fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Marcin Szymański: coraz więcej korzystnych wyroków dla frankowiczów

Marcin Szymański
materiały prasowe
Marcin Szymański adwokat, partner w kancelarii Drzewiecki, Tomaszek

Rz: Wygrali państwo kolejną tzw. sprawę frankową w pierwszej instancji. Sąd orzekł, że umowa kredytu wiąże dalej, jednak bez abuzywnej klazuli waloryzacyjnej. Podobna sprawa wkrótce ma być rozpatrywana przez sąd apelacyjny. Czy widać zmianę w linii orzeczniczej?

Marcin Szymański: Rzeczywiście sąd podzielił w tej sprawie nasze argumenty. Wyroków korzystnych dla konsumentów jest coraz więcej. Myślę też, że utrwala się linia, zgodnie z którą w przypadku tzw. kredytów indeksowanych, tj. takich, w których kwota kredytu określona jest w wysokości nominalnej w złotych, konsekwencją stwierdzenia nieuczciwego charakteru klauzuli waloryzacyjnej jest dalsze związanie stron umową, jednak bez tej klazuli. Tak jak wskazywał wielokrotnie w swym orzecznictwie Trybunał Sprawiedliwości UE, umowa nie podlega w takim przypadku żadnym zmianom, poza wyeliminowaniem z jej treści nieuczciwego postanowienia.

Marek Niechciał, prezes UOKiK, chce, by w sądach powstały wydziały finansowe. Czy to dobry pomysł?

Zbyt mało znam szczegółów pomysłu pana prezesa Niechciała, aby móc się kategorycznie wypowiedzieć. Jeżeli chodziłoby o utworzenie specjalnych wydziałów sądów, które zajmowałyby się wyłącznie sporami na tle umów kredytu i ubezpieczenia, to takie kryterium wyodrębnienia spraw nie wydaje się najszczęśliwiej dobrane. Jeśli natomiast chodziłoby o stworzenie wydziałów wyspecjalizowanych w rozpoznawaniu spraw dotyczących praw konsumentów, a w szczególności przygotowanych do rozpoznawania spraw w postępowaniu grupowym, pomysł taki byłby godny uwagi. Poziom poszanowania praw konsumentów jest w Polsce niski. Być może utworzenie wyspecjalizowanych wydziałów do spraw konsumenckich przyniosłoby poprawę sytuacji, zwłaszcza gdyby pomogły one uczynić z pozwów zbiorowych sprawny instrument ochrony praw konsumenta.

Zgadza się więc pan z prezesem Kaczyńskim, że frankowicze powinni wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć walczyć w sądach.

W tej konkretnej sprawie zgadzam się z prezesem Kaczyńskim. Spór przed sądem wymaga, co prawda, większego wysiłku niż skorzystanie z rozwiązań ustawowych, na które frankowicze czekają, ale przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych są bardziej korzystne dla konsumentów niż rozwiązania planowanej ustawy.

Możliwe jest ustawowe rozwiązanie problemu frankowiczów?

Są to w zasadzie dwa problemy, które nakładają się na siebie. Pierwszy z nich to problem abuzywnych klauzul waloryzacyjnych umożliwiających bankowi dowolne wyznaczanie kursu waluty waloryzacji, a do tego zawierających „ukrytą prowizję" w postaci spreadu. Spread to wynagrodzenie za usługę wymiany waluty, a przy stosowaniu klauzuli waloryzacyjnej do wymiany waluty pomiędzy kredytobiorcą a bankiem nie dochodzi, obciążanie konsumenta spreadem jest zatem nieuczciwe. Rozwiązanie tego problemu znajduje się w przepisach kodeksu cywilnego o klauzulach abuzywnych i tym powinny zająć się sądy cywilne.

Drugi problem to sprawa dysproporcji wartości świadczeń stron umowy kredytowej, do której doszło na skutek nadzwyczajnego wzrostu kursu franka. Wzrost kursu CHF spowodował, że wartość świadczenia, które kredytobiorca zobowiązany jest spełniać na rzecz banku, znacząco wzrosła, gdy tymczasem wartość świadczenia, które spełnił bank, pozostała bez zmian. Kredytobiorcy zobowiązani są zwracać do banku blisko dwa razy wyższą kwotę, niż otrzymali od banku, nie wspominając o odsetkach. Wszystkie negatywne skutki wzrostu kursu CHF spadły wyłącznie na konsumentów, co jest rażąco niesprawiedliwe. Ta sytuacja zasługuje na interwencję ustawodawcy, który doprowadziłby do przywrócenia równej wartości świadczeń stron i sprawiedliwego rozłożenia kosztów spowodowanych aprecjacją franka.

Czy zatem jest sens procedowania nad prezydenckim projektem, który do Sejmu trafił w sierpniu, w październiku odbyło się jego drugie czytanie, a teraz wciąż czeka na drugie?

Ja takiego sensu nie widzę. Ta ustawa nie dotyka istoty problemu. Ona odnosi się wyłącznie do spreadu, wbudowanego do klauzul waloryzacyjnych stosowanych przez banki, a co gorsza, sankcjonuje stosowanie spreadu do pewnej wysokości. Tymczasem stosowanie spreadu w klauzulach waloryzacyjnych jest jedynie jedną nie najważniejszą przyczyną, dla których są one abuzywne. Ocena stosowanych przez banki klauzul waloryzacyjnych w świetle zasad obrotu konsumenckiego powinna należeć do sądów cywilnych.

Ustawodawca powinien raczej zająć się sprawiedliwym rozłożeniem pomiędzy banki i kredytobiorców kosztów spowodowanych nadzwyczajnym wzrostem wartości CHF. Zwrot części spreadu nie rozwiązuje podstawowego problemu frankowiczów, jakim jest rażąca dysproporcja wartości świadczeń stron umowy kredytu.

Ustawodawca więc powinien rozpocząć poszukiwania sprawiedliwego kursu?

Jeżeli chce wyrównać dysproporcje w świadczeniach obu stron, to tak. Nie musi to być kurs z dnia zaciągnięcia kredytu. Byłoby to równoznaczne z zaniechaniem waloryzacji kredytu, co jest uzasadnione wówczas, gdy klauzula waloryzacyjna jest abuzywna. W przypadku jednak uczciwych klauzul waloryzacyjnych należałoby zmierzać do proporcjonalnego rozłożenia pomiędzy stronami kosztów wzrostu kursu waluty. Kredytobiorca mający w umowie abuzywną klauzulę waloryzacyjną miałby wybór, czy decyduje się na rozwiązanie ustawowe, czy chce walczyć o więcej w sądzie.

Co można wygrać w sądzie?

Skutki zastosowania takich klauzul są nieco odmienne dla tzw. kredytów indeksowanych i denominowanych. W kredytach indeksowanych kwota kredytu podana jest w złotych, natomiast waloryzowana jest względem waluty kwota, którą kredytobiorca ma zwrócić – raty spłaty kredytu. Ustalenie przez sąd, że zawarta w takiej umowie kredytu klauzula waloryzacyjna jest abuzywna, oznacza brak podstaw waloryzacji kredytu od chwili zawarcia umowy. Bank zobowiązany jest zwrócić kredytobiorcy nadpłacone raty spłaty kredytu. Oprocentowanie pozostaje bez zmian. Arytmetycznie daje to taki sam skutek jak stosowanie do wszystkich przeliczeń tego samego kursu CHF z dnia wypłaty kredytu.

W przypadku kredytów denominowanych suma, którą bank oddaje do dyspozycji kredytobiorcy, wyrażona jest jako równowartość w złotych określonej ilości franków. W tym przypadku jeśli w umowie nie wskazano precyzyjnego sposobu ustalania kursu franka, według którego obliczana jest kwota kredytu, cała umowa jest nieważna.

Jak długo trwa sprawa w sądzie?

To zależy od rodzaju postępowania: grupowe trwają dłużej niż indywidualne. Idąc samodzielnie do sądu, trzeba liczyć, że procedura przed sądem pierwszej instancji potrwa od 7 miesięcy do 1,5 roku, a następnie na rozprawę przed sądem drugiej instancji przyjdzie poczekać od pół roku do 1,5 roku.

Czy dużo jest umów bez klauzul niedozwolonych? Według danych Biura Informacji Kredytowej ok. 899 tys. Polaków spłaca 529 tys. kredytów mieszkaniowych w CHF (często są one zaciągane przez dwie osoby)?

Jeśli mówimy o nieuczciwych klauzulach waloryzacyjnych, to w ciągu trzech lat napotkałem jedną umowę kredytu, w której klauzula waloryzacyjną w której bank nie zastrzegł sobie uprawnienia do wyznaczania kursu waluty waloryzacji, a w tym czasie analizowałem w sumie kilka tysięcy umów. Na tej podstawie mogę wnioskować, że odsetek takich umów jest niewielki. To była umowa z 2003 lub 2004 r. Od 2006 r. większość banków zaczęła stosować klauzule pozwalające im wyznaczać kurs waluty waloryzacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA