fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Rozwojowy skok dzięki Unii

Unia pomogła regionom w dokonaniu potężnego skoku rozwojowego.
shutterstock
Gdyby nie europejska polityka solidarności, polskie regiony wolniej nadrabiałyby dystans do bogatszych sąsiadów.

Wejście Polski do Unii Europejskiej miało kolosalne znaczenie dla regionów, bo Europa to wspólnota regionów – komentuje Elżbieta Polak, marszałek województwa lubuskiego. – Dziedzictwo komunizmu było naprawdę przytłaczające, bez pomocy zewnętrznej, bez potężnego wkładu Unii Europejskiej te zmiany, które dzisiaj wyraźnie dostrzegamy, nie byłyby możliwe – ocenia.

Gonimy unijny poziom

Te najbardziej dostrzegalne zmiany to przyspieszone tempo rozwoju gospodarczego, dzięki czemu udaje się nam nadrabiać dystans cywilizacyjnych do bardziej zamożnych krajów zachodnich. W całej Polsce poziom PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca (z uwzględnieniem siły nabywczej) sięga obecnie ok. 70 proc. średniej unijnej, a gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej 15 lat temu, było to ok. 50 proc. Tak szybkie nadganianie możliwe było m.in. dzięki otwarciu dla naszych firm wspólnego rynku, ale pomogły też fundusze pomocowe w ramach polityki spójności. To one bezpośrednio przyczyniły się do wzrostu naszej zamożności względem średniej unijnej o ok. 4 pkt proc.

Jakie tempo rozwoju

Przyspieszone tempo rozwoju widać także we wszystkich regionach Polski. Gdy wchodziliśmy do UE w 2004 r., aż 12 województw można było zaliczyć do bardzo biednych, gdzie PKB per capita nie przekraczał 50 proc. unijnej średniej. Dziś tylko trzy regiony (warmińsko-mazurski, podkarpacki i lubelski) nie przebiły 50-procentowego pułapu.

– Przez 15 lat naszego członkostwa w UE Wielkopolska starała się, najlepiej jak umiała, wykorzystać ten czas i udało się – zaznacza Marek Woźniak, marszałek Wielkopolski. – Jako region weszliśmy na wyższy poziom rozwoju. PKB na mieszkańca przekroczył 75 proc. w UE, co jeszcze 12–14 lat temu było niewyobrażalne. Co więcej, w tym czasie przyrost PKB na mieszkańca zwiększył się o 22–23 punkty procentowe. To trzeci przyrost w kraju – zaznacza Woźniak.

Co więcej, w okresie 2008–2014 Wielkopolska, wedle wyliczeń Eurostatu, znalazła się w gronie pięciu regionów w Europie, w których nastąpił największy wzrost gospodarczy. Z kolei Pomorze zalicza się do 25 najdynamiczniej rozwijających się regionów Unii Europejskiej.

– To efekt dobrze wydatkowanego wsparcia UE, jak również pracowitości i przedsiębiorczości mieszkańców województwa – mówi też Mieczysław Struk, marszałek Pomorza. – Wartość pomorskiego produktu regionalnego brutto wzrosła z 48 proc. unijnej średniej w 2004 r. do 67 proc. w 2017 r. To niemal 40-procentowy wzrost relatywnej zamożności mieszkańców województwa – podkreśla marszałek.

Fundusze pomogły

Dla mieszkańców mocno odczuwalne są też zmiany na rynku pracy. Marszałek Struk wylicza, że biorąc pod uwagę stopę zatrudnienia, Pomorskie awansowało o ponad 80 pozycji w europejskim rankingu regionów, a fundusze unijne przyczyniły się do wzrostu liczby pracujących o ok. 50 tys. osób. W Wielkopolsce w 2004 r. stopa bezrobocia wynosiła 17,2 proc., dziś – poniżej 3 proc.

W województwie warmińsko-mazurskim poziom bezrobocia przez ostatnich 15 lat spadł z 29,2 proc. do 10,4 proc. (na koniec 2018 r.). Sukcesywnie też wzrasta poziom zamożności – w 2017 r. było to 49 proc. średniej unijnej, natomiast w 2004 r. zaledwie 37 proc.

– W okresie 2004–2017 dystans między woj. warmińsko-mazurskim a Unią zmalał zatem o 12 punktów procentowych. Szacuje się, że blisko połowa luki rozwojowej, bo 5,6 punktu procentowego, została zniwelowana dzięki realizacji polityki spójności – wylicza Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego. – Oznacza to, że gdyby nie środki zainwestowane dzięki funduszom unijnym, wzrost w regionie byłby o połowę mniejszy – dodaje.

Duże różnice

Trzeba jednak przyznać, że nie wszystkie regiony gonią Unię w tym samym tempie. Proces ten zachodzi najszybciej na terenach już bardziej rozwiniętych, a wyraźnie wolniej tam, gdzie do zrobienia jest najwięcej. – Należy pamiętać, że w momencie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. regiony nie startowały z tej samej pozycji – wyjaśnia marszałek Brzezin.

Wielkie różnice widać było (i jest to zauważane do dziś) choćby w bazie produkcyjnej czy infrastrukturze transportowej, co decydowało o dostępności komunikacyjnej. – Środki z funduszy europejskich powinny być zatem kierowane przede wszystkim do słabiej rozwiniętych obszarów, w celu zapewnienia rozwoju zrównoważonego terytorialnie. Ponadto doganianie regionów bogatszych wymaga czasu. Nie wszystko przecież da się zrobić w ciągu kilku lat – dodaje Brzezin.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA