fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Ulga na złe długi: koronawirus nie chroni przed korektą VAT

123RF
Firma, która nie zapłaciła kontrahentowi, musi oddać fiskusowi odliczony wcześniej podatek. Także w czasie epidemii.

Ustawy antykryzysowe nie złagodziły zasad rozliczania tzw. ulgi na złe długi w VAT. Dłużnika nadal czekają sankcje, nie poprawiła się też sytuacja wierzyciela.

– Firma, która w ciągu 90 dni, licząc od umówionego terminu, nie zapłaci kontrahentowi za towary bądź usługi, powinna skorygować swoje rozliczenie. Musi złożyć korektę deklaracji VAT i oddać fiskusowi odliczony wcześniej z nieopłaconych faktur podatek. Jeśli tego nie zrobi, skarbówka może wymierzyć dodatkową sankcję. Jest to 30 proc. kwoty podatku wynikającego z nieuregulowanych faktur – tłumaczy Bartosz Sankiewicz, doradca podatkowy, partner w NGL Legal. Dodaje, że w „normalnych" czasach to rozwiązanie pomaga udrażniać przepływy finansowe między przedsiębiorcami.

– Podczas epidemii koronawirusa i związanego z nią zastoju gospodarczego wydaje się jednak niepotrzebną dokuczliwością. Wiele firm nie ze swojej winy straciło bowiem zdolność do regulowania zobowiązań – podkreśla Bartosz Sankiewicz.

Trzeba czekać 90 dni

– Ustawy antykryzysowe nic w tej kwestii nie zmieniły, dłużnika nadal czekają sankcje w VAT – mówi Anna Hleb-Koszańska, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii Andersen Tax & Legal. – Nie polepszyły też sytuacji wierzyciela. Ma on prawo skorygować wykazany w swojej deklaracji VAT należny, ale może to zrobić dopiero po 90 dniach od terminu płatności.

Czytaj też: Upadłość firmy to podwójny kłopot dla jej wierzycieli

W czasie epidemii duże znaczenie mogą mieć też określone w ustawie o VAT kryteria ulgi.

– Wierzyciel z niej skorzysta, jeśli zarówno w dacie wykonania usługi/dostawy towarów, jak i w dniu poprzedzającym złożenie korekty deklaracji dłużnik nie jest w trakcie postępowania upadłościowego albo w likwidacji. Dodatkowo dłużnik musi być zarejestrowany jako podatnik VAT czynny także w dwóch wskazanych momentach. Wydaje się, że w obecnej sytuacji może być trudno o spełnienie tych warunków, dlatego wiele firm nie skorzysta z ulgi – mówi Anna Hleb-Koszańska.

Przypomina, że kwestia zasadności wprowadzenia tych kryteriów do polskiej ustawy o VAT czeka na rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. – Może warto, żeby ustawodawca, nie czekając na wyrok Trybunału, rozważył złagodzenie warunków ulgi – podkreśla ekspertka.

Tarcza antykryzysowa nie polepszyła też sytuacji wierzycieli przy rozliczaniu PIT/CIT. Jeśli minie 90 dni od terminu płatności, mogą odliczyć nieuregulowaną przez kontrahenta kwotę od dochodu. Dzięki temu odprowadzą mniejszy podatek. Jak jednak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" z 24 marca, w obecnej sytuacji warto by skrócić 90-dniowy okres oczekiwania na możliwość korekty. Albo nawet przyjąć, że wierzyciel ma prawo ją zrobić od razu po upływie terminu płatności.

W rozliczeniach PIT/CIT zyskali natomiast dłużnicy. Z tarczy antykryzysowej wynika, że firma zalegająca kontrahentom z płatnościami nie odprowadzi wyższego podatku, nie musi bowiem zwiększać swojego dochodu, mimo upływu 90 dni od terminu płatności za nabyty towar bądź usługę.

Niejasne kryterium

Są jednak dodatkowe warunki. Po pierwsze, obowiązek zwiększania dochodu nie dotknie przedsiębiorcy, który poniósł w danym okresie rozliczeniowym negatywne konsekwencje ekonomiczne z powodu Covid-19. Po drugie, jego przychody muszą być niższe o przynajmniej 50 proc. w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku. Jeśli rozpoczął działalność w 2019 r., liczą się średnie przychody z całego roku.

O tym, że warunek „poniesienia negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu Covid-19" jest niejasny i może spowodować praktyczne problemy, pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" z 2 kwietnia.

– Nie można bagatelizować tego kryterium. Przedsiębiorca musi się dobrze zastanowić, czy faktycznie poniósł te negatywne konsekwencje, a jeśli tak, to powinien solidnie je udokumentować. Nie wystarczą bowiem odczucia czy obawy o dalsze perspektywy, potrzebne są twarde dane i analizy. Pozwoli to uniknąć niepotrzebnego stresu w przyszłości, kiedy zacznie się czas weryfikacji stosowanych masowo przez firmy mechanizmów wsparcia – podkreśla Bartosz Sankiewicz. – Już teraz obserwujemy powszechne wezwania do uzupełniania wniosków przedsiębiorców o odroczenie terminu zapłaty podatku. Fiskusowi nie wystarcza lakoniczne uzasadnienie, że ulga się należy, bo przecież mamy epidemię – dodaje ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA