W sądzie i urzędzie

Zezwolenie na wycinkę drzew na prywatnej posesji - zmiany od 2017 r.

123RF
Nie będą już potrzebne zezwolenia na wycinkę drzew na prywatnej posesji i znikną kary z tego tytułu.

Szykuje się prawdziwa rewolucja w wycince drzew. Od 1 stycznia 2017 r. znikną zezwolenia dotyczące prywatnych posesji.

Mniej formalności

Nowe zasady zawiera zmiana do ustawy o ochronie przyrody, która czeka jeszcze na podpis prezydenta.

Przewiduje ona, że właściciele prywatnych posesji będą zwolnieni z obowiązku uzyskania w urzędzie gminy (miasta) zgody na wycinkę drzew, jeżeli nie jest ona związana z działalnością gospodarczą. W innych wypadkach o zezwolenie trzeba będzie się starać, ale dopiero w odniesieniu do drzew, których obwód (mierzony na wysokości 130 cm) przekroczył metr. Chodzi więc o drzewa mające co najmniej kilkanaście lat.

Rada gminy będzie mogła określać w formie uchwały swoje zasady wycinki. Mają one uwzględniać kryteria określone w ustawie, czyli np. co do gatunku czy wieku drzewa albo celu usunięcia.

Obecnie o tym, czy właściciel działki musi mieć zezwolenie czy nie, decyduje obwód pnia na wysokości 5 cm. Zezwolenie nie jest potrzebne, jeżeli nie przekroczy on 25 cm. Obwód topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego i srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego nie może przekroczyć 35 cm.

Zmiany podobają się Markowi Olszewskiemu ze Związku Gmin Wiejskich RP.

– Z moich obserwacji wynika, że obowiązujące jeszcze przepisy są zbyt restrykcyjne. Zmiany były potrzebne – mówi. Nie boi się, że na prywatnych posesjach wszystko zostanie wycięte w pień.

– Właściciele dbają o swoje nieruchomości i wycinają tylko to, co jest niezbędne. Wiem, co mówię, wiele lat zajmowałem się wycinką – podkreśla.

Wysokie opłaty

Nie znikną też opłaty za wycinkę, gdy konieczne będą zezwolenia. Opłaty nadal będzie się wnosiło za wycinkę na cele gospodarcze. Zmienią się jednak zasady ich naliczania. Stawki mają ustalać gminy w formie uchwały. Dziś robi to minister środowiska w drodze rozporządzenia.

– Nowe przepisy przewidują, że maksymalna stawka opłaty ma wynieść 500 zł za każdy centymetr drzewa. To bardzo dużo. Opłata za drzewo o obwodzie metra wyniesie 50 tys. zł – mówi Ewa Olszowska-Dej, dyrektor Wydziału Kształtowania Środowiska w Urzędzie Miasta w Krakowie.

Choć po 1 stycznia gminy będą mogły ustalać stawki za wycinkę, nie oznacza to, że dopóki nie podejmą stosownej uchwały, nie mogą naliczać opłat na podstawie obowiązującego jeszcze rozporządzenia.

– Przepisy przejściowe nowelizacji pozwalają stosować stawki z rozporządzenia ministra. Nadal więc po 1 stycznia będą obowiązywały w wielu gminach – mówi dyrektor Ewa Olszowska-Dej. Dodaje jednak, że te urzędy, które chcą, mogą stosować stawkę 500 zł wprost z ustawy. Nie muszą się posiłkować rozporządzeniem.

Nowela przewiduje też, że jeśli zobowiązany do uzyskania zezwolenia wytnie drzewo bez zgody urzędu, zapłaci karę. Wyniesie ona dwukrotność opłaty za wycinkę.

czeka na podpis prezydenta

LICZBY

50 tys. zł - według nowych stawek wyniesie opłata za wycinkę drzewa o obwodzie 1 m

9,6 tys. zł - płaci się dziś za wycinkę z terenu zielonego świerka pospolitego o obwodzie 1 m

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL