fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Jak zakończyć wojnę

Sekretarz stanu USA John Kerry i prezydent Rosji Władimir Putin
AFP
USA próbują się porozumieć z Rosją w sprawie Syrii i jednocześnie nie ustąpić jej w sprawie Ukrainy.

„Na razie mowa jest tylko o lokalnym porozumieniu (rosyjsko-amerykańskim)" – podsumował amerykańskie wysiłki moskiewski politolog Andriej Kortunow.

Sekretarz stanu John Kerry po raz drugi w tym roku próbował namówić rosyjskiego prezydenta do zmiany polityki w Syrii. Efektem trzygodzinnej rozmowy były niewielkie ustępstwa każdej ze stron. Moskwa zgodziła się, by syryjska opozycja wzięła udział w najbliższym spotkaniu dotyczącym zakończenia wojny (w piątek w Nowym Jorku) – ale pod warunkiem, że przywiezie ich opiekun z ONZ. Waszyngton z kolei przestał domagać się natychmiastowego ustąpienia syryjskiego prezydenta Baszara Asada.

Ale na Kremlu doszło też do spięcia. Kerry zwrócił uwagę gospodarzom, że w Syrii bombardują nie tych, co trzeba. Putin zażądał dowodów i poprosił gościa, by „bardziej uważał na to, co mówi". Organizacje humanitarne z Syrii alarmują, że jedynie 30 proc. z 4200 rosyjskich ataków lotniczych skierowanych było na pozycje radykałów z tzw. Państwa Islamskiego. W pozostałych wypadkach bombardowano oddziały umiarkowanej opozycji albo zwykłych cywilów.

Mimo wszystko wizytę Kerry'ego przyjęto w Moskwie jako „przyznanie (USA), że Rosji nie da się wypchnąć z Bliskiego Wschodu". Ale Kreml poskarżył się też, że nikt go nie poinformował, po co Arabia Saudyjska sformowała własną „koalicję antyterrorystyczną" złożoną wyłącznie z państw muzułmańskich. „O wszystkim dowiedzieliśmy się z gazet" – denerwował się szef MSZ Siergiej Ławrow.

Z kolei USA przekonały się o własnych ograniczeniach, próbując załagodzić spór rosyjsko-turecki. Po wyjeździe Kerry'ego z Moskwy ośrodek analityczny Stratfor optymistycznie przekonywał, że „w ciągu najbliższych dni" może dojść do zmiany w stosunkach Moskwy i Ankary. Zmiana rzeczywiście nastąpiła. Tureckie władze nałożyły w środę areszt na 27 rosyjskich statków przebywających w tureckich portach. Od początku grudnia Ankara przestrzegała Moskwę, że „cierpliwość ma swoje granice" – Rosjanie w ciągu miesiąca zatrzymali osiem tureckich statków.

Kortunow uważa, że obecnie z powodu rozpoczęcia kampanii wyborczej w USA obecna administracja „nie ma ani czasu, ani kapitału politycznego na jakieś nowe inicjatywy wobec Rosji". Trochę inaczej widzi to konserwatywny „Washington Times". Według gazety Biały Dom po prostu nie wie, co robić ani z Rosją, ani z Syrią, i „te gorące kartofle chcą podrzucić kolejnej administracji prezydenckiej".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA