fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Budżet bardziej obywatelski

Sopot był pierwszm polskim miastem, które wdrożyło budżet obywatelski
shutterstock
Samorządowcy i przedstawiciele organizacji pozarządowych boją się rządowych pomysłów. – Po co zmieniać to, co działa coraz lepiej – zastanawiają się.

Mechanizm, który się sprawdza w Katowicach, niekoniecznie sprawdzi się w Kwidzynie – mówi Piotr Stec z Pomorskiej Sieci Centrów Organizacji Pozarządowych. Budżet obywatelski jako pierwszy w Polsce – w 2011 r. – wprowadził Sopot. Dziś na realizację projektów zarezerwowano tam 4 mln zł, a siedmioletnie doświadczenie pozwala na wnioski.

– Społeczność Sopotu widzi zrealizowane projekty. My, urzędnicy, staramy się wspierać wnioskodawców, dostarczając plakaty, materiały promocyjne, dając wsparcie przy organizacji wydarzeń promujących projekty. Staramy się, by mieszkaniec otrzymywał kontakt do konkretnej, znanej mu z imienia i nazwiska, osoby, a nie bezosobowego wydziału – mówi Katarzyna Alesionek z urzędu miejskiego w Sopocie.

Zieleń górą

W Sopocie w 2017 r. wygrał ogólnomiejski projekt zazielenienia największego placu w mieście – pl. Przyjaciół. Na jego realizację przeznaczono 1 mln zł. Zaproponowano inicjatorce rozwinięcie jej pomysłu przez projektowanie partycypacyjne, pomogli m.in. studenci architektury krajobrazu, zapytano mieszkańców, jak postrzegają to miejsce, co w nim lubią. W realizacji jest prototyp, który będzie konsultowany i w zależności od opinii mieszkańców realizowany bądź modyfikowany.

Coraz częściej wygrywają projekty mające szerszy społeczny kontekst. W Lęborku realizowany jest pomysł utworzenia systemu mobilnego zgłaszania usterek miejskich sprzężonego z darmową aplikacją mobilną na telefony komórkowe. Będzie możliwość zrobienia zdjęcia usterki i określenia lokalizacji przesłania wiadomości do Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej.

Grzech wyrzucić

Projekt „Łódź nie marnuje jedzenia!" obejmuje całoroczne warsztaty edukacyjne, przeprowadzenie w szkołach podstawowych cyklu dwugodzinnych praktycznych lekcji edukacyjnych dotyczących Jadłodzielni jako jednego ze sposobów na ograniczenie marnowania żywności i szukania rozwiązań na gospodarowanie jej nadwyżkami w życiu codziennym.

Podczas warsztatów uczestnicy mają dowiedzieć się, jaka jest skala marnowania jedzenia, poznają błędne nawyki konsumpcyjne i wyzwania, jakie stoją przed każdym codziennie w związku z gospodarowaniem jedzeniem. Projekt zakłada także opracowanie pomysłów na wykorzystanie nadwyżek jedzenia, które najczęściej marnuje się w domach.

Młodzież szkolna dowie się, że wyrzucanie jedzenia to nie tylko marnowanie pożywienia, ale również zasobów Ziemi i produkowanie śmieci, które często lądują w rzekach, jeziorach i na podwórkach.

Kontra urzędnika

Są projekty, które mimo zaangażowania mieszkańców, wciąż czekają na realizację.

Tak jest w Bielsku-Białej, m.in. z „Wybiegiem dla psów przy parku Włókniarzy". – W wydziale gospodarki miejskiej usłyszeliśmy, że nikt nie pomyślał o konserwatorze zabytków w momencie weryfikacji projektu. Dopiero na etapie przystąpienia do realizacji właśnie konserwator zabytku postawił wymóg montażu stylizowanego ogrodzenia, które znacząco podniosło koszt realizacji projektu. To kolejny, po amfiteatrze w Lipniku, projekt, który pokazuje, że urzędnicy z ratusza mają spore problemy z weryfikacją kosztów. Jak mieszkańcy mają się angażować w głosowanie nad projektami do budżetu obywatelskiego, skoro nie mają pewności, że zwycięskie projekty w terminie doczekają się realizacji? A na lipnicki projekt zagłosowała rekordowa liczba mieszkańców, bo ponad 6,5 tys. osób – mówi Tomasz Wawak z bielskiego stowarzyszenia Niezależni.BB.

Alternatywa dla tradycyjnego głosowania

Każda edycja budżetu obywatelskiego to cenne doświadczenie zarówno dla mieszkańców, jak i urzędników.

W Dąbrowie Górniczej zmieniono całkowicie schemat wyboru projektów do realizacji. – Dwa lata temu odeszliśmy od bezrefleksyjnego głosowania, teraz odbywają się dyskusje pod okiem animatora dzielnicy. Zaczynamy od diagnozy, próbujemy rozpoznać problemy i potrzeby mieszkańców, poznać słabe i mocne strony dzielnicy. Później jest zgłaszanie pomysłów – wyjaśnia Piotr Drygała, naczelnik wydziału organizacji pozarządowych i aktywności obywatelskiej Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej.

Na specjalnym formularzu każdy – niezależnie od wieku – może zgłosić pomysł. Potem następuje wstępna weryfikacja pomysłów, która dotyczy m.in. własności nieruchomości, ewentualnych miejskich planów inwestycyjnych wobec wskazanego miejsca. Następnie odbywają się dzielnicowe fora mieszkańców. W sumie od maja do września było 170 spotkań, po 2–6 w każdej dzielnicy.

Podczas moderowanych dyskusji, warsztatów wyłaniają się priorytetowe dla danego miejsca pomysły, które przekształcone zostają w projekt.

Tradycyjne głosowanie odbywa się tylko w tych dzielnicach, w których w toku dyskusji nie udało się wskazać zadań do realizacji

– Obserwujemy, jak zmieniają się relacje na linii mieszkańcy–urzędnicy. Dużo zmienia się też w urzędzie, konsultacje opierają się na rozmowach z mieszkańcami. Zmienia się kultura urzędnicza, mieszkańcy poznają procedury obowiązujące samorząd. Już się nie dziwią, dlaczego plac zabaw realizowany jest jesienią, a nie wiosną. W praktyce poznają machinę biurokratyczną, która wpływa na harmonogram prac – dodaje naczelnik.

Olsztynianie właśnie zdecydowali, jakie projekty będą realizowane w następnym roku. Wyniki głosowania będą znane za niecały miesiąc. Można było głosować za pośrednictwem Internetu (wpłynęło 15 tys. głosów), albo w jednym z 50 miejsc do głosowania. - Teraz czas na podliczenie głosów i będziemy wiedzieć, które propozycje cieszyły się największą popularnością - mówi prezydent Olsztyna, Piotr Grzymowicz.

Mieszkańcy wybierali spośród 111 projektów. Łącznie na realizację tych, które zgromadziły największą liczbę głosów jest 3,73 mln zł. W 2019 r. zrealizowane zostaną minimum 23 projekty osiedlowe oraz 4 projekty zintegrowane.

Odgórne regulacje budzą niepokój

Budżet obywatelski to przede wszystkim sposób uczenia demokracji w realnym działaniu – partycypowanie w całości przedsięwzięcia. – Zaangażowanie mieszkańca, projektowanie wspólnej przyszłości, konsultowanie, a potem wspólna realizacja i weryfikacja (tzw. ewaluacja) to podstawy nowoczesnej demokracji. Zasada włączenia społecznego na wszystkich etapach wymyślania, wdrażania i późniejszego podsumowywania każdego przedsięwzięcia przesuwa ośrodek decyzyjny w sprawach lokalnych z włodarzy miejskich na mieszkańców. Nareszcie! Drugą Szwajcarią w najbliższym czasie nie będziemy, ale pójście w stronę większej decyzyjności i odpowiedzialności ludzi za swoją małą ojczyznę to chyba jedyna droga rozwoju społeczeństwa obywatelskiego – podsumowuje Piotr Stec związany z Fundacją Mapa Obywatelska Kwidzyn.

Jego zdaniem budżet obywatelski powinien mieć minimum przepisów narzuconych odgórnie. – Można zapisać np. minimalny procent środków, jaki samorząd powinien przeznaczać w tym zakresie. Jak najwięcej rozwiązań powinno być wypracowywanych lokalnie, bo to powinna być lokalna decyzja, podjęta zgodnie z zasadą pomocniczości – dodaje Piotr Stec. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA