fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Zdzisław Modzelewski: W nowym JPK dostrzegam tylko minusy

AdobeStock
Trudno wskazać zalety połączenia pliku JPK z deklaracją VAT. Przepisy są niejasne, wprowadzają uznaniowe kary, a wymagane od firm nowe dane nie mają uzasadnienia – mówi Zdzisław Modzelewski, partner GWW Tax.

Połączenie JPK z deklaracją VAT miało uprościć rozliczenia. Jak jest w rzeczywistości?

ZDZISŁAW MODZELEWSKI: Od października podatnicy będą składać jeden dokument, zawierający część deklaracyjną i ewidencyjną, zamiast deklaracji i osobnego pliku JPK_VAT. Jedynym plusem, jaki w tym dostrzegam, jest możliwość otrzymania jednego UPO zamiast dwóch obecnie.

Trudno wskazać więcej zalet. Nowy JPK_VAT wprowadza ogromne i w dużym stopniu niepotrzebne komplikacje. Przedsiębiorcy będą podawać w części ewidencyjnej ponad 30 nowych dodatkowych danych: grupowanie towarów i usług (kody GTU), oznaczenia rodzaju transakcji i oznaczenia dowodów sprzedaży. To ogromna zmiana, wymagająca przeszkolenia pracowników i wdrożenia odpowiednich procedur. Konieczne jest też przystosowanie systemów informatycznych i księgowych, co oznacza duże koszty.

Ale przecież celem jest uszczelnienie VAT i uzyskanie dodatkowych danych do analiz dla administracji skarbowej.

Sęk w tym, że większość tych danych nie ma żadnego znaczenia dla prawidłowego rozliczenia VAT, a te dane, które mają znaczenie zbierane są już dziś. Pytanie tylko, czy Ministerstwo Finansów zbudowało właściwe narzędzia do ich analizy. Dodanie oznaczenia GTU niewiele tu zmieni.

Czytaj także:

JPK_VAT: firmy czeka podwyżka cen za usługi rachunkowe

Zmiany w JPK_VAT od 1 października 2020 r.: jakie konsekwencje popełnienia błędu

Wyjaśnijmy, jakie nowe informacje będą podawać podatnicy.

Najwięcej kontrowersji wzbudza katalog kodów GTU, zawierający 13 pozycji tzw. towarów i usług wrażliwych, jak m.in. dostawa napojów alkoholowych, paliw, tytoniu, elektroniki czy świadczenie usług niematerialnych (np. doradczych czy marketingowych).

Ze stosowaniem tych kodów wiążą się dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze, ogrom dodatkowej pracy i wątpliwości interpretacyjnych, zwłaszcza w dużych firmach, które mają w JPK tysiące pozycji. Podatnicy będą musieli uwzględniać przy tym różne przepisy i klasyfikacje, jak np. Polska Klasyfikacja Wyrobów i Usług (PKWiU), Nomenklatura Scalona (CN), załącznik nr 15 do ustawy o VAT, ustawa akcyzowa czy prawo farmaceutyczne.

Po drugie, większość z tych informacji nie dotyczy rozliczenia VAT. Przykładem jest raportowanie dostawy leków i wyrobów medycznych. Być może celem jest wykrywanie nielegalnego wywozu leków za granicę i walka z tzw. mafią lekową.

Jednak w JPK minister finansów nie miał prawa ich żądać, gdyż delegacja pozwala mu żądać wyłącznie danych na potrzeby podatku VAT. Żądanie innych informacji jest ewidentnym przekroczeniem delegacji ustawowej, a także naruszeniem konstytucji, nie mówiąc o naruszeniu dyrektywy VAT.

Ustawa o VAT wprowadza jednocześnie nową karę 500 zł za każdy błąd. Czy będzie nakładana za pomyłki lub brak GTU?

Nowa sankcja, nazywana już potocznie „programem 500-", daje urzędnikom duże pole do uznaniowości. Stanowi, że naczelnik urzędu skarbowego może nałożyć karę pieniężną za każdy błąd w ewidencji, który uniemożliwia przeprowadzenie weryfikacji prawidłowości transakcji. Najpierw jednak wezwie podatnika do skorygowania ewidencji.

Przepis budzi uzasadnione obawy, bo przy tak dużej liczbie danych nietrudno o pomyłkę.

Ministerstwo Finansów unika dotychczas odpowiedzi na pytanie, co należy rozumieć przez „błąd uniemożliwiający weryfikację prawidłowości transakcji". W mojej opinii nie ma podstaw, by nakładać na podatników kary za brak GTU lub pomyłki w tym zakresie. Nawet jeśli w niektórych przypadkach taki błąd utrudniłby skarbówce weryfikację transakcji, to na pewno jej nie uniemożliwia.

Podstawą do ukarania może być natomiast brak lub błędne podanie numerów NIP lub numerów faktur, szczególnie krajowych, bo ma to znaczenie przy prowadzeniu kontroli krzyżowych u kontrahentów.

Na kogo będą nakładane kary?

Co do zasady sankcja 500 zł dotyczyć będzie dużych firm. Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą będą karane na podstawie kodeksu karnego skarbowego. Sankcji 500 zł nie stosuje się bowiem do osób, które za ten sam czyn ponoszą odpowiedzialność za wykroczenie lub przestępstwo skarbowe.

Co z oznaczeniem MPP? Czy można je stosować do faktur, których kwota brutto nie przekracza 15 tys. zł.

W nowym JPK przedsiębiorcy muszą oznaczać rodzaj transakcji, jak np. sprzedaż wysyłkowa (SW) czy mechanizm podzielonej płatności (MPP). Problem polega na tym, że stanowisko ministerstwa dotyczące split payment jest niespójne ze stanowiskiem w zakresie nowego JPK_VAT.

W wyjaśnieniach dotyczących mechanizmu podzielonej płatności Ministerstwo Finansów twierdziło, że podatnik może umieścić na fakturze adnotację MPP, nawet jeśli wartość brutto tej faktury nie przekracza 15 tys. zł.

Inaczej jest w JPK. Nawet jeśli podatnik z ostrożności oznacza fakturę symbolem MPP, mimo iż nie ma takiego obowiązku (np. wartość brutto faktury nie przekracza 15 tys. zł), to nie stosuje oznaczenia MPP w nowym JPK_VAT. Dla przedsiębiorcy oznacza to realny kłopot, bo musi teraz ze wszystkich wystawionych lub otrzymanych faktur oznaczonych MPP wybrać te, które rzeczywiście są objęte tym mechanizmem.

Czy zastosowanie MPP „na wyrost" może być uznane za błąd podlegający sankcji 500 zł?

Moim zdaniem, nie powinno. Nie jest to błąd, który uniemożliwia weryfikację rozliczenia.

Kary mają być nakładane fakultatywnie. Czego można się spodziewać?

Na podstawie dotychczasowej praktyki organów podatkowych i dużych potrzeb finansowych budżetu można stwierdzić, że skoro ustawa daje taką możliwość, to kary będą nakładane i pewnie nawet na wyrost. Głównie po to, aby po raz kolejny zastraszyć podatników i zmusić do dostarczania żądanych danych.

Tego obawiają się nie tylko przedsiębiorcy, ale i ich księgowi. Tłumaczą, że dotychczas wielu klientów błędnie opisywało faktury. W jaki sposób biuro rachunkowe może się zabezpieczyć przed odpowiedzialnością za błędy klientów?

Należy podkreślić, że ustawa o VAT przewiduje karę dla podatnika, a nie dla biura rachunkowego. Księgowy nie ma informacji, czy w danej sytuacji zastosować konkretne oznaczenie, jeśli nie poinformuje go o tym klient. Przykładowo skąd ma wiedzieć, że transakcja dotyczy przedsiębiorców powiązanych i należy ją oznaczyć symbolem TP.

Zawsze jednak możliwe są spory w tym zakresie. Dlatego biura księgowe powinny zawrzeć w umowach odpowiednie klauzule, iż odpowiedzialność za oznaczenie transakcji spoczywa na podatniku i to on ponosi konsekwencję ewentualnych błędów.

Co w sytuacji, gdy błędy wyjdą na jaw w późniejszym okresie, np. w trakcie kontroli?

Nie ma znaczenia, w jaki sposób i urząd się o nich dowie. Zakładam, że narzędzia informatyczne fiskusa wychwycą nieprawidłowości automatycznie, w jakimś czasie po złożeniu pliku. Jeśli jednak stałoby się to w trakcie późniejszej kontroli, procedura pozostaje taka sama. Podatnik będzie miał 14 dni na korektę lub na wyjaśnienie, że nie doszło do pomyłki. Dopiero jeśli tego nie zrobi lub zrobi błędnie, naczelnik urzędu skarbowego mógłby nałożyć karę.

Co z fakturami uproszczonymi?

To kolejny problem. Ministerstwo Finansów uznaje, że fakturami uproszczonymi są paragony o wartości do 450 zł, zawierające NIP nabywcy. Nabywca może odliczyć VAT z takiego paragonu. Według ministerstwa sprzedawca nie może już wystawić do nich „zwykłej" faktury, co oznacza trudności w raportowaniu, bo programy finansowo- -księgowe nie pobierają automatycznie takich danych. Dla sprzedawców oznacza to konieczność ręcznego wpisywania danych z paragonów do ewidencji sprzedaży i dodatkowo oznaczania ich odpowiednimi kodami jak „zwykłe" faktury.

Ta sama kwestia odnosi się do innych faktur uproszczonych, czyli np. paragonów za przejazdy po autostradach i biletów na przejazdy kolejowe i autobusowe na odległość powyżej 50 kilometrów. Sama możliwość wykorzystania faktur uproszczonych jest dobra, ale nie dla potrzeb JPK, w którym generują one mnóstwo problemów.

MF w rozporządzeniu wyłączyło faktury uproszczone z ewidencji VAT do końca 2020 r., jednak nie jest to rozwiązanie, a tylko odsunięcie problemu w czasie.

Przepisy wchodzą w życie już 1 października. Jak ocenia pan przygotowanie firm?

Przedsiębiorcy intensywnie pracują nad wdrożeniem nowych przepisów i w znacznej części już są przygotowani informatycznie. Zobaczymy, jak zadziałają procedury oznaczania transakcji właściwymi kodami. Oczywiście obawiają się sankcji.

Teoretycznie mają jeszcze trochę czasu. Pierwsze pliki na nowych zasadach będą składać za październik do 25 listopada.

Czasu nie mają już tak dużo. W określonych sytuacjach nowe oznaczenia w ewidencji, np. GTU czy MPP, mogą dotyczyć faktur sprzed października. Będzie tak np. wówczas, gdy faktura za towary czy usługi objęte GTU została wystawiona we wrześniu, a obowiązek podatkowy powstanie w październiku (w dacie sprzedaży). Sprzedawca musi ująć taką transakcję w rejestrze VAT za październik i zastosować nowe oznaczenia w JPK składanym za październik.

Co by pan poradził teraz przedsiębiorcom?

Powiem przekornie: nie składać JPK. Przynajmniej w części ewidencyjnej. Może to dałoby ministerstwu do myślenia.

Ja nie składam JPK_VAT od niemal trzech lat. I na razie nie jestem przekonany do tego, żeby zacząć składać od października.

Jak reaguje na to aparat skarbowy?

W 2018 r. powiedziałem w mediach, że nie składam JPK_VAT. Wyjaśniłem wówczas, że wiele argumentów przemawia za tym, iż obowiązek przesyłania plików jest niezgodny z konstytucją, z unijną dyrektywą i z ustawą o VAT. Uznałem, że skoro takie jest moje stanowisko, to powinienem zastosować je w praktyce.

Po tym oświadczeniu nawet mój urząd skarbowy się zainteresował, ale wyjaśniłem urzędnikom jeszcze raz swoje argumenty na piśmie. Wiem, że urzędnicy żądali od moich klientów kopii wystawionych przeze mnie faktur. Straszono mnie też – niezgodnie z prawem – wykreśleniem z rejestru podatników VAT, ale dotychczas to nie nastąpiło. Po jakimś czasie otrzymałem nawet wezwanie w sprawie karnoskarbowej. Jednak potem przyszła epidemia i dotychczas nic się nie zadziało. A szkoda.

Czego pan oczekiwał?

Liczyłem, że sprawa trafi do sądu, który oceni, czy obowiązek składania JPK jest zgodny z prawem i że można mnie ukarać na podstawie k.k.s.

Jednak nie ma wątpliwości, że JPK przyczynił się do uszczelnienia systemu VAT.

Rozumiem, jaki cel ma JPK, ale chodzi o zasady. Tak jak już wskazałem, mam poważne zastrzeżenia do zgodności z prawem tych przepisów, ich jakości lub sposobu wprowadzenia. Przepisy dotyczące JPK można było napisać w sposób bardziej przemyślany, by nie narażać się na zarzuty naruszenia prawa. Szkoda że ministerstwo nie otworzyło się na dialog z praktykami, czyli m.in. organizacjami przedsiębiorców, a najbardziej samorządem zawodowym doradców podatkowych.

Również sami podatnicy nie są przeciwni zmianom, jeśli widzą ich sens.

Autor jest doradcą podatkowym, partnerem GWW Tax. Specjalizuje się w doradztwie w zakresie VAT i postępowaniach związanych z tym podatkiem.

Nieskładanie JPK to nie jest chyba częsta postawa?

Tak, większość ludzi jest lekko zaszokowana taką informacją, że można nie składać JPK. Znane mi są przypadki ukarania podatników mandatami za złożenie JPK po terminie lub niezłożenia żądanej przez urząd korekty. Co prawda były to niewysokie kary, ale jednak.

A jak pan ocenia część deklaracyjną JPK?

Do nowego JPK przekopiowano po prostu obecną deklarację VAT. Nie wymyślono nic nowego. Nie skorzystano również z okazji, by ją chociaż trochę uprościć. Znajdziemy w niej np. podział zakupów na zakupy „zwykłe" i środki trwałe, który nie ma żadnego uzasadnienia, bo nie wpływa na rozliczenie VAT. Powiem więcej, od 1 października będzie niezgodny z ustawą o VAT. A pochodzi on jeszcze z lat 90., kiedy od zakupu środków trwałych podatnik szybciej otrzymywał zwrot VAT. Ktoś jednak najwidoczniej uznał, że skoro jest „od zawsze", to powinien zostać.

Pozostał też inny absurd – konieczność wykazywania kwot netto po stronie zakupu, a to wprost będzie niezgodne z ustawą o VAT.

Jednak największym absurdem są pouczenia przekopiowane z deklaracji typu: „za podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy i przez to narażenie podatku na uszczuplenie grozi odpowiedzialność przewidziana w przepisach kodeksu karnego skarbowego", które podatnik musi zaznaczyć, że akceptuje, mimo iż zapewne nie będzie miał nawet świadomości, że one są w treści struktury.

W jakim stopniu pomocne dla przedsiębiorców mogą być informacje zawarte na stronie internetowej Ministerstwa Finansów?

To kolejny problem, bo objaśnienia MF do struktury nowego JPK i odpowiedzi na pytania są niejednokrotnie niezrozumiałe, czasami błędne lub wprost niezgodne z przepisami o VAT. Okazuje się, że ważniejsza od przepisu jest interpretacja dokonana przez urzędnika.

Przykładowo, zgodnie z przepisami GTU powinno być stosowane do każdej transakcji wykazanej w rejestrze sprzedaży, czyli w tym także do nabyć wewnątrzwspólnotowych. Tymczasem z odpowiedzi resortu wynika, że podatnik ma stosować oznaczenia GTU jedynie do własnych transakcji sprzedażowych . Oczywiście, im mniej obowiązków dla podatnika, tym lepiej, ale podatnicy zadają sobie pytanie: po co nam przepisy, skoro nawet ministerstwo ich nie przestrzega. Można przecież było je zapisać tak, aby były zgodne z tym co ministerstwo chciało osiągnąć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA