fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Nowy JPK oznacza więcej obowiązków i okazji do kar

Adobe Stock
Od jesieni podatnicy VAT sami będą musieli monitorować i korygować błędy w ewidencji.

W tysiącach polskich firm trwają gorączkowe przygotowania do nowego Jednolitego Pliku Kontrolnego, tzw. JPK. Nowa struktura raportowania wejdzie w życie już 1 października. Niejednego podatnika VAT zelektryzowała zapewne informacja, że za każdy błąd wykryty przez skarbówkę w nowym JPK grozi 500 zł kary. Nie wszyscy za to mają świadomość, że od jesieni będą musieli w ciągu 14 dni korygować każdy błąd, który sami odkryli.

Moc autokontroli

Jak przypomina Dawid Milczarek, partner w LTCA, przepisy dotyczące nowej struktury JPK, z którymi podatnicy będą musieli się zmierzyć już od 1 października, wprowadzają wiele nowych obowiązków i pułapek.

– Jednym z problemów, które zdążyły już odbić się szerokim echem wśród podatników, jest 500 zł kary za każdy błąd w zaraportowanych danych. Niewiele jednak mówi się o innym obowiązku: konieczności korygowania błędów wykrytych przez samego podatnika – wyjaśnia Dawid Milczarek.

Zgodnie z nowymi przepisami po stwierdzeniu przez podatnika, że przesłana ewidencja zawiera błędy lub dane niezgodne ze stanem faktycznym, lub zmiany w przesłanych danych, sam w ciągu 14 dni musi przesłać korektę.

– Co prawda w przypadku błędu, o którym podatnik dowie się sam, nie ma zagrożenia 500 zł karą, jaka grozi za nieprawidłowości, które wytknie mu fiskus. Za niewywiązanie się z obowiązku autokontroli prawidłowości przesłanego JPK w grę cały czas jednak wchodzą zwykłe sankcje z kodeksu karnego skarbowego, np. mandat – zauważa Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy.

Eksperci nie mają złudzeń, że nowy obowiązek może być nawet bardziej kłopotliwy niż zagrożenie karą 500 zł za każdy błąd wytknięty przez skarbówkę.

– Przede wszystkim pojawia się problem dodatkowego, bieżącego monitorowania prawidłowości przesłanego fiskusowi JPK. A konieczność jego poprawienia będzie się zdarzać często, choćby przy okazji not korygujących. Duże firmy, które wystawiają i przyjmują dziennie setki faktur, muszą opracować system wyłapywania zmian i zadbania o to, żeby zostały skorygowane w terminie. Dziś praktyka jest taka, że księgowa naprawia błędy hurtowo, raz na jakiś czas. Od 1 października trzeba pilnować 14-dniowego terminu. To z pewnością utrudni życie działom finansowym – uważa Dawid Milczarek.

Podobnego zdania jest Michał Wojtas, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL.

– Można oczywiście się łudzić, że nie ma się czym martwić, bo niby jak fiskus udowodni, kiedy podatnik dowiedział się o nieprawidłowościach. Jednak w znakomitej większości błędy ujawnią się w dokumentach, o których nie będzie trudno ustalić, kiedy znalazły się w firmie – tłumaczy Michał Wojtas.

Kolejnym wyzwaniem dla podatników będzie wywiązanie się na czas z nowego obowiązku.

– Teoretycznie od wykrycia każdego błędu podatnik dostanie 14 dni na korektę. W praktyce oznacza to, że co najmniej dwa razy w miesiącu trzeba zaraportować ujawnione nieprawidłowości z danego okresu, tak żeby zmieścić się w terminie. Może też pojawić się problem z ustaleniem momentu, od którego zaczął biec termin. Dokument może zapodziać się w firmie, ktoś może nie przekazać go na czas do działu księgowości – mówi Andrzej Nikończyk.

Zdaniem ekspertów obowiązek samodzielnego zgłaszania nieprawidłowości i zmian w JPK, które ujawniły się już po złożeniu ewidencji, nie wróży nic dobrego.

– Będzie to szczególnie obciążające dla działów księgowych w dużych firmach, które w związku z wprowadzeniem nowego JPK obciąży dużo więcej pracy – zauważa Dawid Milczarek.

W ocenie Michała Wojtasa nowe obowiązki spowodują, że prowadzenie działalności stanie się jeszcze trudniejsze i bardziej kosztowne.

– Zmian jest coraz więcej i nakładają one na podatników coraz więcej obowiązków. Wywiązanie się z nich pochłania coraz więcej czasu i pracy. To może wymusić konieczność zatrudnienia nowych osób, a także przełożyć się na wzrost cen usług księgowych – prognozuje ekspert. To problem zwłaszcza w trudnych czasach wywołanych pandemią, gdzie większość firma liczy każdy grosz.

Nowe kłody pod nogi

Andrzej Nikończyk uważa, że duże firmy poradzą sobie z nowym obowiązkiem, choć wymusi on większe zaangażowanie i odpowiednie procedury. Większym wyzwaniem może być dla małych firm, w których podatnicy sami zajmują się rozliczeniami. Michał Wojtas zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy.

– Patrząc na kolejne nowelizacje podatków, można odnieść wrażenie, że fiskus niedługo nie będzie musiał nic robić. Całą swoją pracę wykona rękoma podatników – konkluduje ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA