fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynajem

Koronawirus rujnuje najem

materiały prasowe
Wynajmujących mieszkania na doby w potężne tarapaty wpędziły nie zapowiadane zmiany w prawie, ale wirus.

O wpływie epidemii na rynek najmu krótkoterminowego mówi pośredniczka Joanna Lebiedź, właścicielka warszawskiego biura Lebiedź Nieruchomości:

- Jeszcze miesiąc temu absolutnie żaden inwestor - kupujący czy wynajmujący mieszkania na doby-  w najśmielszych prognozach nie zakładał takiego scenariusza, jaki właśnie pisze nam życie. Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk i inne topowe lokalizacje cieszyły się ogromnym zainteresowaniem turystów, co wykorzystywali zarówno mniejsi gracze, jak i wielkie przedsiębiorstwa wyspecjalizowane w najmie krótkoterminowym. Mieszkania takie wygrywały w rywalizacji o klienta z hotelami z uwagi na świetną lokalizację, większą intymność i swobodę, oraz znacznie korzystniejsze warunki finansowe.

Mieszkania funkcjonujące w najmie krótkoterminowym to najzwyklejsze mieszkania położone w kamienicach, blokach lub pokoje w domkach jednorodzinnych, które dostosowano do tej funkcji. Inwestorzy dokonywali wielu adaptacji i przeróbek mających zwiększyć potencjał zarobkowy nieruchomości.

Najczęściej po prostu dzielono mieszkania na oddzielne, zamykane pokoje. Pokoje większe dzielono w celu uzyskania jeszcze większej liczby pojedynczych pokoi - na dwie, trzy oddzielne jednostki. Całe domy jednorodzinne funkcjonowały w tym rodzaju najmu jako niezależne, zamykane pokoje. Częściami wspólnymi dla takich nieruchomości były kuchnie lub wnęki kuchenne w przedpokoju oraz łazienka i WC.

Najem ten, zwany krótkoterminowym, był dla wielu graczy łakomym kąskiem, ponieważ wpływy z czynszu za mieszkanie trzypokojowe funkcjonujące w najmie krótkoterminowym są znacznie wyższe aniżeli wpływy z najmu tego samego mieszkania wynajętego na dłuższej.

Dla przykładu. Warszawa, blisko Starego Miasta, najem długoterminowy, mieszkanie 57 mkw. (dwa pokoje i widna kuchnia), wynajmuje najczęściej rodzina. Czynsz: ok. 2,5 tys. zł miesięcznie. To samo mieszkanie po adaptacji, dzięki której uzyskano pięć oddzielnych pokoi (kuchnia przerobiona na pokój, większy pokój podzielono na dwa, wnęka kuchenna wygospodarowana w przedpokoju).

Najem krótkoterminowy. Czynsz za jeden pokój to ok. 400 zł za dwa dni najmu. Plus opłata za sprzątanie końcowe: 50 zł. Przy zaledwie 60-proc. obłożeniu w miesiącu, wpływ z najmu całości, po potrąceniu kosztów sprzątania to ok. 18 tys. zł.

Różnica na tyle kusząca, że inwestorzy gotowi byli pokryć koszty ewentualnych szkód. Najem krótkoterminowy bowiem niesie za sobą pewne ryzyka, jak właśnie zniszczenia mebli czy dewastacja pomieszczeń. Najemcami bardzo często są młodzi ludzie, lubiący nieskrępowanie się bawić, przyjeżdżający na weekendy odpocząć i zresetować się po tygodniach ciężkiej pracy.

Sporo firm funkcjonowało i nadal funkcjonuje w ten sposób, że posiadana substancja mieszkaniowa działająca w najmie krótkoterminowym jest przez nie wynajęta od właściciela na zasadach najmu długoterminowego, co obliguje je do uiszczania comiesięcznego czynszu. Te firmy są dziś w ogromnych tarapatach, ponieważ ruch turystyczny praktycznie zamarł i nie wiadomo, kiedy sytuacja się ustabilizuje. I to nie zapowiadane zmiany ustawodawcze, ale pandemia koronawirusa, jak deus ex machina, wpędziła je w niezłe tarapaty.

Zakładając najczarniejszy scenariusz, jakim byłoby rozwiązanie istniejącej umowy najmu, mieszkania te będą musiały zostać przywrócone do stanu pierwotnego. A to pociągnie za sobą kolejne ogromne koszty. Pytanie, na jakie dziś muszą sobie odpowiedzieć wszyscy dotychczasowi podnajemcy lokali pod najem krótkoterminowy - to, czy przeczekać tę sytuację, czy jak najszybciej się z inwestycji wycofać.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA