fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Zakaz wstępu do sądu bez wezwania na rozprawę

Fotorzepa, Marian Zubrzycki MZub Marian Zubrzycki
W regulaminach bezpieczeństwa niektórych sądów zapisano, że do sądu może wejść tylko ten, kto dostał do niego wezwanie.

Każdy sąd ma swój regulamin bezpieczeństwa i porządku. W wielu pojawiają się zapisy antyobywatelskie.

– Sąd Okręgowy we Wrocławiu zamyka się na ludzi – informował niedawno Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Na dowód przytaczał zapis regulaminu bezpieczeństwa: do sądu wchodzić mogą wyłącznie osoby wezwane na rozprawy czy posiedzenia, a także te, które „wykażą potrzebę załatwienia innej ważnej sprawy". RPO wystąpił o uchylenie tego zapisu. Przypomniał prezesowi SO, że konstytucja nie wymaga od obywateli żadnych pozwoleń, aby mogli przyjść do sądu i zasiąść w ławach dla publiczności. Tak jak rzecznik chciał, przepis uchylono.

Czytaj także: Nie masz sprawy do załatwienia w sądzie, to nie wejdziesz

Zapytaliśmy sędziego Marka Poteralskiego, rzecznika wrocławskiego sądu, skąd pomysł na taki zapis.

Sąd jak forteca

– Był rzeczywiście niefortunnie sformułowany – przyznaje „Rz". Zastrzega jednak, że faktycznie nie ograniczał obywatelom dostępu do sądu.

Problem we Wrocławiu został rozwiązany. Jak jednak sprawdziliśmy, w regulaminach bezpieczeństwa i porządku innych sądów też ogranicza się dostęp obywateli.

Przykład? Regulamin bezpieczeństwa sądu w budynku Sądu Rejonowego w Rzeszowie z 1 marca 2017 r. Paragraf 3 brzmi: „Na teren SR w Rzeszowie mogą wchodzić osoby wezwane przez sąd, a także osoby, które wykażą potrzebę wejścia. Osoby uprawnione do przebywania w sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego określonego na wezwaniu czy zawiadomieniu lub miejsca, które uzasadniło potrzebę wejścia na jego teren". Srodtytul: Sala dla wezwanych

Podobnie petentów traktuje Sąd Okręgowy w Siedlcach.

W paragrafie 2 zapisano: „Do sądu mogą wchodzić osoby wezwane, strony, uczestnicy postępowań, posiadający odpowiednie wezwania lub zawiadomienia, a także inne osoby, które wykażą potrzebę wejścia".

Nie dla mediów pod Wawelem

Dagmara Pawelczyk-Woicka, prezes Sądu Okręgowego w Krakowie, 18 kwietnia 2018 r. wydała zarządzenie, którym ograniczyła dostęp dziennikarzy do sądu. Jeśli wnoszą na teren sądu kamery czy inne urządzenia rejestrujące dźwięk lub obraz, muszą dokładnie wytłumaczyć, po co się w sądzie znaleźli. Ankietę, zgodnie z zarządzeniem prezes, wypełniają w obecności funkcjonariusza policji. Fotografować czy nagrywać nie wolno okolic kas w sądzie ani okolic gabinetu samej prezes i jej zastępców czy dyrektora sądu. Kolejna zasada: wszelkie wywiady i rozmowy z dziennikarzami mają być aprobowane przez nową prezes. Ten fragment zarządzenia wzbudził zastrzeżenia RPO. Jego zdaniem jest wprost sprzeczny z konstytucją i prawem prasowym.

Zgodnie z zarządzeniem prezes SO dialog z mediami odbywać się może jedynie w dwóch miejscach: to korytarz między pawilonami A i B albo parter sądu. W zarządzeniu nakazano też pracownikom pilnowanie przestrzegania zasad i informowanie o każdym ich złamaniu. Sędzia Leszek Mazur z SO w Krakowie nie rozumie, dlaczego na drzwiach wielu sal rozpraw pojawiły się naklejki z informacją „zakaz nagrywania".

– Jak się to ma do jawności postępowania? – zastanawia się.

Na zarządzenie zareagowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka i RPO. Rzecznik żąda od nowej prezes uchylenia jednego z paragrafów zarządzenia, który według niego narusza zarówno konstytucję, jak i prawo prasowe. A działania pani prezes mogą być, według RPO, uznane za próbę tłumienia krytyki prasowej, wolności prasy i wolności wypowiedzi, gwarantowanych w konstytucji.

W odpowiedzi prezes SO stwierdziła, iż budynkiem sądu zarządza dyrektor, „którego obowiązkiem jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania wszystkich pięciu sądów, czyli przede wszystkim sprawowania wymiaru sprawiedliwości".

OPINIA

Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska

Prowadzimy obywatelski monitoring sądów i tylko kilkakrotnie zdarzyło nam się, żeby naszego wolontariusza nie wpuszczono do budynku sądu. Najczęściej przyczyną był brak świadomości pracowników ochrony, że rozprawy w Polsce są z zasady jawne i może w nich brać udział każda osoba dorosła, bez konieczności uzyskiwania jakiejkolwiek zgody. Po latach zwracania sądom uwagi na ten problem w zasadzie nigdzie się to już nie zdarza. Jawność postępowania sądowego i udział publiczności służą nie tylko kontroli władzy sądowniczej. To także okazja dla obywateli do edukacji, kształtowania kultury prawnej i budowania zaufania do sądów. Dlatego regulaminy nie powinny sugerować, że do sądu musimy zostać wezwani. Zamiast tego powinny nas zachęcać do korzystania z naszego prawa do udziału w rozprawach jako publiczności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA