fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Split payment: łatwiej wydać pieniądze z konta VAT

Adobe Stock
Split payment: można przeznaczyć środki z rachunku pilnowanego przez fiskusa także na podatek dochodowy i składki.

Przedsiębiorcy się obawiają, że wprowadzenie obowiązkowego w niektórych branżach split payment spowoduje zamrożenie pieniędzy na VAT-owskich kontach i problemy z płynnością finansową. Blokady środków łatwiej jednak uniknąć, bo firmy mają już większe możliwości dysponowania nimi.

Przypomnijmy, że od 1 listopada split payment (podzielona płatność) jest obowiązkowy przy rozliczaniu transakcji powyżej 15 tys. zł dotyczących towarów bądź usług wymienionych w załączniku nr 15 do ustawy o VAT, np. elektroniki czy robót budowlanych. Wcześniej, od 1 lipca 2018 r., był dobrowolny. Podzielona płatność polega na tym, że nabywca kwotę netto przelewa na zwykły rachunek sprzedawcy, a VAT na specjalne konto. I na tym specjalnym koncie pieniądze są blokowane.

Większe możliwości manewru

– Do tej pory przedsiębiorcy mieli niewiele możliwości ich wykorzystania. Przede wszystkim służyły do zapłaty własnego VAT albo podatku z faktur otrzymanych od kontrahentów – tłumaczy Joanna Rudzka, doradca podatkowy, właścicielka kancelarii doradztwa podatkowego. – Od 1 listopada tych możliwości jest więcej. Firma może przeznaczyć pieniądze z rachunku VAT także na zapłatę podatku dochodowego (PIT lub CIT), składek ZUS czy akcyzy.

Co zrobić, jeśli mimo tych możliwości VAT zostanie na specjalnym koncie? Wystąpić do urzędu skarbowego o przelanie pieniędzy na zwykły rachunek. Na postanowienie o odblokowaniu środków fiskus ma 60 dni.

Zatroszcz się sam

W pierwszych miesiącach (Ministerstwo Finansów nie podało nam aktualnych danych) stosowania dobrowolnego split payment średni okres oczekiwania na zgodę urzędu skarbowego wynosił 35 dni.

Janusz Menkina, właściciel biura rachunkowego, mówi, że trzeba do tego doliczyć czas na dodatkowe formalności. Opisuje przypadek swojego klienta, który czekał na zgodę fiskusa 43 dni. Samo wyrażenie zgody nie kończy jednak całej procedury. Urząd wysyła najpierw postanowienie do wnioskodawcy, a następnie czeka jeszcze na zwrotne potwierdzenie doręczenia. Dopiero po jego otrzymaniu urzędnicy o wyrażonej zgodzie zawiadamiają bank. Przedsiębiorca musiał czekać na uwolnienie środków kolejne kilka dni. – Wychodzi na to, że podatnicy, którym zależy na czasie, powinni osobiście odbierać postanowienie o uwolnienie środków – podsumowuje Janusz Menkina.

Czytaj także:

O problemach związanych z wprowadzeniem obowiązkowej podzielonej płatności pisaliśmy na naszych łamach już wiele razy (m.in. w „Rzeczpospolitej" z 6 listopada). Czytelnicy ciągle zgłaszają nowe.

– Wśród przedsiębiorców jest spore zamieszanie. Nie wiedzą, które transakcje są objęte obowiązkowym split payment, mają wątpliwości, jak oznaczyć faktury – mówi Joanna Rudzka. Wróży, że chaos będzie przynajmniej do końca roku. – Przydałyby się oficjalne objaśnienia nowych przepisów, które zapowiada już od dawna Ministerstwo Finansów – podsumowuje ekspertka.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Paweł Fałkowski, doradca podatkowy, partner w ALTO

Wprowadzony 1 lipca 2018 r. split payment był dobrowolny i rozprzestrzeniał się powoli. Stosowały go głównie spółki Skarbu Państwa i ich bezpośredni kontrahenci. Teraz sytuacja się zmieni. Od 1 listopada split paymentem zostały bowiem objęte całe branże. Nie dziwię się więc, że niektóre firmy obawiają się pogorszenia płynności finansowej. Ale nowe możliwości wykorzystywania środków zgromadzonych na koncie VAT powinny te obawy zmniejszyć. Pamiętajmy też, że pieniądze, które trafiają na konto kontrolowane przez fiskusa, to VAT, który i tak trzeba odprowadzić do urzędu. Firmy chętnie się nim kredytowały, przeznaczając np. na wynagrodzenia pracowników. Przy split payment jest to niemożliwe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA