fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Porządek i obyczaje kontra interesy

Na terenie krakowskiego Starego Miasta usługi przewozowe może teraz wykonywać tylko 70 meleksów
shutterstock
Na Krupówkach w Zakopanem reklamy nie zasłaniają już całkowicie elewacji budynków. W Krakowie turystów wożą tylko nowe meleksy. Ale nie wszystkim nowe porządki się podobają.

Park kulturowy pozwala dbać o wygląd miasta. Wiele miejscowości korzysta więc z tej możliwości i powołuje je do życia. O swoje najbardziej cenne wizerunkowo rejony dbają w ten sposób m.in. Łódź, Kraków, Warszawa, Zakopane, Wrocław.

W Krakowie park obejmuje historyczne centrum miasta: obszar otoczony Plantami Krakowskimi wraz ze Wzgórzem Wawelskim i częścią Bulwaru Wisły. Na tym terenie każda firma może mieć tylko jeden szyld, musi on być umieszczony płasko na elewacji, na wysięgniku lub w witrynie lokalu. Szyld nie może mieć powierzchni większej niż metr kwadratowy, a te na wysięgnikach muszą być zawieszone na odpowiedniej wysokości.

Wprowadzono zakaz ograniczania tzw. przezierności przeszkleń, czyli zaklejania lub zamalowywania witryn i okien.

Ale w ubiegłym roku okazało się, że uchwała powołująca do życia park wymaga pilnej korekty i uzupełnienia.

Meleks z identyfikatorem

– Po Starym Mieście w sezonie turystycznym jeździło nawet ponad 300 meleksów wożących turystów. Tymczasem Stare Miasto to niewielki obszar, na którym ruch odbywa się przede wszystkim pieszo, meleksy w takiej liczbie zaczęły zagrażać bezpieczeństwu ludzi. Pojawił się problem, którego nie dało się w prosty sposób rozwiązać za pomocą znaków drogowych – tłumaczy Tomasz Przybyło z Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta w Krakowie.

Władze Krakowa zmieniły więc uchwałę w sprawie parku kulturowego. – Teraz uchwała przewiduje, że po Starym Mieście usługi przewozowe może wykonywać tylko 70 meleksów, które spełniają techniczne i wizualne wymogi miasta. Pojazdy mogą mieć maksymalnie pięć lat, określone wymiary, kolorystykę, wyposażenie oraz muszą posiadać zaświadczenie o sprawności technicznej – mówi Tomasz Przybyło.

W celu wyboru najlepszych pojazdów został zorganizowany konkurs. W jego wyniku wyłoniono 70 meleksów, które otrzymały identyfikatory uprawniające do przewozów po historycznym centrum Krakowa.

Taniec na rurze na starówce

Inny problem Krakowa to lokale nocne z tańcami erotycznymi. – Były bardzo widoczne. Miały okna podświetlane na agresywne kolory. Stali przed nimi promotorzy, nachalnie rozdający vouchery, ulotki, zaczepiający przechodniów.

Nowe przepisy zabraniają prowadzenia działalności usługowej o charakterze sprzecznym z moralnością publiczną w lokalu, w którym prowadzona jest działalność gastronomiczna, kulturalna lub rozrywkowa. Okien lokali na kondygnacjach powyżej parteru nie wolno podświetlać światłem innym niż białe. Obowiązuje również zakaz takiego powiadamiania o towarach, usługach lub imprezach, które polega na nagabywaniu.

– Osiągnęliśmy tyle, że znikły agresywnie podświetlane okna, a i promotorów jest mniej, odkąd jeden z nich został ukarany przez sąd grzywną – mówi Tomasz Przybyło. – Do ideału jednak daleko. Trudno jest bowiem udowodnić, że w lokalu nocnym łamane są przepisy uchwały. Urzędnicy miejscy nie mogą ich kontrolować pod tym względem, dlatego współpracujemy w tym zakresie m.in. z policją.

Podobne ograniczenia jak w Krakowie obowiązują też we Wrocławiu, Łodzi, Zakopanem.

W tym ostatnim mieście ochrona dotyczy słynnego zakopiańskiego deptaka, Krupówek. – Jeszcze kilka lat temu nie było widać elewacji budynków, bo szczelnie zasłaniały je reklamy. Teraz jest ich dużo mniej – podkreśla Anna Karpiel-Semberecka z Urzędu Miasta w Zakopanym. – Udało się też ujednolicić wygląd stoisk, na których sprzedawane są pamiątki i oscypki. Są teraz ładne i estetyczne, a sprzedawcy noszą regionalne stroje – dodaje Anna Karpiel-Semberecka.

Ze zmian zadowoleni są także we Wrocławiu. – Pozytywne zmiany w przestrzeni publicznej widać gołym okiem. Zniknęły nielegalne reklamy wielkoformatowe, billboardy, citylighty. Wymieniono wszystkie stare słupy ogłoszeniowe na nowe. Znacząco zmniejszyła się liczba bannerów i stojaków reklamowych. W wielu lokalach użytkowych przywrócono tradycyjną aranżację witryn. Z kilkunastu ścian usunięto graffiti, odmalowano słupy energetyczne, posadzono zieleń – wylicza Małgorzata Szafran z wrocławskiego ratusza.

We Wrocławiu pojawił się również problem z lokalami nocnymi. Miasto częściowo sobie z nim poradziło.

Stolica posiada Wilanowski Park Kulturowy. – Ochroną objęto przede wszystkim rezydencję królewską w Wilanowie wraz z Morysinem, sąsiednimi zespołami pałacowo-parkowymi w Ursynowie i Natolinie, kościół św. Katarzyny, park Gucin Gaj, Skarpę Służewiecką oraz chronione tereny doliny Wisły i Potoku Wilanowskiego – wylicza Bartosz Milczarczyk ze stołecznego ratusza.

W Łodzi park obejmuje główną ulicę miasta – Piotrkowską.

Łyżka dziegciu

Z utworzenia parku kulturowego nie są zadowolone firmy, które prowadzą działalność na terenie objętym ochroną. Podporządkowanie się zasadom obowiązującym na terenie parku jest kosztowne, czasami nawet muszą przenieść firmę w inne rejony miasta.

Dlatego wiele z nich skarży się do sądu administracyjnego i próbuje w ten sposób podważyć ważność uchwały w sprawie parku kulturowego. – W Krakowie nie obyło się bez protestów – przyznaje Tomasz Przybyło.

Właściciele meleksów zabiegali u wojewody, by zakwestionował uchwałę w trybie nadzorczym, nic jednak nie wskórali. Również sąd administracyjny odrzucił wszystkie skargi na uchwałę.

We Wrocławiu skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wniosła spółka prowadząca sex shop, ale przegrała. Niedawno klęskę poniósł właściciel kamienicy w tym mieście, który wynajmował lokal pod luksusowy bar oraz restaurację z „tańcami artystycznymi".

Zdaniem skarżącego zakaz prowadzenia działalności usługowej o charakterze erotycznym nijak się ma do ochrony zabytków w formie parku kulturowego. Oznacza to, że dla ochrony krajobrazu kulturowego obojętne jest, jaka działalność będzie prowadzona wewnątrz lokali w budynkach, zwłaszcza jeśli prowadzi się ją w sposób uniemożliwiający przechodniom i potencjalnym klientom obserwowanie prowadzonych pokazów bez wejścia do lokalu.

WSA nie podzielił jego opinii. Zdaniem sądu w uchwale w sprawie parku kulturowego chodzi nie tyle o utrzymanie w odpowiednim stanie konstrukcji i elewacji poszczególnych budynków, ile o stworzenie warunków, które w sposób optymalny chronią, a zarazem eksponują historycznie ukształtowaną przestrzeń.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA