fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Kurdowie zapowiadają "niekończące się powstanie" przeciw Turkom

AFP
Stojący naprzeciwko prowadzących ofensywę w północnej Syrii Turków Kurdowie z Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) mają nieporównywalnie mniejszą siłę ognia niż druga największa armia NATO - zauważa Reuters.

Inwazja Turcji na północną Syrię rozpoczęła się w środę popołudniu. Turcy deklarują, że ich celem jest stworzenie bezpiecznej strefy na turecko-syryjskim pograniczu na terenach administrowanych obecnie przez Kurdów. Ankara uważa SDF - tworzone głównie przez kurdyjskie Powszechne Jednostki Ochrony (YPG) - za przedłużenie zdelegalizowanej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu.

SDF to sojusznicy USA w walce z Daesh. Kurdowie odegrali dużą rolę w zajęciu m.in. nieformalnej stolicy samozwańczego kalifatu, Ar-Rakki.

Reuters zauważa, że przez lata wspierania SDF Waszyngton nie wyposażył Kurdów w bardziej zaawansowane systemy uzbrojenia, co stawia ich na przegranej pozycji w walce z Turkami.

- YPG nie ma ciężkiej broni (od USA), która byłaby użyteczna w walce z tureckimi samolotami czy czołgami - mówi Reutersowi przedstawiciel YPG.

- Najcięższa broń, jaką mamy od USA, to moździerze, nic cięższego. Żadnych rakiet, żadnej broni przeciwlotniczej, żadnej broni przeciwpancernej - dodaje rozmówca Reutersa. YPG mają jednak dysponować pozyskanymi z innych źródeł rakietami do zwalczania czołgów. Reuters podaje, powołując się na inne źródło, że Ankara kontrolowała jaką broń Amerykanie przekazują Kurdom. - Byli w stałym kontakcie - mówi. 

SDF liczą obecnie ok. 40 tys. bojowników - twierdzi kolejne źródło Reutersa w YPG.

- Naszym obowiązkiem jest stawiać opór - mówi przedstawiciel YPG.

Turcy prowadzą ofensywę na ok. 100-kilometrowym odcinku granicy, pomiędzy miastami Tel Abjad i Ras al-Ain, z którego wycofali się w tym tygodniu żołnierze amerykańscy. Ofensywa turecka rozpoczęła się od nalotów i ostrzału artyleryjskiego.

SDF, które kontrolują północno-wschodnią Syrię, określiły decyzję USA o wycofaniu się z turecko-syryjskiego pogranicza za "cios w plecy".

To trzecia ofensywa Turków w Syrii, której celem jest wyparcie Kurdów z zajmowanych przez nich terenów.

Rozmówca Reutersa z YPG mówi, że jeśli Kurdowie przegrają w północnej Syrii dojdzie do "niekończącego się powstania przeciwko Turkom w tym regionie".

- Zapłacą za to. Możemy stracić te obszary, i wydaje się, że tak będzie, ale to nie znaczy, że zrezygnujemy i uciekniemy - dodaje.

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA