fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rieslingi. Niemców nie przeskoczy nikt

Gut Hermannsberg Riesling Vom Vulkan 2017 - 16 euro
materiały prasowe
Więc ma pani ochotę na coś słodkiego? Pieczone jabłko, brzoskwinie, miód? Już się robi. A pan, widzę, zawsze na opak, zero cukru, kwasowość i hiperwytrawność? Mamy i coś dla pana. Państwu obok trzeba czegoś leciutkiego, trawiasto-łąkowego, żeby delikatnie było? Naturalnie. A pan starszy ma ochotę na moc, do tłustej ryby z winem chce podejść? Tak, wszystkim podam rieslinga.

To bez wątpienia najbardziej różnorodny z winnych szczepów i choć uprawia się go w połowie świata, od Nowej Zelandii przez Chiny po Czechy i od RPA po Amerykę, choć coraz lepsze są rieslingi polskie, to jednak, co tu gadać, Niemców nie przeskoczy nikt. Znad Renu on pochodzi i tam wychodzi najszlachetniejszy. Ale dziś nieco się oddalimy od tegoż Renu, do miejsca, gdzie przez pagórki Palatynatu płynie rzeczka Nahe. Ziemie tu wyborne, klimat sprzyja, nic dziwnego, że tubylcy żyją z wina. I to jakiego wina! To z Gut Hermannsberg ma na etykiecie tajemnicze literki VDP, skrót zrzeszenia najlepszych niemieckich producentów i swoistą gwarancję jakości.

A same wina? Wszystkie mają to, za co moja osoba najbardziej kocha rieslingi, czyli mineralność. Jak opisać mineralność? Znajomy winiarz radził, coby lizać przez dłuższą chwilę otoczaka z górskiego strumienia – ta szorstkość i kamienny posmak to właśnie owa mineralność. Już w podstawowym rieslingu, owocowym, z bukiete...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA