fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Handel pustymi fakturami: handlarze kosztami grają na nosie urzędom skarbowym

Fotorzepa, Dominik Pisarek
Nowoczesne systemy kontroli nie zawsze pozwalają skutecznie zwalczać handel pustymi fakturami.

Ofert typu „sprzedam koszty i VAT" jest w internecie mnóstwo. Oferenci proponują zakup faktur i innej dokumentacji. Zapewniają, że wszystkie dokumenty są legalne, wystawione przez istniejące firmy. „Faktury VAT wystawimy na usługi lub towary powiązane z Państwa działalnością gospodarczą lub spółką tak, aby odliczenie VAT było bezproblemowe i bezpieczne" – można przeczytać w ogłoszeniu.

Wszystko na sprzedaż

Niektórzy handlarze fakturami podają nawet numery telefonów, pod którymi można zasięgnąć informacji. Zgłaszają się pod nimi osoby, które uprzejmie informują o ofercie.

– Możemy wystawić faktury na dowolne towary lub usługi, proszę określić, co panu potrzeba – słyszę w słuchawce. Opowiadam zatem zmyśloną historię, jakobym prowadził biznes wynajmu lokali i potrzebował kosztów rzędu 50 tys. zł związanych z moją działalnością.

– Proszę bardzo, może usługi remontowe, może materiały budowlane? W końcu czasem musi pan wyremontować te lokale, prawda? – mówi pani po drugiej stronie. Gdy pytam o rozliczenia, uprzedza: – Przyjmujemy płatność tylko gotówką, a przy 50 tys. zł trzeba podzielić to na kilka faktur. Rozumie pan, jak faktura przekracza 15 tys., to gotówką nie można – mówi „fakturodawca", wykazując się dobrą znajomością przepisów o zwalczaniu prania pieniędzy. Płatności gotówką nie jest w stanie wychwycić fiskalny system monitorowania kont bankowych STIR.

Dwie zaprzyjaźnione firmy na moją prośbę pytają o „kupno" kosztów transportu z zagranicy. – Kontener odzieży z Chin? No, zastanowimy się – słychać odpowiedź. Okazuje się, że z fakturą z zagranicy może być kłopot, ale od legalnie działającej krajowej firmy można dostać fakturę od ręki.

Handlarze zwykle pobierają od swojej działalności prowizję. To zwykle kilka procent od kwoty sprzedanych „kosztów".

Walka jest trudna

Ministerstwo Finansów twierdzi, że występują tu dwie sytuacje. Pierwsza to ta, gdy sprzedawca faktury jest realnie istniejącym podmiotem i księguje je jako sprzedaż. Wykorzystywane jest to w relacjach między osobami i podmiotami utrzymującymi zwykle kontakty towarzyskie lub biznesowe. Ale są też sytuacje, gdy sprzedawca „wystawiając" fakturę, korzysta z danych innych podmiotów bez ich wiedzy i bez ich księgowania. – Ten model działania – podwójnego oszustwa – dominuje w przypadku ogłoszeń internetowych. Sprzedawca wprawdzie deklaruje, że dana faktura jest zaksięgowana i wykazana w JPK_VAT, rzeczywistość jest jednak inna. Taka faktura jest zadrukowaną kartką papieru – zauważa MF.

Na razie ministerstwo nie pochwaliło się spektakularnymi sukcesami w zwalczaniu procederu. Tłumaczy, że monitoruje ogłoszenia o sprzedaży pustych faktur.

„Część ogłoszeń zamieszczana jest jednak na serwerach znajdujących się poza terenem UE, a abonent strony korzysta z usług anonimizujących. W takich przypadkach możliwości usuwania nielegalnych treści są ograniczone" – napisało biuro prasowe MF. O ile serwery wykorzystywane przez handlarzy fakturami rzeczywiście mogą być trudno dostępne, o tyle podane w nich numery telefonów, pod którymi można zasięgnąć informacji, są krajowe. Bywa, że stacjonarne.

– Dziwię się, że administracja skarbowa nie jest w stanie podjąć szybkiej akcji, przecież takie telefony nietrudno namierzyć – ocenia doradca podatkowy Zbigniew Maciej Szymik. Przyznaje, że w swojej praktyce miewa przypadki, gdy w rejestrze faktur klienta napotyka faktury, które można podejrzewać, że są puste. – Zawsze uprzedzam, że ten, kto ujął taką fakturę w rejestrze sprzedaży, jest przestępcą, podobnie jak ten, kto ją wystawił. Dodaje, że handlarze fakturami często żerują na nieświadomości podatników.

Do redakcji doszły głosy, że niektóre oferty fakturowe mogą być... prowokacją fiskusa. – Skoro potrafią działać metodą „na żarówkę", to dlaczego nie mogliby „na pustą fakturę"? – zastanawia się właścicielka firmy spedycyjnej, nawiązując do słynnej sprawy prowokacji Urzędu Skarbowego w Bartoszycach.

– Nie działamy w ten sposób – zapewnia Ewa Szkodzińska, rzeczniczka Krajowej Administracji Skarbowej.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Jacek Matarewicz, adwokat i doradca podatkowy w kancelarii Ożóg Tomczykowski

Faktury, które nie dokumentują rzeczywiście wyświadczonych usług lub sprzedanych towarów, nie dają prawa ani do zaliczenia w koszty podatkowe, ani do odliczenia VAT. Aby to sprawdzić, potrzebna jest kontrola u przedsiębiorcy. Sam system JPK_VAT bada tylko poprawną formalność dokumentacji i jej zgodność u sprzedawcy i nabywcy. Handel pustymi fakturami jest oczywiście naganną praktyką i swoistym testem na to, czy państwo działa w praktyce, a nie tylko teoretycznie. Gdyby się okazało, że taka sprzedaż pustych faktur jest prowokacją służb skarbowych, to oceną proporcjonalności i adekwatności takiego działania powinien się zająć sąd. Byłyby to podstępne i nieuczciwe rozgrywki podważające zaufanie podatnika do organów podatkowych. Obrazowałyby system, w którym podatnicy nie są traktowani jak partnerzy, lecz jak zwierzyna łowna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA