fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Park jeden, gatunków cała setka

W miejskich parkach żyją sójki - ale chyba żaden spacerowicz „w naturze” tak jej nie zobaczy.
Adobestock
Ptaki ciągną do miast i wypada wyciągnąć z tego wnioski. Ale jeśli dbamy bardziej o PR niż o ptaki, nic z tego nie wychodzi. Przykładem wieże dla jerzyków.

Gawron, sroka, kawka, szpak – to już każdy zna. Ale podczas spaceru w wielkomiejskim parku łatwo spotkać kwiczoła, ziębę, sójkę czy kosa.

„W chaszczach nad tak zwaną patelnią (plac przed stacją metra Centrum) co roku słychać trelowanie słowika (...) Wiosną słyszano tu śpiew ortolana, improwizacje łozówki i wrzaski trzciniaka. Od miesiąca siedzi w krzaku pokrzewka jarzębata. To pierwsza próba zimowania tego gatunku w Polsce" – pisze Stanisław Łubieński, autor zbioru opowiadań „Dwanaście srok za ogon", miłośnik ptaków, organizator wycieczek i warsztatów o tematyce ornitologicznej.

Wraz z innymi obserwatorami zidentyfikował w stołecznym Parku Szczęśliwickim ponad sto skrzydlatych gatunków.

Jerzyk nie chce, i już

Obecność ptaków w metropolii znaczą, rzecz jasna, nie tylko słowicze trele. Wdzięczność winniśmy choćby owadożernemu jerzykowi, którego sylwetkę (podobną do jaskółki) można dostrzec na miejskim niebie. Aby poprawić mu warunki lęgowe, b...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA