VAT

Zmiany w obniżonych stawkach VAT

Adobe Stock
Rząd ma uporządkować listy obniżonych stawek podatku i nie chce na tym zarabiać. Zdaniem ekspertów nie wyklucza to jednak zmian w opodatkowaniu.

W resorcie finansów trwają intensywne prace nad zmianami matrycy stawek VAT, czyli tabel, które określają, od czego Polacy płacą obniżone stawki VAT. Informacje uzyskane w resorcie potwierdzają doniesienia, że celem jest uporządkowanie sytuacji, która rodzi kłopoty interpretacyjne oraz generuje absurdy związane z przyporządkowaniem poszczególnych towarów do właściwych stawek. Ministerstwo Finansów zapewnia, że nie chce zarabiać na zmianach. Innych szczegółów na razie nie chce zdradzić. Eksperci inicjatywę chwalą, ale widzą też pewne zagrożenia.

Krok w dobrą stronę

Adam Bartosiewicz, radca prawny, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL, nie ma wątpliwości, że obecny stan prawny stosowania stawek obniżonych VAT jest skomplikowany, wywołuje spory i wymaga naprawy.

– Wynika to przede wszystkim z obszerności załącznika nr 3 do ustawy o VAT, który zawiera listę towarów i usług objętych 8-proc. stawką. Dodatkowo poszczególne pozycje załącznika obejmują towary lub usługi na różnym poziomie klasyfikacji – tłumaczy ekspert.

Wątpliwości nie ma. Zmiany są konieczne, co więc może planować resort.

Jak wyjaśnia Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii KNDP Kolibski Nikończyk Dec & Partnerzy, nowa matryca stawek VAT ma uprościć system. Chodzi o wyeliminowanie sporów o opodatkowanie produktów podobnych, np. musztardy i sosu musztardowego.

– Jednym z pomysłów jest powiązanie stawek z kodami z Nomenklatury Scalonej, która pozwala na sklasyfikowanie towarów w obrocie międzynarodowym zamiast na tzw. PKWiU, czyli Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług. Kolejnym jest wprowadzenie nowego narzędzia interpretacyjnego na kształt wiążących informacji taryfowych, które miałyby chronić podatników przed błędami w klasyfikacji towarów dla celów stawek VAT – tłumaczy Nikończyk.

Teoretycznie nie można wykluczyć, że na niektóre towary stawka VAT skoczy do 23 proc.

– Gdyby resort finansów zdecydował się na podniesienie niektórych stawek, może być spokojny o reakcję Unii Europejskiej. Dyrektywa VAT określa jedynie katalog tego, co może być opodatkowane niższym VAT, i państwa członkowskie muszą się trzymać tych ram. Stawkę podstawową mogą stosować swobodnie, bez konsultacji z UE – tłumaczy Jerzy Martini, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii Martini i Wspólnicy.

Co więcej, ekspert dodaje, że Unia pracuje nad projektem, który ma zwiększyć elastyczność państw członkowskich w zakresie obniżonych stawek VAT. Mówiąc najprościej, rządy krajowe miałyby mieć tu większą swobodę.

Nawet jeśli zmiany mają być neutralne dla budżetu, to nie- koniecznie w portfelach wszystkich zostanie tyle samo.

– Wytyczne unijne są takie, że przy zmianach państwo powinno się trzymać średniej ważonej stawek obniżonych. Resort finansów może np. obniżyć stawki na niektóre produkty, a podnieść do 23 proc. na dziś opodatkowane niższą stawką. Oszczędności na jednych grupach wyrównają podwyżki na innych, choć globalnie obciążenie VAT się nie zmieni – mówi Andrzej Nikończyk.

Zdaniem Romana Namysłowskiego, doradcy podatkowego, partnera w Crido Taxand, przejście z PKWiU na kody CN, czyli Nomenklaturę Scaloną, niesie pewne ryzyko zmian w stawkach.

– Kody CN mogą obejmować kilka grup produktów, co skróci listę. Może się jednak zdarzyć, że pewnym towarom, którym dziś zgodnie z PKWiU odpowiada obniżona stawka VAT, po przejściu na CN odpowiadać będą trzy różne, w tym podstawowa 23 proc. – zauważa Roman Namysłowski.

Fiskalny patriotyzm

W ocenie Nikończyka rząd może zdecydować się na rozwiązania podyktowane patriotyzmem gospodarczym.

– Nie można wykluczyć, że skupi się na ochronie obniżonych stawek VAT na podstawowe produkty konsumpcyjne z naszej strefy geograficznej, np. ziemniaki, a z listy tej wypadną towary luksusowe, np. osławione ośmiorniczki – spekuluje Nikończyk.

Roman Namysłowski nie wierzy, że w okresie przedwyborczym rząd zdecyduje się na duże zmiany w opodatkowaniu produktów korzystających dziś z preferencji.

– Taki ruch jest możliwy tam, gdzie transakcje odbywają się między firmami, a na końcu nie ma konsumenta. Ale tam, gdzie VAT finalnie obciąża zwykłych Polaków, podwyższenie stawek łatwo byłoby zobrazować w kampanii wyborczej na przykładowym koszyku przeciętnego konsumenta – uważa ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL