Wspomnienia

Zmarł aktor Gustaw Lutkiewicz

Gustaw Lutkiewicz
Fotorzepa/ Radek Pasterski
Gustaw Lutkiewicz zmarły w piątek w wieku 92 lat był człowiekiem kresów. Strasznie denerwowało go, gdy w czasach PRL w dowodzie osobistym zapisano urodzony w Kownie (Związek Radziecki). Wtedy gdy przyszedł na świat 29 czerwca 1924 roku czyli w okresie międzywojennym Kowno było stolicą Litwy. Ta jego litewskość łączyła się z muzykalnością i uczuciowością.

"Wychowywałem się na Litwie, w świecie, który nie był agresywny. Wśród ludzi łagodnych, ufnych wobec siebie i otoczenia. Dziś takie wartości prawie nic nie znaczą. Są tylko resztką przedwojennej kresowej poczciwości. Brakuje nam tamtego spokoju i poczucia bezpieczeństwa. W moim mieście Wiłkomierzu mieliśmy jednego tylko dyżurnego chuligana. A i to bardziej był dziwak niż bandyta" – mówił przed laty w jednym z wywiadów.

W 1949 roku ukończył warszawską PWST (wówczas z siedzibą w Łodzi). Przez 12 lat występował w łódzkich teatrach: Nowym u Kazimierza Dejmka, gdzie zadebiutował w słynnej socrealistycznej "Brygadzie szlifierza Karchana".

Następnie przeniósł się do stolicy i zaangażował do Dramatycznego, potem do Powszechnego, któremu z kilkusezonową przerwą w Narodowym pozostał wierny do 2010 roku. Z pracy w teatrze musiał wycofać się, bo systematycznie podupadał na zdrowiu i zaczął tracić wzrok.

Ma na swym koncie około 200 filmów i seriali telewizyjnych. Zaczął mocnym akcentem czyli postacią Feliksa Dzierżyńskiego w filmie „Chleb”, potem jednak w „Żołnierzu zwycięstwa” strzelał do generała Świerczewskiego. Ze znanych nazwisk warto wymienić Kwaśniewskiego, nie był to jednak prezydent, ale drobny cwaniaczek z „Ludzi z pociągu” Kazimierza Kutza. Co do postaci Dzierżyńskiego to zagrał ją w szkolnej etiudzie Tadeusza Chmielewskiego. Główny bohater jawi się nam jako łagodny niczym baranek, pełen współczucia rewolucjonista dokarmiający chlebem biedne dzieci które do nędzy doprowadziła polska sanacja. Po takiej wizji nie ma się co dziwić, że Tadeusz Chmielewski zasłynął jako twórca komedii. I choć o łagodności i dobrym sercu dla ludzi niewiele słyszałem w kontekście Dzierżyńskiego to wielokrotnie wspominano o niej właśnie w kontekście Lutkiewicza. Wielką sympatię zdobył sobie postacią Luśni w ekranizacji „Pana Wołodyjowskiego”. Po latach Jerzy Hoffman pamiętał o nim przy ekranizacji „Ogniem i mieczem” powierzając postać Barabasza. W filmie grał role drugoplanowe, a czasem nawet epizody. Zawsze traktował je z należytą uwagą. Lubił role kostiumowe, pamiętam z jaką wdzięcznością wspominał współpracę z Januszem Majewskim przy horrorze „Lokis” rozgrywającym się na Żmudzi, lubił też postać starosty Krasickiego w ekranizacji Hena „ przypadki starościca Wolskiego”. O wszechstronności świadczy rozpiętość ról: potrafił być bikiniarzem (Sprawa do załatwienia), policjantem (Ewa chce spać), biskupem (Kopernik) oraz ginekologiem. Świetnie wcielał się w postacie peerelowskich urzędników. Zapamiętamy go jako prezesa spółdzielni mieszkaniowej o dość szemranej przeszłości w „Alternatywach 4”.

Był też nieśmiałym Zygmuntem Karabaszem w „Złotopolskich”.

Mocną kartę zapisał w Polskim Radiu. Za tę formę twórczości w 1994 roku otrzymał Złoty Mikrofon za wieloletnią współpracę z Teatrem Polskiego Radia i kreację Polikarpa Lepieszki w powieści radiowej "W Jezioranach". Był szczęśliwym mężem znakomitej aktorki Wiesławy Mazurkiewicz.

Jak przystało na człowieka Kresów miał w sobie wielką muzykalność. Szczególnie rozmiłował się w balladach Bułata Okudżawy. Po nagraniu kilku z nich sam rosyjski bard nie ukrywał podziwu i wzruszenia. Do dziś wydaje się niezrównanym odtwórcą słynnej „Modlitwy”, po usłyszeniu której jedna ze słuchaczek napisała:

Panie Gustawie, wielki ukłon i dzięki za cudowną interpretację „Modlitwy” Okudżawy. Słucham jej zwłaszcza, kiedy jestem smutna i nieszczęśliwa. Zwłaszcza wtedy daje mi ona nadzieję i refleksję w tym zagubionym świecie. Kiedy nie mogę się odnaleźć a moi bliscy są chorzy i na zakręcie pana interpretacja daje promyk optymizmu.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL