fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Miasta bez parkingów

W najbliższym czasie czekają nas dwie rewolucje. Najpierw przestawimy się z pojazdów spalinowych na elektryczne. Niedługo później na ulice wyjadą samochody, które nie będą potrzebowały kierowcy - mówi Jakub Lipiński, przewodniczący rady think tanku Klub Jagielloński.

Rz: Polskie firmy coraz częściej wolą wynajmować samochody, niż je kupować. Czy w przyszłości wszyscy będziemy wynajmować auta, np. na zasadzie tzw. car-sharingu?

Jakub Lipiński: Car-sharing to system wspólnego użytkowania pojazdów. To oznacza, że możemy własny samochód udostępnić innym, oczywiście wtedy, kiedy akurat go nie potrzebujemy. Dziś w Stanach Zjednoczonych działa przynajmniej kilka firm, które na to pozwalają. Wymaga to zamontowania drobnego urządzenia w pojeździe i zainstalowania aplikacji mobilnej. Za każdym razem, kiedy nie używamy samochodu, możemy zaznaczyć to w kalendarzu. Wtedy użytkownik serwisu odnajdzie nasze auto, otworzy je zdalnie dzięki aplikacji i po prostu z niego skorzysta. W Stanach Zjednoczonych ze względów kulturowych tego typu usługi rozwijają się zdecydowanie szybciej niż u nas. Tam samochód jest po prostu jednym z wielu przedmiotów, których można używać lub nie. A w Polsce cały czas funkcjonuje jako przedłużenie domu. Myślę jednak, że z czasem także u nas będzie się to zmieniało.

Jak zatem będzie wyglądać przyszłość naszego poruszania się samochodami?

W najbliższym czasie czekają nas dwie rewolucje. Najpierw przestawimy się z pojazdów spalinowych na elektryczne. To zdecydowanie zmniejszy poziom smogu w miastach. Niedługo później nastąpi drugi przełom: na ulice wyjadą samochody, które nie będą potrzebowały kierowcy. Bardzo możliwe, że będziemy mogli zamówić w dowolne miejsce dowolny pojazd, który sam do nas podjedzie. Dzięki temu nie będziemy potrzebować ogromnych przestrzeni parkingowych, które dziś zajmują wielką część każdego miasta.

Na ile bezpieczne będą tzw. samochody autonomiczne?

Dziś największym zagrożeniem dla nas jesteśmy my sami. Kierujemy wielotonowymi pojazdami, które rozpędzamy do bardzo dużej prędkości. Przez ludzkie błędy za kierownicą giną miliony ludzi. Zdaje się, że przyzwyczailiśmy się do tych tragicznych konsekwencji prowadzenia pojazdów, a przecież nie jest to problem niedający się rozwiązać. Gdyby po drogach jeździły wyłącznie samochody autonomiczne, wypadków mogłoby w ogóle nie być. Ale, niestety, mogłoby się pojawić inne niebezpieczeństwo. Bo jeśli wszystkie samochody będą kontrolowane przez komputer, to w przypadku jakiejś awarii albo ataku cybernetycznego może dojść do prawdziwej katastrofy...

Kiedy samochody autonomiczne trafią na nasze drogi?

Najprawdopodobniej Stany Zjednoczone będą pierwszym krajem, w którym takie pojazdy pojawią się w użyciu na większą skalę. Trzeba pamiętać, że częściowo autonomiczne samochody już jeżdżą po amerykańskich autostradach, np. elektryczne tesle. Takie pojazdy mogą wyjechać na ulice miast już we wczesnych latach 20. naszego wieku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA