fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Biała lista pułapką na firmy rozpoczynające działalność

Fotolia
Rejestracja biznesu trwa nawet pół roku. A klienci nie płacą, bo przedsiębiorcy nie ma w wykazie.

Sztandarowy pomysł Ministerstwa Finansów na walkę z wyłudzeniami, czyli biała lista podatników VAT, podcina skrzydła nowym firmom. Powoduje, że już na starcie działalności mają kłopoty z płynnością finansową.

– Dopóki przedsiębiorca nie trafi na białą listę, kontrahenci nie chcą mu płacić za faktury. A urzędnicy wpisują go dopiero po rejestracji – mówi Małgorzata Piszczek, doradca podatkowy w spółce doradztwa podatkowego M. Piszczek.

– Problem polega na tym, że VAT-owska rejestracja trwa do sześciu miesięcy. Firmy z udziałem kapitału zagranicznego czekają nawet rok – mówi Katarzyna Zbiegień, kierownik zespołu VAT w MDDP Outsourcing.

Kto przychodzi do biura

– W tym czasie urzędnicy sprawdzają, czy zgłoszona działalność gospodarcza faktycznie jest prowadzona. Zadają pytania wprawiające przedsiębiorcę w osłupienie, np. z kim i jak często spotyka się w celach biznesowych – opowiada Małgorzata Piszczek. Potwierdza, że weryfikacja trwa długo, nawet pół roku.

– Skarbówka sprawdza też wskazane w zgłoszeniu miejsce prowadzenia działalności. Przy czym większość urzędów nie uprzedza przedsiębiorców o wizycie – dodaje Katarzyna Zbiegień.

Sytuacja bez wyjścia

– I koło się zamyka. Urzędnicy wymagają udowodnienia, że przedsiębiorca prężnie działa, tymczasem ciężko mu rozkręcić biznes, ponieważ z powodu braku rejestracji nie ma go na białej liście i nie dostaje pieniędzy od kontrahentów – mówi Katarzyna Zbiegień.

Dlaczego klienci nie płacą przedsiębiorcy, którego nie ma w wykazie?

– Nie chcą ryzykować sporu z fiskusem. Biała lista działa jak straszak. Gdy kogoś na niej nie ma, staje się podejrzany dla kontrahenta. I uderza to między innymi w nowe firmy, które mają już na starcie finansowe kłopoty – mówi Beata Hudziak-Nagórska, doradca podatkowy w kancelarii 8Tax.

Czego się boją kontrahenci? Przede wszystkim wprowadzonych 1 stycznia sankcji. Przykładowo wpłata kwoty powyżej 15 tys. zł na rachunek spoza białej listy nie może być kosztem PIT/CIT.

– Moim zdaniem ta sankcja nie dotyczy współpracy z przedsiębiorcą, który w ogóle nie został jeszcze zarejestrowany jako podatnik VAT. Wiele firm działa jednak automatycznie, weryfikują listę przelewów z białą listą i jeśli coś się nie zgadza, wstrzymują płatności – mówi Małgorzata Piszczek. Dodaje, że Ministerstwo Finansów powinno pomyśleć o uzupełnieniu wykazu o podatników, którzy już złożyli zgłoszenie rejestracyjne i są w trakcie weryfikacji.

Problemy z białą listą mają nie tylko początkujący biznesmeni. Firmy nie chcą też płacić współpracującym z nimi od lat przedsiębiorcom, którzy posługują się prywatnymi rachunkami. Nawet jeśli kwota z faktury nie przekracza 15 tys. zł. Nie pomagają argumenty, że osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą nie muszą mieć firmowych kont. I że za przelewy poniżej 15 tys. zł nic nabywcy nie grozi. Zresztą nawet po przekroczeniu tego limitu sankcji można uniknąć. Trzeba tylko o wpłacie na konto spoza wykazu poinformować w ciągu trzech dni urząd skarbowy.

Kłopoty z płatnościami mają też przedsiębiorcy zwolnieni z VAT, wynajmujący, a nawet... rolnicy.

Wszyscy sprawdzają

– Wśród podatników zapanował jakiś amok. Wszyscy się nawzajem sprawdzają i blokują przelewy. Biała lista, która miała głównie zapobiegać wyłudzeniom, na razie popsuła wiele biznesowych relacji – podsumowuje Beata Hudziak-Nagórska.

Pod koniec zeszłego roku Ministerstwo Finansów wydało objaśnienia w sprawie białej listy. Rozwiązało w nim część problemów, m.in. rachunków cesyjnych stanowiących zabezpieczenie kredytu. Potwierdziło też, że osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą nie muszą mieć firmowych kont.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Paweł Fałkowski, doradca podatkowy, partner w ALTO

Pierwsze miesiące doświadczeń z białą listą pokazują, że przedsiębiorcy, którzy na nią nie trafili, np. dlatego, że długo czekają na rejestrację na VAT albo w ogóle są z niego zwolnieni, znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Kontrahenci nie chcą im bowiem płacić i ciężko ich przekonać, że nic nie ryzykują. Podobnie jest z przedsiębiorcami, którzy mają tylko prywatne rachunki. Konta osobiste nie figurują w wykazie i kontrahenci wstrzymują nawet małe przelewy. Te sprawy są dowodem na to, że Ministerstwo Finansów nie przewidziało, jakie konsekwencje pociągną za sobą nowe przepisy w obrocie gospodarczym. Z drugiej strony nie można winić skarbówki za działania niektórych firm, które wolą blokować płatności, niż przeanalizować dokładnie zasady funkcjonowania białej listy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA