi też aspekt wizerunkowy. Jeśli projekt się powiedzie, to w międzynarodowych, prestiżowych czasopismach naukowych będzie się pisać o Polsce, o polskim leku na Covid-19, o Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, o prof. Krzysztofie Tomasiewiczu. Gdyby rok temu ktoś powiedział, że mamy taką szansę, brzmiałoby to niewiarygodnie.

CV

Grzegorz Czelej urodził się w 1964 r. w Kraśniku. W 1990 r. ukończył studia na Akademii Medycznej w Lublinie, a w 1999 r. studia podyplomowe z zarządzania i marketingu w Polskiej Fundacji Ośrodków Wspomagania Rozwoju Gospodarczego „OIC Poland", organizowane przez Politechnikę Lubelską we współpracy z University of Illinois. W 1996 r. uzyskał stopień doktora nauk medycznych. Założył medyczne „Wydawnictwo Czelej" w Lublinie. W okresie 1999–2008 pełnił funkcję prezesa zarządu tego wydawnictwa. W latach 2006–2007 sprawował mandat adnego Rady Miasta Lublin. Należy do Prawa i Sprawiedliwości. Jest senatorem RP i jednym z inicjatorów projektu dotyczącego stworzenia polskiego leku na Covid-19 bazującego na osoczu ozdrowieńców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA