VAT

VAT: wstęp na dmuchany plac zabaw czy trampolinę bez paragonu

Adobe Stock
Przedsiębiorca, który udostępnia dmuchane urządzenia podczas doraźnych imprez plenerowych, m.in. festynów czy pikników, nie musi rejestrować sprzedaży biletów na kasie fiskalnej.

Ustawodawca nie ustaje w wysiłkach, żeby coraz więcej przedsiębiorców musiało zaopatrzyć się w kasy fiskalne. Lista tego, co trzeba „nabijać" na kasę, jest coraz dłuższa, a do tego urzędnicy skarbówki czasami dopatrują się tego obowiązku nawet tam, gdzie go nie ma. Potwierdza to sprawa, którą na korzyść podatnika przesądził ostatnio Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie.

W sprawie chodziło o tzw. dmuchańce. We wniosku o interpretację podatnik wyjaśnił, że prowadzi jednoosobową firmę. Jej oferta w przeważającej mierze sprowadza się do udostępniania urządzeń dmuchanych i do rywalizacji podczas imprez doraźnych, takich jak festyny, pikniki czy targi. Przedsiębiorca wskazał, że podczas imprez rozkładane są dmuchane zjeżdżalnie i różnego rodzaju place zabaw oraz inne sprzęty, m.in. siłomierz, symulator rodeo czy trampolina. Za wstęp na nie uczestnicy imprez płacą ustaloną cenę, tj. za możliwość skorzystania z danego urządzenia lub korzystanie z niego w odpowiednim przedziale czasowym.

Czytaj też:

Flisacy i dorożkarze powiozą turystów z kasą fiskalną

Kasa fiskalna nie musi być obowiązkowa, gdy klient nie płaci gotówką

Z wniosku wynikało, że ilość atrakcji jest uzależniona od faktycznego miejsca. Podatnik sam nie posiada stałego terenu, na którym udostępnia atrakcje. Zazwyczaj każda osoba może wejść na teren, na którym wystawione są urządzenia. A opłatę wnoszą tylko ci, którzy chcą skorzystać z danej atrakcji.

Podatnik zapytał, czy oferując wstęp na takie atrakcje, powinien mieć kasę fiskalną i wydawać paragony. Sam był przekonany, że jego usługi nie stanowią „usług wstępu do wesołych miasteczek, parków rozrywki, na dyskoteki, sale taneczne". Podkreślał, że nie prowadzi ani parku rozrywki, ani wesołego miasteczka, ani oczywiście dyskoteki czy też sali tanecznej. W konsekwencji uważał, że to, czym się zajmuje, nie jest wyłączone ze zwolnienia z obowiązku posiadania kasy fiskalnej.

Inaczej sprawę widział jednak fiskus. Uznał, że mobilne dmuchańce i inne atrakcje podczas imprez plenerowych to już park rozrywki. Urzędnicy tłumaczyli, że park to duży ogród z alejkami i ścieżkami spacerowymi, jak również teren, na którym zgromadzony jest sprzęt. „Wesołe miasteczko" to teren z urządzeniami rozrywkowymi, takimi jak karuzele, strzelnice, kolejki, a „rozrywka" to coś, co służy odprężeniu, wypoczynkowi. W ten sposób samodzielnie zdefiniował „park rozrywki" jako miejsce zarówno otwarte, jak i zamknięte, które służy jego klientom do odprężenia się, zabawy, wypoczynku, rozrywki.

Takiej wykładni prawa podatkowego nie potwierdził jednak szczeciński WSA. Jego zdaniem sam fakt udostępniania przez skarżącego opisanych we wniosku urządzeń za opłatą gotówkową wnoszoną przez osoby zainteresowane nie przesądza o tym, że świadczy on usługi sprzedaży biletów wstępu do parku rozrywki. WSA nie zgodził się, że to, co robi przedsiębiorca, odpowiada definicji parku rozrywki.

Sąd zauważył, że sporna działalność nie jest wykonywana w miejscu zdefiniowanym przez fiskusa jako „park". Ponadto udostępniany sprzęt nie wpisuje się w pojęcie „wesołe miasteczko", które jest definiowane jako teren z urządzeniami rozrywkowymi, jak karuzele, strzelnice, kolejki. WSA nie kwestionował przy tym, że zapewne jest to przykładowe wyliczenie, ale jego zdaniem charakter tych urządzeń nie pozwala na stawianie ich w jednym szeregu z dmuchanymi urządzeniami udostępnianymi przez skarżącego.

Nie bez znaczenia dla sprawy okazało się to, że pojęcie „parku rozrywki" zostało zdefiniowane w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie określenia rodzajów przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko.

Wynika z niego, że „parki rozrywki" rozumiane są jako obiekty przeznaczone do prowadzenia działalności gospodarczej związanej z rozrywką lub rekreacją. Przy czym WSA zwrócił uwagę, że obok nich ustawodawca wymienił pola golfowe, stadiony i tory wyścigowe, wraz z towarzyszącą im infrastrukturą. To wskazuje, że chodzi o działalność o określonej skali, zarówno co do zajmowanego terenu, jak i wykorzystywanych urządzeń i towarzyszącej jej infrastrukturze. Zdaniem sądu nie sposób uznać, aby działalność skarżącego mogła tak jak „park rozrywki" oddziaływać w znaczący sposób na środowisko.

Tym samym WSA stwierdził, że działalności polegającej na świadczeniu usług w zakresie udostępniania urządzeń dmuchanych i do rywalizacji podczas doraźnych imprez plenerowych, takich jak festyny, pikniki czy targi, nie można uznać za prowadzenie „parku rozrywki". Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Sz 625/18

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL